Modląc się za chorych, nie pokładam wiary w tym, jak sobie radzę. Pokładam wiarę w Jezusie i w Jego dziele krzyża. Kiedy nic nie czuję, kiedy jestem w kiepskim nastroju i diabeł zaczyna mnie tarmosić, padam na kolana i modlę się: „Boże, wiem, że nie dorastam do Twoich standardów, ale wiem też, że ty nie chodzi o mnie. Tu chodzi tylko o Ciebie. Proszę Cię teraz, żebyś uwolnił swoje namaszczenie  do uzdrowienia – ze względu na tych ludzi. Proszę Cię, żeby moje słabości nie stały się przeszkodą. Proszę, abyś Ty się poruszał i dotykał ludzi”.
niedziela, 24 lipca 2016 09:11

Magazyn