niedziela, 16 czerwca 2019 18:02
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Przygotowanie do małżeństwa cz.2: 7 darów Boga kształcących dojrzałość do związku - Myles Munroe

Wiele małżeństw się rozpada, ponieważ ludzie biorą ślub, nim staną się prawdziwymi singlami. Przyczepiają się do męża lub żony i się z nimi identyfikują, nim zrozumieją swoją tożsamość i nim w pełni zaczną ją wykorzystywać. Biorą ślub oczekując, że to małżeństwo sprawi, że będą pełnymi osobami (czyli prawdziwymi singlami). Innymi słowy, mając braki w osobistym poczuciu spełnienia, wymagają od małżeństwa, żeby dało im poczucie pełni.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Po pierwsze zastanówmy się nad pojęciem, które od wieków zdaje się być troską kontrolującą i wpływającą na życie tak wielu osób – „stan wolny”. Czym on jest? Co to znaczy „być singlem”? Dowolny słownik (angielski) będzie omawiał to słowo oraz jego synonimy w taki sposób: „być oddzielnym, unikalnym i pełnym”. Czy chciałbyś przestać być pełną bądź też unikalną osobą? Czy chciałbyś stracić swoją tożsamość? Oczywiście, że nie. Więc skąd ten problem z pozostawaniem singlem (niezamężną/nieożenionym kawalerem)?

Nie ma tak naprawdę problemu. Problemem są nasze definicje, które zostały nam przekazane w systemie kulturowo-społeczno-ekonomicznym, który jest pod władzą szatana, boga „tego porządku świata” (2 Kor 4:4). Światowa definicja, którą przyjął Kościół, otwiera drzwi zranieniom, odrzuceniu i poczuciu nienawiści do samego siebie. Zaczęliśmy mieszać „bycie singlem” z „byciem samotnym”.

Czy kiedykolwiek nadejdzie taka chwila, gdy przestaniesz być „oddzielnym, unikalnym i pełnym”? Czy powinien kiedykolwiek nadejść taki moment, gdy przestaniesz być osobą unikalną i pełną? Jeśli odpowiedziałeś „nie”, to następne pytanie brzmi: czy małżeństwo stoi w sprzeczności z definicją bycia singlem jako bycia pełną, unikalną osobą? Czy kiedy się ożenisz/wyjdziesz za mąż, przestaniesz być oddzielną osobą, która jest pełna i unikalna („singlem”)?

Co więcej Biblia nie uczy, że źle lub niedobrze, lub niezdrowo jest być singlem. Jeżeli „być singlem” znaczy „być unikalnym i pełnym”, to osiągnięcie tego stanu powinno być pierwszym celem życia każdego chrześcijanina. W zasadzie to, co chcę przekazać w tej książce, to że nikt nie powinien rozpoczynać małżeństwa, póki nie jest w pełnowartościowym singlem. Póki nie jesteś integralną, unikalną, pełną osobą – singlem – nie jesteś tak naprawdę gotowy do małżeństwa.

Psychologowie w poradniach małżeńskich powiedzą ci, że bez względu na to, czy rozmawiają z chrześcijaninem czy osobą świecką, 99 procent problemów małżeńskich wynika z tego, że mąż lub żona (albo i mąż, i żona) nie postrzegają siebie jako osób unikalnych, pełnowartościowych. Np. mają złe mniemanie o sobie albo są w pewien sposób schizofrenicznie rozdwojeni i psychicznie nie są „pełni” lub też nie są integralnymi (oddzielnymi, niezależnymi) dorosłymi ludźmi i przez to są zależni od innej osoby, ich szczęście zależy od innych. To, co chcę powiedzieć, to: póki nie staniesz się prawdziwym singlem, małżeństwo, które rozpoczniesz, będzie trudnym, być może nawet złym doświadczeniem. Twoje małżeństwo będzie lepsze, kiedy staniesz się w większym stopniu „singlem” jako osobą unikalną i pełną. Ja ciągle staram się być „singlem” i wierzę, że zamiast uciekać od bycia singlem, należy uciekać w kierunku stawiania się bardziej unikalnym i pełnym. (…)

Bycie singlem jest najważniejszym stanem ludzkiego rozwoju i jest podstawą Bożego planu dla ludzkiej rodziny. Dlatego bycie singlem jest tak ważne dla Boga. Jest to podstawowa zasada Bożego porządku stworzenia ludzkości.

Zgodnie z tradycją większość z nas była uczona, że to małżeństwo jest fundamentem i podstawową jednostką budulcową społeczeństwa, a także że społeczeństwo się rozpada, ponieważ rozpadają się małżeństwa. Małżeństwo, jednakże, nie jest najmniejszym wspólnym mianownikiem struktury społecznej oraz struktury człowieka. Bóg nie zapoczątkował rasy ludzkiej od pary, będącej w związku. Bóg zapoczątkował rasę ludzką od jednego człowieka. Uczynił jednego człowieka z ziemi – prochu ziemi – a potem już nigdy nie sięgnął po proch, by tworzyć innych.

Pierwszy i najważniejszy krok przy budowie jakiegokolwiek budynku to kładzenie fundamentu. Wymaga to dużej ostrożności, ponieważ fundament musi być w stanie dźwigać ciężar całej ukończonej budowli . Wada lub słabość fundamentu może sprawić, że budynek w końcu siądzie, zacznie pękać, a nawet się zawali.

W Bożym programie dla stworzenia, ukończył On wszystko, zanim to rozpoczął. Produkt końcowy został ukończony według Jego woli i wyznaczonego przez Niego celu, zanim Bóg powołał do istnienia pierwszy atom. Jak mówi w Izajasza: „Wspomnijcie na sprawy dawne, odwieczne, że Ja jestem Bogiem i nie ma innego, jestem Bogiem i nie ma takiego jak Ja. Ja od początku zwiastowałem to, co będzie, i z dawna to, co jeszcze się nie stało. Ja wypowiadam swój zamysł, i spełnia się on, i dokonuję wszystkiego, czego chcę.” (Izajasza 46:9-10).

Kiedy Bóg zaczął tworzyć ludzki gatunek, który liczebnością w końcu według Jego planu osiągnął miliardy, to po pierwsze położył solidny fundament – jednego człowieka, który był pełnym singlem. W Księdze Rodzaju 1:26, gdzie Bóg mówi: „Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi, I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.” ‒ słowo „człowiek” w oryginale jest tu w liczbie mnogiej i odnosi się do całego gatunku. Kiedy Bóg stworzył ludzką rodzinę, zaczął od jednostki: „Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą.” (Ks. Rodzaju 2:7). Adam był jedną osobą, pojedynczą jednostką, która niosła w sobie ziarno całej rasy ludzkiej. Fundamentem ludzkości było jedno ciało, a nie dwa. U podstaw ludzkiej struktury rodziny leży osoba, która jest singlem niezależnie od życia w małżeństwie.

Bycie singlem, a życie poza małżeństwem

Jest różnica pomiędzy byciem singlem, a życiem poza małżeństwem. Większość ludzi stanu wolnego uważa, że są singlami. Ja od prawie 25 lat jestem żonaty, ale ciągle jestem singlem. Moja żona tak samo. To fakt naszego bycia singlami sprawia, że nasze małżeństwo odniosło taki sukces. Im bardziej stajemy się singlami, tym bardziej nasze małżeństwo się polepsza.

Przeciętna osoba nigdy nie była singlem, choć żyła poza małżeństwem lub też się rozwiodła. Życie poza małżeństwem oznacza życie bez małżonka (w sensie prawnym do tego też prowadzi rozwód). Z kolei bycie singlem oznacza, że jesteś pełną jednostką (będąc sam) – że jesteś odrębną istotą, unikalną, niezależną, pełnowartościową jednostką.

Wiele małżeństw się rozpada, ponieważ ludzie biorą ślub, nim staną się prawdziwymi singlami. Przyczepiają się do męża lub żony i się z nimi identyfikują, nim zrozumieją swoją tożsamość i nim w pełni zaczną ją wykorzystywać. Biorą ślub oczekując, że to małżeństwo sprawi, że będą pełnymi osobami (czyli prawdziwymi singlami). Innymi słowy, mając braki w osobistym poczuciu spełnienia, wymagają od małżeństwa, żeby dało im poczucie pełni.

Ludzie, którzy są prawdziwymi singlami, nie uganiają się za małżeństwem. Czują się pełni i spełnieni bez niego. Ludzie stanu wolnego, którzy nie są prawdziwymi singlami, nie mogą doczekać się związku. O tym przez cały czas myślą, o tym marzą i o tym rozmawiają. Zawsze gonią za kimś, z kim mogą być w związku, z kim mogą się pobrać. Prawdziwy singiel, który jest wewnętrznie spełniony, nie pragnie małżeństwa za wszelką cenę.

Adam, pierwszy człowiek, był prawdziwym singlem, żyjąc poza małżeństwem. Jako singiel nie tylko nie był zainteresowany małżeństwem, ale nawet nie wiedział, że coś takiego istnieje. Bóg stworzył Adama pełnym i spełnionym – tym, kim był, a także relacją z Bogiem. Nie wiedział, że kogoś jeszcze potrzebuje. Fakt bycia spełnionym singlem był fundamentem, który Bóg przygotował jako podstawę dla całej rasy ludzkiej. Bycie spełnionym singlem jest zatem podstawową jednostką budulcową dla wszystkich ludzkich relacji.

Siedem darów, które Bóg dał Adamowi

Kiedy Bóg stworzył Adama, dał mu siedem darów, które sprawiały, że był spełnionym singlem i zdrową osobą. Pierwszym dar, który Bóg dał Adamowi, to Boży obraz: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz...” (Ks. Rodzaju 1:26). Dziś dużo mówimy o postrzeganiu samego siebie oraz o tym, jak wielu ludzi ma problem poczuciem własnej wartości. Adam postrzegał siebie jako obraz Boga. W tym wersecie słowo „obraz” odnosi się do duchowej istoty i moralnego charakteru. Z założenia Bożego planu Adam dostał Boże cechy charakteru, aby w swej duchowej i moralnej naturze doskonałym odzwierciedleniem swego stworzyciela – jak dwie krople wody.

Drugim darem danym Adamowi był dar funkcjonowania: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam...”. Być stworzonym na Boże „podobieństwo” nie oznacza tu, że Adam wyglądał jak Bóg, lecz że miał funkcjonować jak Bóg. Jak Bóg funkcjonuje? Przemawia, a cokolwiek powie – zaczyna się dziać. W sferze ziemskiej Adam miał tę samą zdolność. Jego głos niósł moc i autorytet. To, co mówił na temat swego życia lub sfery działania, zaczynało się dziać. Na przykład: miał za zadanie nazwać wszystkie zwierzęta (w hebrajskim nazywanie jest równoznaczne z określaniem lub ustalaniem charakteru) – „a każda istota żywa miała mieć taką nazwę, jaką nada jej człowiek” (Ks. Rodzaju 2:19b-20a).

Trzecim darem, który otrzymał Adam, to Boża obecność: „wziął Pan Bóg człowieka i osadził go w ogrodzie Eden ...” (Ks. Rodzaju 2:15). „Eden” to niezwykłe słowo, które ma kilka znaczeń: „miejsce”, „moment”, „obecność” lub „otwarte drzwi do nieba”. Fakt przebywania w ogrodzie Eden oznaczał, że Adam był cały czas w Bożej obecności.

Czwarty dar dany Adamowi przez Boga to praca. Adam został umieszczony w ogrodzie Eden, żeby „go uprawiał i strzegł” (Ks. Rodzaju 2:15). Praca wiąże się ze stawaniem się kimś.

Poprzez te cztery dary Adam zrozumiał kim BYŁ, jak miał FUNKCJONOWAĆ, GDZIE się znajdował i co miał ROBIĆ.

Piąty dar dany Adamowi przez Boga to dar tworzenia, bądź uprawiania. Bóg umieścił Adama w ogrodzie, aby go uprawiał, czyli zajmował się nim i tworzył w nim nowe elementy. Darem Adama była zdolność wyciągania tego, co najlepsze, z każdego stworzenia i rzeczy w zasięgu jego ręki. Częścią jego odpowiedzialności było ulepszanie środowiska w taki sposób, żeby każde stworzenie na tym skorzystało.

Szóstym darem danym Adamowi przez Boga była zdolność chronienia. Adam dostał odpowiedzialność, by „strzec” ogrodu i każdej rzeczy w jego wnętrzu. Jako szafarz i władca swej ziemskiej domeny Adam był także jej obrońcą. Bóg dał mu zdolność do chronienia i bronienia tych, którzy byli mu powierzeni, a także zdolność chronienia i bronienia obecności Boga, by inne stworzenia mogły z niej korzystać.

W końcu siódmym darem danym przez Boga Adamowi było Boże słowo. „I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz.” (Ks. Rodzaju 2:16-17). Adam wiedział kim był, jak miał funkcjonować, gdzie miał się znajdować, co miał robić, wiedział, jak ulepszać środowisko oraz jak bronić swego środowiska. Ponadto znał bezpośrednio do niego skierowane Słowo Boga.

Bez względu na to, jaką perspektywę chcielibyśmy zastosować, to jest właśnie definicja pełnego, spełnionego, zrównoważonego i dobrze dostosowanego społecznie człowieka .

źródło: "Single, Married, Separated, and Life after Divorce" Myles Munroe

tłumaczenie: ekipa otwarteniebo24.pl (E.Ś.)

Magazyn