niedziela, 10 lutego 2013 23:14
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Goszczenie Bożej Obecności cz.2 - Bill Johnson

Goszczenie Bożej Obecności cz.2 - Bill Johnson morguefile.com
Kiedy gdzieś idziesz, to wiedz, że Duch Święty szuka wtedy miejsca, na którym mógłby spocząć w innej osobie. On zawsze szuka sposobu, aby się spotkać z ludźmi dookoła ciebie. Nosisz w sobie gołębicę, która musi zostać wyswobodzona, szuka miejsc spoczynku... Więc o co chodzi w twoim życiu? W naszym? Nosimy Osobę Ducha Świętego, który jest pełen pasji do ludzi i zawsze, w każdym pokoju, do którego wchodzisz, szuka kogoś godnego, na kim może spocząć. I ci ludzie nie zawsze powinni wyglądać tak, jak nam się zdaje.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Cz.1 znajduje się tutaj

 

Dalej w Mateusza 10 widzimy: „A wchodząc w dom, pozdrówcie go! A jeśli to dom godzien, niech zstąpi nań pokój wasz, a gdyby nie był godzien, niech pokój wasz wróci do was.” (Mt 10:12-13)
Nie wiem, co myślicie o tych dwóch wersetach. Dla mnie jest to bardzo abstrakcyjna instrukcja. Co mamy zrobić?! Wejść do domu i powiedzieć: „Szaloooom”?! Szczerze! Co mamy zrobić? „Niech wasz pokój osiądzie…” Wchodzisz do domu i [próbujesz go strzepnąć z ramienia]? Jak to zrobić? Bądźmy szczerzy! A dla Jezusa to była bardzo praktyczna instrukcja. Powiedział: „niech twój pokój spocznie na domu. Jeśli nikt nie jest go godzien, zabierz go z powrotem.” Nie wiem jak go wyswobodzić, więc na pewno nie wiem jak go odszukać i zabrać… Ale dla Jezusa to była praktyczna instrukcja w służbie. Jest ważny element w zrozumieniu, że mamy coś do dania innym. I to nie jest coś, to jest Ktoś.

 

W świecie – pokój to brak czegoś – hałasu, konfliktu lub wojny. W Królestwie – pokój to Obecność Osoby. Więc kiedy Jezus mówi: „pozwólcie, by wasz pokój spoczął na domu”, to dostosowuje swoją wypowiedź do tego, co powiedział wcześniej: „Darmo wzięliście, darmo dawajcie”. Jesteś postawiony, by wyswobadzać Osobę [Ducha Świętego]. To jest największe szafarstwo ze wszelkich możliwych. To nie jest jakieś przesłanie, to jest Osoba!


Dochodzimy do tego, co powiedział Piotr: „Co mam, to Ci daję”. Tu chodzi o Obecność Boga Ducha Świętego, która weszła w ciało tego człowieka. To jest cel nakładania rąk. To nie jest akt symboliczny. Może zostać do tego sprowadzony, ale to nie tak miało być. Nakładanie rąk ma być tym momentem kontaktu, który wyswobodzi Osobę.


Zdaje się, że [przez to głoszenie] staram się wzbudzić w was głód tej świadomości, percepcji Ducha Świętego w nas i wewnątrz nas. Chociaż nie chcę sprowadzić służby do tego, co mogę pojąć i tak próbuję to pojąć. Chcę wiedzieć, kiedy moc została uwolniona, kiedy słowo było namaszczone i zmieniło sytuację, a kiedy coś, co powiedziałem nie było namaszczone – żebym znów tego nie zrobił. Nie chcę po prostu powtarzania pewnych gestów. Chcę – tak bardzo jak mogę – być instrumentem w Jego rękach, instrumentem, który wyswobadza Obecność, bo On działa [świadomie], na podstawie intencji [zamierzenia]. Ten cały przywilej Goszczenia Jego Obecności był sercem i duszą życia Piotra. Dlatego Jego cień uzdrawiał ludzi. Twój cień będzie zawsze uwalniał to, w czego cieniu sam żyjesz. To, co umiesz na sobie nosić, czemu pozwalasz w sobie mieszkać [co gościsz], to spoczywa na tobie.

 

Jezus powiedział – i chodzi to za mną, i prowokuje od  kilku miesięcy – Jezus powiedział: Duch Wszechmocnego Pana nade mną. Był taki moment, w którym uznał, co się stało. Powiedział: Duch Wszechmocnego Pana nade mną. Ogłosił to. Zgodził się z deklaracją nieba. A Ojciec [odpowiedział] – niebiosa się rozstąpiły – i odezwał się [podczas chrztu] głos: „Tyś mój Syn umiłowany!”. I Duch Święty zstąpił na Niego pod postacią gołębicy. I zaraz w następnej scenie [Jezus] znajduje się na pustyni i jest kuszony przez diabła, a diabeł mówi: JEŚLI jesteś Synem Bożym. To wszystko dlatego, że Słowo, które przychodzi, musi zostać wypróbowane. Słowo „Tyś mój Syn umiłowany!” musi zostać wypróbowane. Czemu? Nie znasz siły słowa, póki nie zostanie zaatakowane. Nie znasz mocy stojącej za słowem, póki nie zostanie zaatakowane. Musiały być dwa drzewa w ogrodzie. Zawsze musisz mieć opcje. Opcję, żeby móc posłuchać i opcję, żeby móc odrzucić. Opcję, żeby działać z Bogiem i opcję, żeby Go zignorować i zbagatelizować to, co mówi. Muszą być te opcje, bo On jest nazwany Bogiem nagrody. Nie ma nagród, gdzie nie ma wyboru.


Przychodzi od Boga objawienie: "Jesteś Moim umiłowanym Synem, w którym mam upodobanie". To jest objawienie. Określa twój cel w życiu, przeznaczenie. Słowo Boga, wykrzyczane z nieba, odbija się echem na Ziemi: „Jesteś Synem, którego kocham! Jestem zadowolony z Ciebie [Mam w Tobie upodobanie!]”. I co się dzieje? W następnej chwili powstaje pytanie. Jezus jest głodny, nie jadł. „Jeśli jesteś Synem Bożym, to powinieneś być w stanie to udowodnić”. Cuda nigdy nie mogą być czynione na rozkaz wroga. One nigdy nie mają potwierdzać tego, kim my jesteśmy. One potwierdzają to, kim jest Bóg. I to Bóg potwierdza to, kim my jesteśmy, a nie my sami. To On będzie nas bronił.  A jeśli jest w nas coś, czego On nie będzie bronił, to znaczy, że nie jest to warte obrony. Więc mamy to pytanie: „Jeśli jesteś Synem Bożym…” Problem polega na tym, że kiedy dostajemy objawienie od Boga, musi też powstać pytanie, które ma moc podważyć to objawienie. Musi! W Objawieniu jest Boża moc. [Powstające] pytania nie mają mocy, póki ja im jej nie dam. Pan chce, żebym doświadczył pełni Jego deklaracji nad moim życiem, więc daje mi obietnicę, ale pozwala też, żeby przyszły pytania, żeby zobaczyć, czy będę karmił swoje serce pytaniami, czy też będę karmił swoje serce tym, co Ojciec ogłosił nad moim życiem. […] Muszą być te dwa drzewa w ogrodzie. Objawienie ma moc, pytania nie mają. Czy to jest dla was zrozumiałe? Ale pytania zdobywają moc, kiedy się im poddaję i wtedy podważają dokładnie te rzeczy, które Bóg wypowiedział nad moim życiem.


Więc Jezus mówi: „Kiedy wchodzicie do domu, pozdrówcie go i niech wasz pokój spocznie na tym domu. Kiedy nie ma tam nikogo godnego, niech wasz pokój wróci do was”. Pozwólcie, że wam coś jeszcze przeczytam: „Potem wypuścił gołębicę, aby zobaczyć, czy opadły wody z powierzchni ziemi.” Gołębica to międzynarodowy symbol pokoju… „Potem wypuścił gołębicę, aby zobaczyć, czy opadły wody z powierzchni ziemi. Ale gołębica nie znalazła niczego, gdzie by mogła osiąść i wróciła do niego do arki, bo wody były na powierzchni całej ziemi. I wyciągnął rękę, pochwycił ją i wniósł ją do siebie do arki. Poczekawszy jeszcze następne siedem dni, znów wypuścił gołębicę z arki. Gołębica wróciła do niego pod wieczór, trzymając w dziobie zerwany świeży liść z drzewa oliwnego. I poznał Noe, że wody na ziemi opadły. I poczekał jeszcze następnych siedem dni, i wypuścił gołębicę, ale ona już nie wróciła do niego.” (I Mojż 8:8-12) Ten fragment ze Starego Testamentu jest proroczym fragmentem dotyczącym tego, czego Jezus uczy w Mateusza 10. Kiedy gdzieś idziesz, to wiedz, że Duch Święty szuka wtedy miejsca, na którym mógłby spocząć w innej osobie. On zawsze szuka sposobu, aby spotkać się z ludźmi dookoła ciebie. Nosisz w sobie gołębicę, która musi zostać wyswobodzona, szuka miejsc spoczynku. A kiedy nie było takiego miejsca, Noe przygarnął gołębicę do siebie. Bierzesz Pokój do siebie i odchodzisz.


Pamiętacie Jana 20, gdzie Jezus powiedział: „Jak mój Ojciec mnie posłał, tak ja was posyłam”? […] Wspaniałe posłannictwo, bardzo upraszcza sprawę. „Jeśli Ja to robiłem, wy to róbcie”. Ale tu jest coś dziwnego. „Jak mój Ojciec mnie posłał, tak ja was posyłam”. Gdyby kolejnym wydarzeniem byłoby spotkanie ewangelizacyjne, to byśmy go użyli, jako pierwszej ilustracji tego, do czego Ojciec Go posłał, wyznaczającej nam standardy. „Jak Ojciec mnie posłał, tak ja was posyłam” – więc co dalej robimy? – robimy spotkania ewangelizacyjne. Ale On tak nie zrobił! Powiedział: „Jak Ojciec mnie posłał, tak ja was posyłam” i co? Tchnął na nich i powiedział: „Przyjmijcie Ducha Świętego”. Widzicie, wszystko do czego jest stworzona służba, to wyswobadzanie Ducha Świętego. To jest ten cel. „Jak Ojciec mnie posłał, tak ja was posyłam” – tu pojawia się model [działania]. I wyswobadza Obecność od Siebie, szukając naczyń w których może spocząć. Cała służba jest streszczona w tym jednym głębokim działaniu – wyswobodzenia Obecności na pozostałych jedenastu uczniów.


Więc o co chodzi w twoim życiu? W naszym? Nosimy Osobę Ducha Świętego, który jest pełen pasji do ludzi i zawsze, w każdym pokoju, do którego wchodzisz, szuka kogoś godnego, na kim może spocząć. I ci ludzie nie zawsze powinni wyglądać tak, jak nam się zdaje, że powinni. To są po prostu ludzie, którzy w głębi swego serca są gotowi odpowiedzieć Osobie. Jedno z miejsc, które widziało wiele takich świadectw, to jest tutaj. Ludzie przychodzili tu latami. Czasem, żeby drwić, czasem, żeby ośmieszać. Ale Bóg widział, co jest pod spodem, pod tą skorupką oporu - serce, które by się poddało, gdyby On go dotknął. Więc go dotknął! I osoba zmieniała się na zawsze. On ciągle szuka ludzi, na których może spocząć. On szuka tych, którzy będą gościć w sobie Jego Obecność. „Chrystus w nas, nadzieja chwały” (Kol 1:27). A jak inaczej Boża chwała ma napełnić Ziemię? To się nie stanie przez żaden kataklizm. To się stanie przez Bożych ludzi, którzy się nauczą gościć w sobie Jego Obecność. Nauczą się, co jest powołaniem każdego. „Jak Ojciec mnie posłał, tak ja was posyłam”. Nieś Jego Obecność, gdziekolwiek idziesz i szukaj tych, którzy są gotowi otrzymać to, co w sobie nosisz. Ale musisz być świadom tego, co w sobie nosisz!


Obecność ma substancję, tak potężną, że można się modlić o chustki i demony będą uciekać, kiedy te będą nakładane w miejscu oddalonym o całe mile. Substancja. Obecność jest tak potężna, że jest wyswobadzana przez Słowo. I możesz ogłosić coś w jednym miejscu, mieście, i natychmiast wpływa to na sytuację w innym mieście, bo Obecność jest wyswobadzana przez Słowo. To, do czego Bóg nas podłączył w tym życiu w Królestwie, jest bardzo potężne.
[…]
Zamknę nauczanie w ten sposób: Król Dawid jest pewnie bohaterem dla wszystkich zebranych w tej sali, przynajmniej na jakimś poziomie. Jako młody człowiek zabił lwa i niedźwiedzia, kiedy nikt tego nie widział. I to sprawiło, że Bóg wiedział, że może mu zaufać w zabiciu Goliata na oczu dwóch narodów. Pan chce ludzi, którym może zaufać z namaszczeniem służby, ale takich, którzy się uczą w nim chodzić, kiedy nikt nie patrzy.

 

źródło: "Hosting the Presence" - youtube

tłumaczenie: otwarteniebo24.pl

Magazyn