piątek, 22 sierpnia 2014 23:01
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Głód Boga cz. 2 - Bill Johnson

Osoby, które wszystko dostają, które nie mają pasji, nigdy nie odkrywają, kim Bóg chciał, żeby się stały... Więc tak jesteś postawiony w miejscu, w którym jesteś wypełniany wszystkim tym, co Bóg obiecuje i robi, ale jednocześnie mamy postawiony ten dziwny wymóg – by utrzymywać głód. Jeśli tego głodu nie będę utrzymywać, pozostanę w rzeczach dnia poprzedniego.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

 

Ciekawe myśli z części 1

Księga Przysłów (Przypowieści) wspomina taki ciekawy werset: „ludzie nie gardzą złodziejem, który kradnie, by zaspokoić głód” (Przyp 6:30, wersja angielska: Amplified Bible). Ten człowiek ciągle „musi oddać siedmiokrotnie” (w. 31), ale przynajmniej rozumie się, że to głód doprowadził tę osobę do przekroczenia zasad. Głód ma taki czynnik motywujący, który sprawia, że osoba przekracza własne możliwości i wchodzi w coś szerszego. Sprawia, że wychodzi z miejsca swego komfortu.

Osoby, które wszystko dostają, które nie mają pasji, nigdy nie odkrywają, kim Bóg chciał, żeby się stały. Naprawdę, nigdy tego nie odkrywają! Bogactwo tego, do czego Bóg cię powołał jest odkrywane w głodzie, w pasji, w ściganiu twego powołania!

Więc tak jesteś postawiony w miejscu, w którym jesteś wypełniany wszystkim tym, co Bóg obiecuje i robi, ale jednocześnie mamy postawiony ten dziwny wymóg – by utrzymywać głód. Jeśli tego głodu nie będę utrzymywać, pozostanę w rzeczach dnia poprzedniego,

(…)

 

cz.2

Czytam wam te wszystkie historie [rozmaitych mężów bożych]… bo robisz się głodny, kiedy [je] jesz. Niektórzy z was muszą po prostu usiąść przy stole i zacząć jeść, a następnie patrzeć, co Pan robi przez ten dar zwany głodem.

Głód to dar dawany przez Boga. Ja wierzę, że to właśnie on jest wyrazem tego, co Bóg ma na myśli w „błogosławieni ubodzy w duchu”. Ubogi w duchu znaczy taki, który znajduje się w miejscu zależności.

Król Dawid nauczył się czegoś, co bardzo bym chciał ujrzeć w naszym pokoleniu. Zdaje mi się, że jest to najtrudniejsza rzecz, której możemy się nauczyć. Tą rzeczą jest by pozostawać w stanie nasycenia, ale jednocześnie w stanie głodu. By być w miejscu obfitości, ale jednocześnie zdawać sobie sprawę, że cały czas jesteśmy w potrzebie. Dawid modlił się tak w jednym z Psalmów… Zrozumcie Dawid był jednym z najbogatszych ludzi na naszej planecie! A modlił się tak: „Panie! Jestem taki biedny i jestem w potrzebie”.

Jaka ilość to już „za dużo”? Chcę mówić o rzeczach duchowych, ale weźmy to ograniczmy, biorąc [za przykład] pieniądze. Ile to „za dużo”? W narodach pojawiło się dużo zazdrości w odniesieniu do tych, którzy odnieśli sukces [finansowy]. Musimy przed tym strzec nasze serca. W bardzo praktycznym wymiarze Bóg obiecał Cię błogosławić. Obiecał przepływ bogactw. Obiecał, że wyleje swoje błogosławieństwo tak, że nie będzie już nie spełnionych potrzeb. Stąd pytanie: „ile to już „za dużo””? Jest to taka ilość, która wprowadza cię w miejsce, gdzie już nie ufasz [Bogu]. Dla jednej osoby to może być 10 milionów dolarów, a dla innej 100 dolarów. Tu nie chodzi o ilość, ale o relację, nastawienie do tej ilości. Niemożliwe jest podobać się Bogu nie mając wiary (Hbr 10:38). A wiara jest wyrazem zaufania.

Dawid modlił się taką modlitwą: „Jestem taki biedny i jestem w potrzebie”. I co się stało? Miał już łupy dookoła siebie, miał błogosławieństwo, które było doprowadzone do granic, namacalne, można je było czuć w atmosferze, miał łaskę Bożą, miał Bożą przychylność nad swoim życiem – ale pozostał w miejscu głodu. Nie takiego głodu, który by miał przeczyć dobroci Ojca w niebie, ale takiego głodu, który POLEGAŁ na dobroci Ojca (był zależny od dobroci Ojca). Pozostawał w tym miejscu zależności, chociaż sam mógł sobie dać odpowiedź na swoje potrzeby. Gdyby chciał podbić jakiś naród, miał siłę tego dokonać. Miał wszystkie środki. Ale kluczem jest to, że bez względu na to ile miał, pozostawał zależny od Ojca (…) Pozostał w miejscu całkowitej zależności od Ojca, mając już obfitość.

Pogłówkujcie o tym razem ze mną. Pan chce wyswobodzić obfitość. Ja nie mówię o budowaniu ziemskich królestw – choć obfitość zawiera w sobie ponadnaturalne zaopatrzenie i dostarczanie środków. Ale ja mówię o wchodzeniu w obfitość odnośnie tego, czego pragnie nasze serce – a następnie o pozostaniu duchowo głodnym. Bo ten głód pokazuje naszą pokorę. Głód wyzwala zdolność marzenia. Dlaczego osoba, która kradła dla zaspokojenia głodu swojej rodziny nie została potępiona w przypowieści? Bo to pokazuje, że głód sprawia, że osoba przekracza granice swojego poczucia bezpieczeństwa. Pan uwalnia [nad nami] dar głodu. Ten dar jest kluczem dla nadchodzącego czasu. Ten dar jest dawany ludziom, na których Bóg chce wylać swoje błogosławieństwo – większe niż cokolwiek, co dotychczas widzieli. Jak możesz utrzymać Boże błogosławieństwo we właściwym miejscu? Przez pozostawanie głodnym. Głodnym czegoś więcej. Głodnym wzrostu.

Zakończmy to Psalmem 107. Szybko przejdźmy do wersetu 33: „Zamienił rzeki w pustynię, A źródła wód w ziemię suchą. Ziemię urodzajną w słoną i jałową Z powodu złości jej mieszkańców. Pustynię zmienił w zbiorniki wód, A ziemię suchą w źródła wód. Osadził tam głodnych i założyli miasto do zamieszkania.”

Przejdę na chwilę do Łukasza 1:53 „łaknących nasycił dobrami, a bogaczy odprawił z niczym”. Czy tu chodzi o to, że Bóg jest zniesmaczony bogatymi? Nie! Chodzi o to, że jest zniesmaczony tymi, którzy są zaspokojeni tym, co mają i nie pozostają pokorni. Nie pozostali głodni. I co robi w Psalmie? Zmienia rzeki w pustynie! Przypatrzcie się temu ze mną. Mówi, że zabiera błogosławieństwo, cofa ludzi do miejsca zależności, potrzeby – żeby mogli odkryć siłę swojego życia. To robi głód! Jeżeli błogosławieństwo sprawiło, że zbłądziłeś i odszedłeś od Pana, to On, przez swoje miłosierdzie, zabiera błogosławieństwo, żebyś mógł wrócić do Tego, który jest siłą twojego życia. Czy to ma sens? To jest miłosierdzie Pana. Ale spójrzcie, co On tu robi. (…) „Pustynię zmienił w zbiorniki wód, a ziemię suchą w źródła wód. Osadził tam głodnych i założyli miasto do zamieszkania.” Głodni dostają ten unikalny przywilej, by ustanowić miasto. Wierzę, że jest to deklaracja prorocza nad tym pokoleniem. Wierzę, że to właśnie mówi Bóg. Bóg wzbudza grupy ludzi, którzy ciągle wołają o zbawienie miasta. Chcemy, by wszyscy ludzie byli zbawieni. Ale ja nie chcę, żeby tylko ludzie byli zbawieni, ale żeby całe systemy miejskie zostały zbawione. Chcę, żeby wartości Królestwa przeniknęły do wszystkich sfer naszego życia. (…) I tu jest powiedziane, że Bóg osadza „głodnych”, by założyli miasto do zamieszkania. Co On tu mówi? Że powierza przeznaczenie i siłę miast tym, którzy są głodni. On chce, by ci, którzy są głodni definiowali DNA, naturę, fundamentalne wartości tego miasta. Chce, żeby miasto było definiowane przez tych, którzy pozostali pokorni, głodni, którzy trzymają się swojego boskiego celu. Przez tych, którzy nie są zaspokojeni tym, co już zdobyli. On chce, by natura miast była określana przez ludzi głodnych.

Wiecie co jeszcze to znaczy? Że Bóg chce wyzwolić łaskę i moc wpływu nad tymi, którzy są głodni. Bo głos głodnych ma moc wpływu na przeznaczenie miasta.

 

tłumaczenie: otwarteniebo24.pl

źródłó: głoszenie na youtube tutaj

 

Magazyn