niedziela, 27 września 2015 10:17
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Wiara, która widzi niewidzialne - Bill Johnson

  Bóg jest bardzo zaangażowany w uczenie nas, jak patrzeć, by widzieć. By uczynić to możliwym, dał nam Ducha Świętego, który odgrywa rolę prywatnego nauczyciela każdego z nas. (...) Najwspanialsza z tych lekcji to nauka wartości, jaką ma Jego obecność. Dawid był pod tak silnym wpływem tej lekcji, że wszystkie jego wyczyny bledną w porównaniu z tym, jak szaleńczo oddane Bogu było jego serce. Wiemy, ze nauczył się widzieć Bożą rzeczywistość ze stwierdzeń takich, jak: „Mam zawsze Pana przed sobą, gdy On jest po prawicy mojej, nie zachwieję się” (Psalm 16:8). Boża obecność miała wpływ na jego wzrok. Nigdy nie przestawał ćwiczyć się w jej rozpoznawaniu. Widział Boga codziennie, nie dzięki naturalnemu wzrokowi, ale poprzez oczy wiary. To bezcenne objawienie zostało dane człowiekowi, który nieustannie uwielbiał.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

„A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” (Hbr 11:1)

Wiara jest lustrem serca, które odbija rzeczywistość świata niewidzialnego – istotę Jego Królestwa. Modlitwa wiary umożliwia nam ściąganie rzeczywistości Jego świata do naszego świata. Taką właśnie ma funkcję.

Wiara jest zakotwiczona w rzeczywistości niewidzialnej. Kiełkuje w strefie niewidzialnej i rozrasta się do sfery widzialnej. Wprowadza w czym to, co widzi u źródeł.

Biblia stawia życie wiary w opozycji do ograniczeń ludzkiego wzroku (zob. 2 Kor 5:7). Wiara daje oczy sercu.

Jezus oczekuje, że będziemy patrzeć sercem. Pewnej grupie przywódców religijnych nadał miano hipokrytów, ponieważ potrafili rozeznać nadchodzącą pogodę, ale nie potrafili rozeznać czasów. Oczywiste jest, dlaczego Jezus wolał, by ludzie rozpoznawali czasy (duchowy klimat i pory), a nie naturalne warunki pogodowe. Natomiast mniej jasne jest, dlaczego nazywać ich hipokrytami, gdyby nie umieli tego robić.

Wielu z nas przywykło myśleć, że możliwość wejrzenia w świat duchowy wynika raczej z posiadania szczególnego daru niż z niewykorzystanego potencjału każdego z nas. Przypominam, że Jezus skierował to oskarżenie do faryzeuszy i saduceuszy. Sam fakt, że to od nich, spośród wszystkich ludzi, wymagał, by widzieli, jest dowodem na to, że każdemu człowiekowi dana została ta umiejętność. Oni stali się ślepi na Jego Królestwo, ponieważ ich serca były zepsute, i zostali osądzeni ze względu na potencjał, którego nie wykorzystali.

Narodziliśmy się na nowo dzięki łasce, przez wiarę (Ef. 2:8). To umożliwia nam patrzenie sercem (Jana 3:3). Serce niewidzące to serce, które stało się nieczułe (Marka 8:17-18). Celem wiary nigdy nie było wyłącznie przyłączenie nas do rodziny Bożej. Jest ona raczej sposobem życia tej rodziny. Wiara widzi. Sprawia, że Królestwo znajduje się w centrum uwagi. Wszystkie środki, korzyści i zasoby płynące od Ojca dostępne są dzięki wierze.

Jezus dał nam szczegółowe wskazówki, jak patrzeć, by widzieć lepiej… „szukajcie najpierw Królestwa Bożego…” (Mat 6:33). Paweł napisał: „o tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi” (Kolosan 3:2) oraz „to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne” (2 Kor 4:18). Biblia mówi nam, żebyśmy skupili swoją uwagę na rzeczywistości niewidzialnej. Temat ten powtarza się w Biblii wystarczająco często, by wywołać nerwowe reakcje wśród tych z nas, którzy są przywiązani do logiki kultury Zachodu.

Bóg jest bardzo zaangażowany w uczenie nas, jak patrzeć, by widzieć. By uczynić to możliwym, dał nam Ducha Świętego, który odgrywa rolę prywatnego nauczyciela każdego z nas . Program nauczania, którego używa, jest mocno zróżnicowany. Ale są jedne zajęcia, na które może uczęszczać każdy z nas. Dotyczą największego przywileju wszystkich chrześcijan – uwielbienia. Nabycie umiejętności patrzenia tak, by widzieć, nie jest celem uwielbienia, ale jest wspaniałym skutkiem ubocznym.

Ci, którzy, jak mówi Ew. Jana 4:23-24, uwielbiają w duchu i w prawdzie, uczą się słuchać, dokąd prowadzi Duch Święty. Jego terytorium to Królestwo Boże. Tron Boży, który ustanawiany jest w chwałach jego ludu (Psalm 22:4), jest samym centrum tego Królestwa. To właśnie w środowisku uwielbienia uczymy się rzeczy, które wykraczają poza pojmowanie naszego umysłu (Ef 3:20). Najwspanialsza z tych lekcji to nauka wartości, jaką ma Jego obecność. Dawid był pod tak silnym wpływem tej lekcji, że wszystkie jego wyczyny bledną w porównaniu z tym, jak szaleńczo oddane Bogu było jego serce. Wiemy, ze nauczył się widzieć Bożą rzeczywistość ze stwierdzeń takich, jak: „Mam zawsze Pana przed sobą, gdy On jest po prawicy mojej, nie zachwieję się” (Psalm 16:8). Boża obecność miała wpływ na jego wzrok. Nigdy nie przestawał ćwiczyć się w jej rozpoznawaniu. Widział Boga codziennie, nie dzięki naturalnemu wzrokowi, ale poprzez oczy wiary. To bezcenne objawienie zostało dane człowiekowi, który nieustannie uwielbiał.

Korzystanie z przywileju uwielbiania to dobry start dla wszystkich, którym trudno przywyknąć do myśli, że przyjdzie im zmierzyć się z niektórymi tego rodzaju tematami poruszanymi w Biblii. To właśnie poprzez ten wspaniały rodzaj służby możemy nauczyć się zwracać uwagę na Boży dar, jakim jest umiejętność patrzenia sercem. Ucząc się uwielbiać czystym sercem, pozwalamy naszym oczom otwierać się coraz szerzej. Możemy oczekiwać, że zaczniemy oglądać to, co On chce nam pokazać.

Rzeczywistość widzialna jest nadrzędna wobec tej widzialnej. Dominuje nad światem naturalnym, w którym żyjemy – zarówno w sensie pozytywnym jak i negatywnym. Ponieważ to, co niewidzialne, jest mocniejsze od rzeczywistości naturalnej, wiara jest zakorzeniona w sferze niewidzialnej.

 

źródło: Bill Johnson, Kiedy niebo nawiedza ziemię, str. 49-52, wyd. DobrySkarbiec.pl

 

 

tekst opracowany przez naszą ekipę

 

Magazyn