niedziela, 10 lipca 2016 10:27
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Bądź otwartym niebem - Bill Johnson

  Pełnia Ducha była Bożym celem dla nas od początku, przez cały okres prawa i proroków. Zbawienie było celem pośrednim, ale celem ostatecznym była pełnia Ducha w każdym wierzącym. Otwarcie nam drogi do Nieba jest o wiele mniejszym wyzwaniem niż otwarcie drogi dla Nieba w nas. To można osiągnąć poprzez pełnię Ducha w naszych wnętrzach.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Boża obietnica towarzysząca przymierzu: „będę z tobą”, zawsze łączyła się z ludzką potrzebą, by stanąć odważnie w obliczu tego, co niemożliwe. Nie ma wątpliwości co do tego, że Boża obecność daje nam pokój i pocieszenie. Jednak obiecywana była zawsze jego wybranym, którzy potrzebowali potwierdzenia, stając w obliczu niezbyt pomyślnych okoliczności. On jest największym skarbem ludzkości. Zawsze nim będzie. To objawienie umożliwiło Pawłowi jego rewolucyjne dokonania. (…)

Wiemy, że ta obietnica („będę z Tobą” – przyp. on24) jest dana każdemu, kto wzywa imienia Jezusa, ku zbawieniu. Mimo to niektórzy silniej odczuwają Bożą obecność od innych. Dlaczego? Jedni cenią wysoko Jego obecność, inni nie. Ci, którzy cieszą się towarzystwem Ducha Świętego przez cały dzień, mają silną świadomość Jego zdania na temat ich słów, postaw oraz czynów. Myśl o tym, że mogliby Go zasmucić, zasmuca ich samych. Ich pasją jest oddawać Mu we wszystkim prymat. Ta pasja pozwala im żyć w sferze nadprzyrodzonej, życiem, w którym cały czas widoczne jest działanie Bożego Ducha.

Boża obecność ma się wyrażać w namaszczeniu. Pamiętamy, że namaszczenie oznacza „pomazanie” – oznacza, że Bóg okrywa nas swoją pełną mocy obecnością. Kiedy chodzimy w namaszczeniu, dzieją się rzeczy nadprzyrodzone!

Większość namaszczenia Kościół ze skąpstwem zatrzymuje dla siebie. Wielu błędnie rozumie powody, dla których Bóg okrywa nas swoją obecnością, i sądzi, że czyni to wyłącznie dla naszej przyjemności. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że w Królestwie Niebieskim zatrzymać możemy jedynie to, co oddamy. Mamy przekazywać wspaniałą obecność Bożą światu. (…) Namaszczenie wyposaża nas do tego, byśmy mogli przyprowadzić świat na spotkanie z Bogiem. To jesteśmy im winni. Z tego powodu każdy ewangelista, któremu zależy na służbie, powinien wołać o więcej namaszczenia. Każdy wierzący powinien o to wołać. Kiedy jesteśmy pomazani Bogiem, Jego obecność „ściera się” na wszystkich, którzy mają z nami styczność – a to właśnie namaszczenie łamie brzemiona ciemności (Izajasza 10:27) (…).

Swego czasu zwykłem robić zakupy w okolicznym sklepie ze zdrową żywnością. Był to jeden z tych sklepów, w którym puszczana jest dziwna muzyka i nabyć można książki autorstwa przeróżnych guru i duchowych przewodników różnych sekt. Odwiedzałem to miejsce ze względu na zobowiązanie, które uczyniłem wobec Boga – postanowiłem nieść Jego światłość do najciemniejszych miejsc naszego miasta. Chciałem, by pracujący tam ludzie mogli zobaczyć różnicę pomiędzy tym, co uważają za światłość, i prawdziwą Światłością. Przed wejściem za każdym razem modliłem się o to, by Jego namaszczenie spoczywało na mnie i przepływało przez mnie. Chodziłem potem sklepowymi alejkami, modląc się w Duchu z pragnieniem, by Bóg wypełniał to miejsce. Pewnego dnia właściciel sklepu podszedł do mnie i powiedział: „Kiedy pan wchodzi do sklepu, coś się zmienia”. Tego dnia otworzyły się drzwi, które dały mi w przyszłości wiele możliwości służby. Spoczywające na mnie namaszczenie mnie do niej wyposażyło.

Jezus szedł zatłoczoną ulicą, a z każdej strony napierali na Niego ludzie, którzy chcieli podejść bliżej. Pewna kobieta wyciągnęła rękę i dotknęła Jego szaty. Jezus zatrzymał się i zapytał: „Kto się mnie dotknął?”. Uczniowie byli zaskoczeni takim pytaniem. Dla nich odpowiedź była oczywista – wszyscy! Ale Jezus mówił dalej. Powiedział, że poczuł, jak uchodzi z Niego moc (gr. „dunamis”). Był namaszczony Duchem Świętym. Moc Ducha Bożego przepłynęła z Jego ciała do ciała tej kobiety, uzdrawiając ją. Namaszczenie mieszkało w fizycznym ciele Jezusa, tak samo jak mieszka w każdym wierzącym. Wiara tej kobiety była żądaniem wymagającym działania tego namaszczenia. Została uzdrowiona, ponieważ „namaszczenie łamie jarzmo” (Izajasza 10:27).

„Darmo wzięliście, darmo dawajcie” (Mateusza 10:8) – to werset bardzo często poprzedzający w naszych kościołach zbieranie ofiary. Jednak cytując go, zazwyczaj zapominamy o tym, w jakim pojawia się kontekście. Jezus mówi w tym fragmencie o darach Ducha. Zwróćmy uwagę na to, co z tego wynika: „Otrzymałem coś, co mam oddać!”. Co takiego? Ducha Świętego! On jest największym darem, jaki ktokolwiek mógłby otrzymać. I żyje we mnie.

Służąc w namaszczeniu, tak naprawdę rozdajemy Bożą obecność – przekazujemy Go innym. Jezus nauczał swoich uczniów wyjaśniając im, co to znaczy rozdawać Go. Mogli to czynić uzdrawiając chorych, wypędzając demony, itd., jednak istnieje jeszcze jeden często pomijany aspekt służby: „A wchodząc w dom, pozdrówcie go! (…) niech zstąpi nań pokój wasz”. W takich okolicznościach możemy w rzeczywisty sposób przekazywać Bożą obecność. W ten sposób przyprowadzamy zgubionych do spotkania z Bogiem. Uczymy się rozpoznawać Jego obecność, współpracować z pasją, jaką On ma w sercu dla ludzi, i zapraszać ich do przyjęcia daru zbawienia (zbawienie – gr. Sozo – oznacza: zbawienie, uzdrowienie oraz uwolnienie).

Uczynił nas szafarzami Bożej obecności. Nie oznacza to, że możemy nią manipulować i wykorzystywać dla własnych religijnych celów. Duch Święty dotyka nas, przez co stajemy się współpracownikami Chrystusa. Wtedy zapraszamy Go, by wtargnął w okoliczności, z którymi się zmagamy. (…)

Jestem światy winny życie pełne Ducha, ponieważ jestem mu winny spotkanie z Bogiem. Jeśli nie ma we mnie i nie spoczywa na mnie pełnia Ducha Świętego, oznacza to, że nie poddaje się Bogu jako naczynie, przez które może przepływać Jego obecność.

Pełnia Ducha była Bożym celem dla nas od początku, przez cały okres prawa i proroków . Zbawienie było celem pośrednim, ale celem ostatecznym była pełnia Ducha w każdym wierzącym. Otwarcie nam drogi do Nieba jest o wiele mniejszym wyzwaniem niż otwarcie drogi dla Nieba w nas. To można osiągnąć poprzez pełnię Ducha w naszych wnętrzach.

 

Źródło: fragmenty „Kiedy Niebo nawiedza Ziemię” Bill Johnson, str.171-177, wyd. DobrySkarbiec.pl

Magazyn