niedziela, 01 lipca 2018 12:28
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Grzech, który powstaje, gdy nie wierzymy Bogu, że chce zaspokoić nasze potrzeby cz.2 – Dave Olson i Linda Olson

Nasze pełne wysiłku próby dążenia do świętości wydają się warte zachodu, ale skrywają w sobie pewną ujemną stronę. Jeśli wierzymy, że wszystko, co otrzymujemy, mamy jedynie dzięki własnym wysiłkom, będziemy się bali z nich zrezygnować. Stanowi to pewną formę uzależnienia. Zaczniemy się martwić, że jeśli przestaniemy robić to, co robimy, nasze potrzeby nie zostaną zaspokojone. W nasze życie wedrze się strach - jeśli nie wykonamy pracy dla Boga, On nie okaże nam swojej miłości i nie zatroszczy się o nas. Wpadniemy w kierat: wypada zrobić to, powinienem zrobić tamto. Stracimy wszelką radość, a Bóg zostanie zredukowany do roli nadzorcy, któremu musimy być posłuszni, jeśli chcemy, aby nasze potrzeby zostały zaspokojone. Kiedy taki sposób myślenia się w nas zakorzeni, nie przyjdzie nam nawet do głowy, że Jedyny Bóg oferuje nam bezpłatnie dobre dary, które mogą zaspokoić każda naszą potrzebę. Nasza duma i arogancja domagają się, abyśmy zasłużyli na prawo do istnienia.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

 

część pierwsza tutaj

 

Czy próbujesz zasłużyć na to, czego potrzebujesz własnymi wysiłkami?

Własne wysiłki to nasz kolejny sposób zaspokajania potrzeb. Wierzymy w to, co mówi przysłowie: „Strzeżonego Pan Bóg strzeże”, które tak naprawdę oznacza, że Bóg strzeże tylko tych którzy sami się o siebie zatroszczą. Każdy z nas potrzebuje poczucia wartości i sprawiedliwości, więc próbujemy sobie na nie zasłużyć przez dobre uczynki. Potrzebujemy zaopatrzenia, dlatego pracujemy coraz ciężej.

Nasze pełne wysiłku próby dążenia do świętości wydają się warte zachodu, ale skrywają w sobie pewną ujemną stronę. Jeśli wierzymy, że wszystko, co otrzymujemy, mamy jedynie dzięki własnym wysiłkom, będziemy się bali z nich zrezygnować. Stanowi to pewną formę uzależnienia. Zaczniemy się martwić, że jeśli przestaniemy robić to, co robimy, nasze potrzeby nie zostaną zaspokojone. W nasze życie wedrze się strach - jeśli nie wykonamy pracy dla Boga, On nie okaże nam swojej miłości i nie zatroszczy się o nas. Wpadniemy w kierat: wypada zrobić to, powinienem zrobić tamto. Stracimy wszelką radość, a Bóg zostanie zredukowany do roli nadzorcy, któremu musimy być posłuszni, jeśli chcemy, aby nasze potrzeby zostały zaspokojone. Kiedy taki sposób myślenia się w nas zakorzeni, nie przyjdzie nam nawet do głowy, że Jedyny Bóg oferuje nam bezpłatnie dobre dary, które mogą zaspokoić każda naszą potrzebę. Nasza duma i arogancja domagają się, abyśmy zasłużyli na prawo do istnienia.

Takie podejście nam się podoba, ponieważ daje iluzję większej kontroli nad losem, a jednocześnie zmniejsza poczucie bezradności. Jednak kiedy składamy sobie obietnice, że będziemy kontrolować swoje życie, przypisujemy swojej cielesności role poganiacza niewolników, który zawsze czegoś wymaga i nigdy nie jest zadowolony. W każdym systemie opartym na cielesności łaska jest czymś, na co trzeba sobie zasłużyć. Nigdy nie należy odpoczywać, zawsze można zrobić coś więcej, żeby udowodnić swoją wartość i sprawiedliwość. Ludzi, którzy żyją w taki sposób, przytłacza ciągła presja, żeby wykonać wszystko we właściwy sposób.

Ciało zaczyna działać z pełną determinacją: "Muszę", "Dam radę". Deklaracje te są niczym ciężkie głazy, których zbyt długie dźwiganie zupełnie pozbawia nas sił. W końcu nadchodzi dzień, w którym nie jesteśmy już w stanie unieść tego ciężaru. Wyczerpanie, zmęczenie umysłu i depresja zaczynają przejmować nad nami kontrolę. Przychodzi wypalenie, a wszystkie wysiłki naszego ciała okazują się bezużyteczne. Nie mogą podtrzymać naszego życia ani zaspokoić naszych potrzeb. Pozbawiają nas siły i wysysają nasze zasoby. Potrzebujemy ogłaszać nad naszą niepohamowaną cielesnością: „Mój Bóg zaspokoi wszystkie twoje potrzeby!".


„Tak mówi Pan: Niech się nie chlubi mędrzec swoją mądrością i niech się nie chlubi mocarz swoją mocą, niech się nie chlubi bogacz swoim bogactwem! Lecz kto chce się chlubić, niech się chlubi tym, że jest rozumny i wie o mnie, iż Ja, Pan, czynię miłosierdzie, prawo i sprawiedliwość na ziemi, gdyż w nich mam upodobanie - mówi Pan” (Jr 9:22-23).


Czy pozwalasz, żeby Bóg zaspokoił twoje potrzeby?

Jeśli Pan Bóg zaspokoi twoje potrzeby, będziesz się czuł prawdziwie napełniony i nasycony. Boży sposób odpowiadania na twoją potrzebę nie ma przyczepionego haczyka. Zamiast funkcjonować w nieustannym i nigdy niekończącym się znoju możesz otrzymać od Pana siłę, której potrzebujesz do wypełnienia wszystkiego, o co On cię poprosi.

„Otwierasz rękę swą i nasycasz do woli wszystko, co żyje”. (Ps 145:16, wyróżnienie autora).

(…)

 

Pokuta
Pokuta nie jest jedynie wyrzeczeniem się starych dróg, ale również zwróceniem się w pełni do Pana Boga i pozwoleniem, by to On zaspokoił naszą potrzebę. Kiedy zajmujemy się sferą pokuty podczas sesji modlitwy słuchania, prowadzimy osobę w wyznawaniu. Może ono brzmieć w następujący sposób:


Dave (osoba pomagająca się modlić): „Panie, jaką potrzebę John próbował zaspokoić?". 

(John słyszy, jak Bóg objawia mu, jaką potrzebę próbował zaspokoić przez grzeszne zachowanie). 

John: „Panie, pokutuję z mojego grzesznego sposobu zaspokojenia tej potrzeby. Wyrzekam się go w imieniu Jezusa. Przychodzę do Ciebie, do Tego, który odpowiada na wszystkie moje potrzeby. Jak chcesz zaspokoić moją potrzebę?”

(Następnie John słucha, jak Jezus chce zaspokoić jego potrzebę)

Dave: „John, wyznałeś przed Bogiem grzech związany z tym, że nie zwróciłeś się do Niego i nie poprosiłeś, aby zaspokoił twoją potrzebę. Bóg ci przebaczył, ogłaszam to w imieniu Jezusa. Jesteś oczyszczony ze swojej nieprawości. Twoja potrzeba była dobra, ale sposób, w jaki ją zaspokajałeś, był niewłaściwy i spowodował w twoim życiu jedynie problemy i złe konsekwencje. Bóg ci przebaczył, że nie zwracałeś się do Niego. A teraz przyjmij od Pana Boga Jego drogę do zaspokojenia twojej potrzeby.


Ważne jest, aby nikt po pokucie nie odszedł z pustymi rękoma. Puste ręce i serca muszą zostać wypełnione. W przeciwnym razie szatan, kusiciel, natychmiast pojawi się z gotowym rozwiązaniem. Jestem przekonana, że właśnie w tym miejscu kościół mocno zawiódł, ponieważ nie przedstawiał całej prawdy.

Nauczanie o pokucie pokazywało ją w formie wydarzenia, w którym odwracamy się od grzechu. Rzadko mówiono nam o tym, że kiedy my z czegoś rezygnujemy, zwracamy się ku lepszej ofercie Boga, który jest w stanie wypełnić wszystkie braki i puste przestrzenie w naszym życiu.

 

Puste miejsce w kształcie Boga

Stwórca zaprojektował w nas puste miejsce w kształcie Boga. Na podstawie obserwacji natury wiemy, że każda próżnia musi zostać wypełniona. Bóg ukształtował te przestrzeń w taki sposób że tylko On sam może ją zapełnić, a Jego zamierzeniem jest, abyśmy Go o to prosili.

„Tak mówi Pan: Przeklęty maż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej.

Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad woda, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje, i nie przestaje wydawać owocu” (Jr 17:5-8).

 

źródło: "Modlitwa. Jak usłyszeć Boży głos" Dave & Linda Olson, str.  113-114,117-118, wyd. Koinonia,

ksiązka do kupienia TUTAJ

Magazyn