niedziela, 15 lipca 2012 09:33
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Strefa Chwały – David Herzog

Strefa Chwały – David Herzog www.adigitaldreamer.com
  Albert Einstein zbudował teorię na temat istnienia czwartego wymiaru. Ponadczasowego, wiecznego. Ten wymiar może być osiągnięty tylko przez obiekt, który podróżuje dwukrotnie szybciej niż światło. Wierzę, że Einstein odnosił się - z czego nie do końca zdawał sobie sprawę - do niewidzialnego Królestwa Niebieskiego, które znajduje się wśród nas.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Kiedy jesteśmy w strefie chwały, to przechodzimy z naszego obecnego trójwymiarowego świata do innego – Królestwa Niebieskiego, które jest bardziej rzeczywiste niż cokolwiek, co możemy zobaczyć. Jeśli naukowiec, który opiera całą swoją wiedzę na faktach, zdaje sobie sprawę, że jest inny wymiar, to o ile prostsze powinno być to dla nas? W końcu mamy przykłady działania tego innego wymiaru w całej Biblii.

W jaki sposób Jezus i Piotr chodzili po wodzie? Jezus, który przyszedł w postaci ludzkiej – takiej jak ja czy ty – wiedział jak wejść w rzeczywistość Bożej Chwały, co możemy też zrobić my. Grawitacja struktury cząsteczkowej Jego ciała zmieniła się i stał się On wystarczająco lekki, żeby chodzić po powierzchni wody. Równie dobrze – w Jego Obecności struktura wody mogła się zmienić i stawać się twardsza z każdym Jego krokiem – tak jak zmienia się czasem w lód, będąc tą samą substancją. (…)
Przez wiarę Piotr poprosił Jezusa o pozwolenie dołączenia do Jezusa w chodzeniu po wodzie. Piotr wkroczył w rzeczywistość chwały, gdzie ciężar jego ciała nie mógł pozwolić mu utonąć, a woda stała się właściwie wystarczająco gęsta, żeby mógł po niej iść. Był tak podtrzymywany przez wiedzę, która pochodziła z jego ducha (duchowe poznanie Boga), a nie intelektu.
Chodź w duchu, a nie w ciele! (Gal 3,2-5; Rz 8:4-6) Ciało jest twoim naturalnym, cielesnym, światowym, trójwymiarowym sposobem myślenia. Gdy tylko Piotr zaczął analizować i opierać się na swoich dotychczasowych przeżyciach i wiedzy, zaczął tonąć. Wierzę, że chociaż nie do końca rozumiał jak chodził po wodzie, robił to przez wiarę. Wiara połączona z działaniem doprowadzi cię do stwórczych cudów, które dzieją się w rzeczywistości chwały. Doprowadzi cię tam szybciej niż cokolwiek innego – nawet jeśli tego nie rozumiesz. (…)
Możesz czasem przyjechać na spotkanie modlitewne bardzo zmęczony, ale kiedy zaczynasz uwielbiać Boga dodaje ci to energii fizycznej i nawet sprawia, że odchodzi choroba. Twoje ciało, które powstało z chwały, wchodzi w trakcie modlitwy lub uwielbienia w kontakt z Bożą chwałą i zmienia strukturę komórkową twojego ciała. Zaczynasz się czuć lżej w Bożej Obecności i grawitacja przestaje mieć takie znaczenie. Czasami czujesz się nawet tak lekko, jakbyś miał zaraz odlecieć…
Wierzę, że osoba może się stać taka lekka, kiedy jej duch się rozszerza w chwale, że może być nawet przeniesiona z miejsca na miejsce! Ezechiel był w Duchu i został przeniesiony do doliny wyschniętych kości (Ez 37:1). Filip został przeniesiony do innego miejsca i mógł się podzielić Pismem z etiopskim eunuchem (Dz Ap 8:27-29). (…)
Jechałem kiedyś na spotkanie z Paryża do Belgii. Gdy ciągle byłem w Paryżu zepsuł mi się samochód. Kiedy go holowano, modliłem się o cud. Mechanik powiedział, że silnik się nie da naprawić, ale po modlitwie, gdy spróbował, zaskoczony zmienił zdanie. Krótko przed 19:30 byłem znów na drodze, ale straciłem wiele godzin. Spotkanie zaczynało się o 19, więc już byłem pół godziny spóźniony i czekało mnie jeszcze 3 godziny podróży przy zwykle zakorkowanych w piątkowy wieczór drogach. Zadzwoniłem do pastora i powiedziałem, że nie dam rady dojechać na czas i głosić.
Gdy tak jechałem, postanowiłem cieszyć się Bożą Obecnością i uwielbiałem Go nie troszcząc się o nic. Wtedy Pan zaczął do mnie mówić i powiedział, że dojadę na czas, żeby głosić. Ciężko było mi w to uwierzyć, ale po prostu powiedziałem: „Amen”. Czułem się taki lekki i pełen chwały, a gdy tak uwielbiałem przez 45 minut nagle zauważyłem, że już jestem w Belgii. Następnie, że kolejny zjazd prowadzi do kościoła. Byłem w szoku, ponieważ nie widziałem wcześniej żadnych znaków informujących, że jestem w Belgii, a tym bardziej, że jestem w pobliżu tego zjazdu. Dojechałem do kościoła i zaparkowałem o 20.15. Nadal trwało uwielbienie - śpiewali ostatnią piosenkę. Pastor bardzo się zdziwił na mój widok – to było niemożliwe, żebym pokonał tę trasę w 45 minut. Spotkanie było wspaniałe! Stało się to w mojej służbie kilka razy w różnych miejscach i krajach. Wierzę, że takie ponadnaturalne przenoszenie będzie czymś bardziej pospolitym w naszych czasach, gdy przechodzimy do Bożej Inwazji Chwały.

 

źródło: "Glory Invasion: Walking Under an Open Heaven" David Herzog

tłumaczenie: otwarteniebo24.pl

Magazyn