sobota, 24 maja 2014 12:19
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Mit bycia singlem cz.2 - Myles Munroe

Mit bycia singlem cz.2 - Myles Munroe morguefile.com
  Jeśli będziesz skoncentrowany na tym, kim naprawdę masz się stać według Bożego planu, to Bóg w którymś momencie ci przeszkodzi i przedstawi Ci osobę, która może być twoim towarzyszem – tak jak to zrobił z Adamem. (...) Żaden człowiek nie zaspokoi potrzeb twojego ego. Żaden człowiek nie zaspokoi potrzeb twojej duszy. Żaden człowiek nie zaspokoi potrzeb twojego ducha. Możesz od razu zabrać się za załatwianie tych wszystkich spraw z Bogiem. Jesteś gotowy/gotowa do małżeństwa, tylko wtedy gdy jesteś całkowicie zaspokojony/zaspokojona w Bogu. Jeśli żenisz się/wychodzisz za mąż, bo musisz poczuć się spełniony lub też kochany, to nie jesteś gotowy/gotowa do małżeństwa. Dokładnie te rzeczy, które cię teraz do małżeństwa pchają, później sprawią, że będziecie przeżywać problemy małżeńskie.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

część 1 - tutaj

 

Jeśli jesteś w stanie pojąć to objawienie – o różnicy pomiędzy pozostawaniem w stanie wolnym (byciem singlem), a byciem samotnym – to już nigdy nie będziesz gardził tym stanem. Co więcej, sam nie wejdziesz w związek ze złych powodów ani też nie będziesz zachęcał do tego innych osób.

Dzisiejszy kościół cierpi z powodu zamieszania, w które weszli i ludzie starsi, i młodsi, rozwiedzieni, owdowiali oraz ci, którzy są w nieszczęśliwych związkach małżeńskich, z powodu złego zrozumienia tej sprawy. Wielu pastorów i wiele kościołów wywiera presję na ludzi stanu wolnego, zmuszając ich, żeby wstąpili w związek, podczas gdy często te osoby nie osiągnęły jeszcze nawet stanu bycia singlem – w sensie osoby samodzielnej, unikalnej, niezależnej i pełnej (spełnionej). Rezultatem jest więcej nieszczęśliwych małżeństw i więcej rozwodów.

 

Pierwszą rzeczą, którą musisz zrozumieć z Pisma jest to, że kiedy Bóg zauważył, że nie dobrze było Adamowi by był sam, Adam był osobą całkowicie pełną, unikalną i niezależną. On nawet nie wiedział, że potrzebował kogoś innego. Póki nie osiągniesz tego stanu, nie jesteś gotowy na to, by wejść w związek. Innymi słowy, Bóg mówi: „Nie jest dobrze człowiekowi, by był sam, kiedy już jest prawdziwym singlem”. Oznacza to, że nie musisz się żenić, póki nie jesteś prawdziwym singlem – osobą pełną i oddzieloną. Lepiej jest byś był w stanie wolnym – jeśli nie jesteś osobą unikalną, niezależną, oddzieloną i pełną. Gdy Bóg przedstawił Ewę Adamowi, to Adam ją wybrał i postanowił się jej poświęcić. W tym momencie był też już w stanie to zrobić. Jeśli ty ciągle nie wiesz kim jesteś, jak się możesz komuś poświęcić? (…)

 

Najniebezpieczniejsza sytuacja w sprawach małżeństwa to ta, gdy osoba chora wewnętrznie pobiera się z inną osobą wewnętrznie niezdrową. Można więc wysnuć wniosek, że ważniejsze jest być prawdziwym singlem – osobą unikalną, pełną i niezależną – niż być w małżeństwie. Powiem nawet mocniej: jest BEZPIECZNIEJ być nie żonatym/niezamężną niż w małżeństwie, jeśli nie jesteś prawdziwym singlem.

 

Niektórzy wierzą, że małżeństwo rozwiązuje problem samotności. Jednakże, najbardziej samotne osoby na świecie znajdują się właśnie w małżeństwach. Jeśli nie jesteś osobą unikalną, niezależną i pełną lub też jeżeli twój małżonek/małżonka taką osobą nie jest, uczucie samotności jest wzmacniane gdy wejdziesz w związek. Nie ma nikogo tak samotnego jak samotna osoba w małżeństwie, ponieważ taka osoba czuje, że jest w pułapce. To uczucie pułapki zwiększa samotność. Więc dużo bezpieczniej jest być samotnym w stanie wolnym niż samotnym w małżeństwie.

 

Wiele osób ma takie myślenie, że małżeństwo to klucz do szczęścia. Bóg natomiast pokazał mi, że stawanie się osobą pełną oraz odszukanie swojego unikalnego miejsca w życiu jest prawdziwym kluczem do szczęścia – to Bóg ma ten klucz. Wiele osób postawiło sobie małżeństwo oraz „żyli długo i szczęśliwie” jako cel w życiu. Nie jest to cel dany nam przez Słowo Boże dla naszego chrześcijańskiego życia.

 

Celem dziecka Bożego jest stać się oddzielonym, unikalnym, pełnym człowiekiem, którym Pan chce byś był. Stać się naczyniem, które może pomieścić Skarb, którym jest Jezus (2 Kor 4:7). Celem życia każdego z nas, zgodnie z tym, co mówi Apostoł Paweł, jest „być przemienionym na obraz” Chrystusa (Rzymian 8:29), który był najbardziej unikalną, niezależną, pełną i spełnioną osobą jaka kiedykolwiek chodziła po Ziemi.

 

Czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie, czy pracujesz nad tym, czy nie, ten cel jest wciąż ustanowiony w naszym życiu.

Nie jesteśmy w stanie właściwie wykonać Wielkiego Posłannictwa (Marka 16:15-18) ani być „udoskonaleni” do pracy w służbie (Efezjan 4:12), póki wpierw nie osiągniemy – lub też przynajmniej nie zaczniemy ustanawiać – celu stania się pełnym i unikalnym dzieckiem Bożym, przemienionym na obraz Chrystusa. A więc powinniśmy starać się być singlem – osobą pełną i niezależną. Jednakże, jeżeli już jesteś żonaty/zamężna, a jesteś na drodze do tego celu, to po prostu skupiaj się dalej na celu. Małżeństwo po prostu pokazuje na ile „nie-singlem”- niepełny jesteś.

 

Kiedyś w Niemczech odwiedzałem jedno z największych centrów rehabilitacji (szpitali psychiatrycznych) w Europie i rozmawiałem tam z ordynatorem tego szpitala. Spytałem: „Czy wiesz jaki jest problem tych wszystkich ludzi?”. Odpowiedział: „Tak! Zbadaliśmy każdego z nich.”. Powiedziałem: „Nie o to mi chodzi. Pozwól, że ci podam moją definicję ich wspólnego problemu. Jeśli znasz ten problem, rozumiesz czemu takie miejsce pozostaje wypełnione pacjentami po brzegi. Problem polega na tym, że każdy stara się odnaleźć samego siebie w kimś innym. Ci ludzie nie są singlami – w sensie osób pełnych i niezależnych”.

 

Kobiety bardziej niż mężczyźni cierpią z powodu tego „mitu bycia singlem”. Społeczeństwo, nawet pomimo działających ruchów feministycznych, zwykle spogląda z góry, gardzi i odrzuca kobiety, które nie wyszły za mąż – szczególnie te, które nigdy tego nie zrobiły. Istnieje takie przekonanie, że jeśli kobieta nigdy nie wyszła za mąż, to stało się tak, dlatego że nikt jej nie chciał, a to znaczy, że była „wyrzutkiem”, co wzbudza podejrzliwość. Musi być z nią coś nie tak.

 

Wiele kobiet i mężczyzn tak bardzo się zajmuje poszukiwaniem innej osoby, która będzie dla nich całym światem, że nie ma tak naprawdę czasu rozwinąć się, stać się sobą. Jeśli wszystko, co robisz, to szukasz takiej osoby, to sam/sama pozostajesz nikim i nie masz nic do dania drugiej osobie. I wtedy rodzi się prawdziwy problem, ponieważ nikt nie poświęci ci wystarczająco czasu, czy uwagi, by wypełnić tę pustkę, która pozostała przez ciebie niezapełniona. Jeśli jesteś niewystarczająco pełen samego siebie, to uczynisz też drugą osobę nieszczęśliwą, bo nie będziesz miał jej co dać.

 

Jeśli będziesz skoncentrowany na tym, kim naprawdę masz się stać według Bożego planu, to Bóg w którymś momencie ci przeszkodzi i przedstawi Ci osobę, która może być twoim towarzyszem – tak jak to zrobił z Adamem. Adam był tak zajęty nazywaniem zwierząt, przejmowaniem panowania nad ziemią oraz wykonywaniem innych funkcji, do których został stworzony, że nie miał czasu myśleć o tym, że nie ma osoby podobnej do niego. Był tak pochłonięty radością życia w Ogrodzie Eden, wypełnianiem swojego celu, że nie szukał nikogo innego. To Bóg musiał przeszkodzić Adamowi i musiał go uśpić, żeby stworzyć kogoś podobnego do niego i następnie przedstawić mu tę osobę. Adam nie wiedział, że kogoś potrzebował. Kiedy ty dojdziesz do tego punktu, że nie będziesz potrzebował nikogo innego dla swojego życia, żeby być osobą pełną, unikalną i niezależną, to będziesz gotowy/gotowa, by Bóg przyprowadził kogoś do twojego życia. Będziesz gotów pozostawić stan wolny i wejść w relację z kimś, kto też będzie niezależny, unikalny i pełny. Twoje małżeństwo będzie osiągało tylko takie szczęście, jak twoje singielstwo. Do małżeństwa wnieść możesz tylko to, co masz jako osoba stanu wolnego. Sam stan małżeński jest czymś godnym szacunku, ale my możemy wnieść w nie coś, co przyniesie kłopoty.

Żaden człowiek nie zaspokoi potrzeb twojego ego.

Żaden człowiek nie zaspokoi potrzeb twojej duszy.

Żaden człowiek nie zaspokoi potrzeb twojego ducha.

Możesz od razu zabrać się za załatwianie tych wszystkich spraw z Bogiem. Jesteś gotowy/gotowa do małżeństwa, tylko wtedy gdy jesteś całkowicie zaspokojony/zaspokojona w Bogu.

 

Nim pokochasz innych, musisz pokochać siebie. Nie mówię o egoizmie, skupianiu się na samym sobie, dumie czy samolubstwie. Mówię o odkrywaniu tego, kim jesteś w Jezusie jako osoba, a następnie o uporządkowaniu wszystkiego z samym sobą. Zrozumienie tego, kim jesteś, jest pierwszym krokiem do spełnienia. Zaakceptowanie tego wszystkiego jest kolejnym krokiem.

 

U wszystkich małżeństw, którym dawałem porady przez ostatnie 15 lat, zauważyłem, że ogólnie te małżeństwa składały się z dwóch osób, z których każda nienawidziła samego/samej siebie, a próbował/próbowała kochać tę drugą osobę. Jeśli żenisz się/wychodzisz za mąż, bo musisz poczuć się spełniony lub też kochany, to nie jesteś gotowy/gotowa do małżeństwa. Dokładnie te rzeczy, które cię teraz do małżeństwa pchają, później sprawią, że będziecie przeżywać problemy małżeńskie.

 

W Mateusza 22:39 Jezus powiedział ludziom, że należy kochać bliźniego jak siebie samego. Nie jesteś w stanie kochać bliźniego, jeśli nie kochasz samego siebie. Ludzie są jednak w stanie „udawać miłość” fałszywymi przytulaskami i pocałunkami w kościele. Zdają się być tak wypełnieni miłością – podczas gdy nienawidzą samych siebie. (…)

 

Przemienianie się pod wpływem światowej presji, na wzór tego świata, nigdy cię nie uszczęśliwi. Lepiej jest być samemu i w obcym środowisku, niż być nieszczęśliwym z kimś innym, wyłącznie z powodu konformizmu ze standardami tego świata.

 

Ludzie, którzy są spełnieni, są dla mnie bardzo interesujący. Są to ludzie z wizją, celami, planami na życie, które mnie przyciągają. Osoba wie wtedy, kim jest, dlaczego jest w danym miejscu, dokąd zmierza i jak tam dojść. Wierzę, że to jest właśnie kwestia, która powinna być uczona we wszystkich szkołach chrześcijańskich, tak by dzieci mogły rosnąć, mając właściwe pojęcie na swój temat. Moja służba, Bahamas Faith Ministries International, pomaga tworzyć programy takich kursów dla ludzi z krajów trzeciego świata, znajdujących się w naszym regionie. (…)

 

Czytając różne historie, zauważyłem, że największy wkład w Królestwo Boże miały osoby w stanie wolnym. Pozwólcie, że podzielę się przykładami:

- Corrie ten Boom z Holandii, światowej sławy ewangelistka, nigdy nie wyszła za mąż. Wraz z rodziną uratowała wielu chrześcijan i Żydów przed nazistami, a następnie spędziła lata w niemieckich obozach, kiedy wreszcie została złapana. Po II wojnie światowej jej przemówienia i książki przyprowadziły miliony do Chrystusa. Jej książka „The Hiding Place” została zekranizowana, a film również dotknął milionów osób. Całe jej życie oscylowało dookoła Boga. Była prawdziwym singlem, osobą o integralnym wnętrzu. Spotkałem ją wiele razy i zawsze, gdy ją widziałem, chciałem się móc znaleźć przy niej. Można było na niej wyczuć namaszczenie Ducha Świętego, kiedy się obok niej przechodziło. Czułem się tak, jakbym był w Bożej obecności. Kiedyś w Tulsa, w Oklahomie, powiedziała mi taką rzecz: „Nie zajmuj się tym, kim nie jesteś, bo możesz zapomnieć o tym, kim jesteś. Nie daj się wywieść diabłu na manowce myśleniem, że celem twojego życia jest odnalezienie małżonki. Zajmij się całkowicie Bogiem.”

- C.S. Lewis, chyba największy apologeta wiary chrześcijańskiej naszych czasów, był kawalerem przez wszystkie lata pisania książek. Ożenił się na kilka lat przed śmiercią, ale cała główna praca jego życia była już wtedy ukończona. Jego dzieła wpłynęły na miliony ludzi i pomogły im stać się chrześcijanami lub też pogłębić swoją wiarę.

- Marcin Luter był singlem, skupionym na Bogu, kiedy dokonał w Biblii swego wielkiego odkrycia usprawiedliwienia z wiary i odnowił w Kościele naukę o zbawieniu. Jednak później także się ożenił. (...)

- Apostoł Paweł, cofając się do czasów biblijnych, nie był żonaty (nie wspominając o samym Jezusie we własnej osobie). Bez jego całkowitej koncentracji na Jezusie, całym swoim duchem, duszą i siłą, nie mielibyśmy dziś ponad połowy Nowego Testamentu. Bez Pawła, który był osobą niezależną i pełną, pewnie nie rozumielibyśmy tak dobrze niektórych nauczań Jezusa ani związków Starego Przymierza z Nowym.

- Wielu proroków Starego Testamentu nie miało żon – Ezechiel, Daniel, Eliasz i Elizeusz.

Paweł napisał w 1 Kor 7:32-33, że ludzie, którzy pozostają poza małżeństwem, są wolni, by się troszczyć wyłącznie o Boże sprawy, podczas gdy osoba w związku musi dzielić swą uwagę i nie może się całkowicie skupiać na Bogu. Powiedział tam jednakże też, że nie każdy jest „powołany” do pozostawania poza związkiem (1 Kor 7:7). Innymi słowy, nie każdy może pozostać w stanie wolnym przez całe życie.

(…)

 

Stan wolny, bycie singlem to nie jest przekleństwo! Bycie singlem to pierwsze błogosławieństwo dane człowiekowi. Osoba w tym stanie jest radością dla Pana. Kiedy Bóg może pracować z osobą, która jest pełna i unikalna, może zrobić więcej.

 

Wierzę, że dlatego właśnie Bóg stworzył NAJPIERW samego Adama. Chciał mieć osobę o pełnym, skoncentrowanym wnętrzu, która by się wypełniała Nim. (…)

 

Stan bezżenny [jeżeli ma trwać całe życie] jednak musi być wyborem, nie może być narzucony przez innych ludzi lub przez instytucje religijne… Paweł włączył „zabranianie zawierania małżeństw” do swojej listy doktryn demonicznych (1 Tym 4:3). Moja żona i ja nie żałujemy tego, że się ze sobą pobraliśmy. (…) Małżeństwo jest cudowne, ale nie jest konieczne do osiągnięcia osobistego spełnienia. Paweł napisał, że jeśli wejdziesz w związek małżeński to nie będzie to grzech. Jednak napisał do kościoła w Koryncie, że „ci, którzy się żenią mają problemy, których ja nie mam.” (1 Kor 7:32-33). (…)

 

Bycie singlem to radość. Małżeństwo to radość. Ale przez cały czas mojego małżeństwa nigdy nie przestałem być singlem, osobą pełną. Pamiętajcie! Bóg nie stworzył małżeństwa jako pierwszego kroku! Kościół wielokrotnie uczył lub choćby sugerował, że pozostawanie w stanie wolnym jest grzechem. Bóg uczynił z bycia singlem, osobą pełną, krok pierwszy, użył tego stanu jako pierwszego fundamentu przy budowie ludzkości – więc musimy bliżej się przyjrzeć, co się kryje w tym objawieniu. (…) Bóg działa właśnie w ten sposób. Nawet gdy uczniowie byli ochrzczeni w Duchu Świętym w Dzień Pięćdziesiątnicy (Dzieje 2), Bóg nie zesłał jednego wielkiego języka ognia. Wysłał języki dla każdego z nich i Duch Święty spoczął na każdym z nich, indywidualnie.

 

Słowo „uczeń” jest ważniejsze dla Boga niż słowo „małżonek”, ponieważ uczeń jest indywidualnym naśladowcą Jezusa. Jeśli każdy chrześcijanin stanu wolnego zrozumiałby, że bycie Bożym singlem może być taką radością dla Boga, to być może mielibyśmy więcej naprawdę zaangażowanych chrześcijan. Mielibyśmy z pewnością więcej osób, które pozwalają się Bogu właściwie przygotować do małżeństwa.

 

tłumaczenie: otwarteniebo24.pl
źródło: Myles Munroe "Single, Married, Separated and Life After Divorce", str.19-39

 

Magazyn