niedziela, 18 sierpnia 2019 14:47
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Skutki rozstania i jak sobie z nimi radzić - Myles Munroe

  Aby wyleczyć się z traumy, musisz odzyskać nad sobą panowanie. Ludzie myślą o panowaniu nad różnymi sprawami, ale rzadko nad samym sobą. Ta część, która została darowana drugiej osobie, musi na nowo zostać przez ciebie przyjęta. To oznacza, że musisz stawić czoła swoim emocjom i sobie z nimi poradzić – nie poprzez spychanie ich do podświadomości, wypieranie się ich, ale poprzez świadome radzenie sobie z nimi. To oznacza ustalanie innych priorytetów i odzyskiwanie równowagi. Po pierwsze musisz zaakceptować tę sytuację. Nie możesz jej wypierać, choć to boli. Po drugie musisz szukać porady, nim podejmiesz jakieś ważne decyzje. To oznacza, że czytasz Boże Słowo, prosisz o pomoc Ducha Świętego i się modlisz oraz że zwracasz się o pomoc do ludzi, którym możesz zaufać.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Skutki traumy rozstania

Są takie rzeczy, których sędzia ci nie powie, gdy orzeka o rozwodzie. Sądy nie umieją ci pomóc poradzić sobie z bólem rozstania i jego efektami. W gestii sądu nie leży wtrącanie się w te sprawy.

Jak powiedziałem wcześniej, wiele kościołów, które powinny pomagać ludziom radzić sobie z bólem w takich okolicznościach – nie zauważa problemu lub go ignoruje. Co gorsza, niektóre dodają odrzucenie kościelne do poczucia odrzucenia, które tacy ludzie już czują.

Najważniejsze jest to, żeby nie patrzeć na siebie jak na życiowego nieudacznika, tylko dlatego że twój związek się rozpadł. Nigdy nie mieszaj tego, kim jesteś, z tym, co robisz. Mądrzy ludzie też mogą zrobić coś głupiego. Mądry nie znaczy doskonały.

Nie mieszaj też upadku, porażki czy błędów z byciem życiowym nieudacznikiem. Możesz popełnić błąd i to nie znaczy, że jesteś życiowym nieudacznikiem. Nie mierz swojej wartości tym, czy popełniasz błędy. Mierz swoją wartość faktem, że Bóg nadał ci wartość, nim tu się znalazłeś i kogokolwiek poznałeś. Bóg pokochał cię tak bardzo, że wysłał swojego umiłowanego Syna, aby cię zbawił, i zrobiłby to, nawet gdyby nie było nikogo innego na ziemi!

Powiedz sobie tak: „Ten związek zakończył się porażką, ale to nie znaczy, że ja jestem chodzącą porażką, życiowym nieudacznikiem”. Następnie zacznij zbierać kawałki, które z ciebie zostały, wszystkie odłamki i elementy potłuczone – i oddaj je Bogu, a potem spytaj, co masz robić dalej.

Faryzeusze osądzili kobietę przyłapaną na cudzołóstwie z powodu jej działań. Była ona dla nich nieudacznikiem. Jezus osądził jej czyny, ale samej kobiecie powiedział, żeby poszła żyć dalej i już dłużej nie dopuszczała się takich czynów. Wybaczył jej grzechy i oddał godność osobistą.

Po traumatycznym doświadczeniu takim jak rozwód, separacja czy nawet porzucenie przed ołtarzem i rozstanie przed ślubem ludzie zachowują się rozmaicie, jest wiele sposobów reagowania w takiej sytuacji. Spójrzmy na niektóre z nich.

Po pierwsze ludzie, którzy przeżyli rozbicie relacji, zwykle reagują na to poczucie straty wycofaniem. Jest to rezultat poczucia odrzucenia, depresji i zranienia, które jest też połączone z urażoną dumą.

Po drugie ludzie potrafią zareagować, stając się na siłę „duszą towarzystwa” i często szybko angażując w inny związek. Udają i obnoszą się z tym, jak dobrze się bawią bez utraconej osoby. Jest to połączone z chęcią odzyskania poczucia wartości, ale też z chęcią zemsty i „wyrównania rachunków”.

Po trzecie ludzie mają często poczucie, że ziemia usunęła im się spod stóp. W panice starają się chwycić czegoś, co wydaje im się w życiu stabilne i trwałe. Trzeba się tu nauczyć opanowywać strach, np. lęk przed przyszłością.

Poza tym osoba, która przeżyła stratę, zaczyna mieć „mieszane uczucia” w różnych kwestiach. Pojawia się stan chaosu, zamieszania. To oznacza, że może zacząć być „jak fala morska, przez wiatr tu i tam rzucana” (Jak 1:6). Dotyka to działań, myśli i wierzenia. Walczymy tu z „rozdwojeniem duszy” (Jak 1:8) [które po angielsku jest utożsamiane z rozdwojeniem umysłu – double-mindedness, przyp. tłum.].

Kiedy przeżywasz rozstanie, część ziemi, na której stoisz, faktycznie się trzęsie lub usuwa ci się spod nóg. Ale poradzić sobie z taką stratą bez poważnych skutków może tylko osoba, której fundamentem jest Jezus Chrystus, Skała, którą nic nie wstrząśnie.

Inną reakcją na rozstanie może być to, że w zdrowy sposób wraca się do niezależności od osoby, którą straciłeś/straciłaś. Odzyskujesz równowagę i zaczynasz proces uzdrowienia.

[W tej części koncentrujemy się na procesach, których lepiej unikać, przyp. red.]

Wycofanie

W większości przypadków osoby zranione separacją, rozwodem lub też śmiercią reagują zamknięciem się w sobie. Choć brak ochoty do udzielania się w towarzystwie jest w takiej sytuacji zrozumiały, to uważaj, żeby poprzez wycofanie nie odizolować się od jakiejkolwiek pomocy. Sam sobie wówczas zbudujesz w swoim wnętrzu więzienie.

Księga Przysłów ma mądrą odpowiedź: „Kto ufa własnemu sercu, ten jest głupi; kto mądrze postępuje, jest bezpieczny.” (Przyp 28:26). Choć serce ci podpowiada, że coś jest „naturalne” lub „normalne”, może być złe, bo nie będzie ci przynosić uzdrowienia. Jak zatem „mądrze postępować”? Działać razem z Duchem Świętym. Prosisz Pana, by szedł z Tobą, mówił do Ciebie. W chwilach ostrej traumy szczególnie niebezpieczne jest zdawanie się na uczucia. Zranione serce jest osłabione i szczególnie podatne na zachowanie irracjonalne, głupie wyskoki.

Nie chcę, żeby ktoś, kto się w ten sposób zachowywał, czuł teraz potępienie. Duch Jezusa nie przynosi nam nigdy potępienia, ale przekonanie o grzechu, przekonanie o złym postępowaniu (Rzymian 8:1, 2 Kor 7:10). Chcę omówić te kwestie, żeby rzucić trochę światła w tym temacie, przynieść Boże objawienie, które rozproszy mrok, w którym możecie się znajdować.

Boża droga jest zawsze przeciwna do tego, co świat uważa za „normalny” sposób załatwiania spraw. W świecie gromadzisz i oszczędzasz pieniądze, żeby mieć ich więcej. W Królestwie Bożym – siejesz pieniądze, rozdajesz innym, żeby mieć ich więcej.

Izolując się, siedzisz sam w domu, wychodzisz coś zjeść i siedzisz sam, w kościele siadasz w ostatniej ławce, z dala od innych, z nikim nie starasz się rozmawiać o swojej sytuacji. Biblia mówi, że załatwianie spraw samemu jest głupotą. Bóg nie stworzył człowieka, aby siedział sam, pamiętasz? „Nie dobrze jest, by człowiek był sam, stworzę mu pomoc odpowiednią dla niego” (Rodz 2:18). Bóg nas stworzył, żebyśmy byli osobami spełnionymi, niezależnymi, pełnymi w stawaniu się tym, kim On nas stworzył – bez względu na to, czy jesteśmy żonaci/zamężne, nieżonaci/niezamężne, owdowiali, rozwiedzeni. Ale nie możemy pozwalać sobie na samotność.

Osoba, która się izoluje od reszty, stara się użyć zranionej dumy, by zabandażować swoją zranioną duszę. Może kryć się ze swoją raną, ale ta rana nigdy nie przestanie boleć. Izolacja nie pozwoli ci uleczyć tego, co cię boli.

Osoba, która się izoluje, ma także tendencje do użalania się nad sobą. Najpierw dumnie zabandażuje się dumą, a następnie w odosobnieniu będzie wyolbrzymiać krzywdy, których doznała. Taka osoba może myśleć: „Nikogo nie potrzebuję! Poza tym na pewno nikomu na mnie nie zależy.”, „Jestem nieudacznikiem życiowym. Nie warto się mną przejmować”. To jest kłamstwo z dna piekła, oszukiwanie samego siebie i trzeba się z tym rozprawić.

Zagłuszanie bólu relacjami z ludźmi

Kolejny sposób radzenia sobie z traumą to zagłuszanie bólu relacjami z ludźmi. Może być to pierwsza i podstawowa odpowiedź na ból lub też drugi krok po skrajnym wycofaniu.

Ten etap wiąże się z pewnymi niebezpieczeństwami. Przechodząc go, możesz znaleźć sobie inną relację i ta relacja też się rozpadnie. Tu mamy do czynienia z „wybijania klina klinem”.

Na tym etapie osoba, która przeżyła rozwód lub separację, chce udowodnić: „Nie potrzebuję mojego byłego partnera/partnerki. Kto go/jej potrzebuje? Pokażę ci, że cię nie potrzebuję!”. Następnie taka osoba staje się na siłę „duszą towarzystwa”, wpadając w skrajne przeciwieństwo wycofania. Zaczyna uczestniczyć we wszystkich spotkaniach kościelnych, wszystkich eventach. Zaczyna chodzić na wszystkie imprezy, do każdego klubu. Czasem się z kimś prześpi, tylko żeby sobie coś udowodnić. Czasami zaczyna skakać z kwiatka na kwiatek.

Nagle zawarte nowe związki wcale nie gwarantują błyskawicznego pozbycia się bólu. Kamuflują tylko ranę, a ona ciągle wymaga uzdrowienia.

Inny przykład takiego zachowania wiąże się z poszukiwaniem grup osób, które przeżyły podobny problem i mają takie same zranienia. Ale jeśli sobie z nim nie poradziły, to samo narzekanie czy rozgrzebywanie tych ran w niczym nie pomoże. Zranieni ludzie nie pomogą uleczyć innych zranionych. To jest też powiedziane w „jeśli ślepy prowadzi ślepego, obaj do dołu wpadną”. Zasadniczo rzecz ujmując, jeśli się z czymś zmagasz i chcesz odnieść w czymś sukces, nie otaczaj się tymi, którzy w danej kwestii sukcesu odnieść nie potrafią.

Bardzo dobrze, jeśli starasz się pomóc znajomym, z których doświadczeniami możesz się identyfikować. Ale nie rób tego, jeśli sam w danej kwestii nie zacząłeś zdrowieć. Jesteś w stanie to ocenić na podstawie tego, czy ciągle czujesz jakiś ból lub złe emocje, gdy do sprawy wracasz. Nie pozwalaj natomiast sobie na to, by osoby tonące w tym samym problemie, były jedynymi osobami, z którymi spędzasz czas.

Są też tacy, którzy mieszają zamknięcie się w sobie z przebywaniem w tłumach na zasadzie wyparcia. Takie osoby mogą też starać ukryć się w kościołach, gdzie ciągle się udzielają i szeroko uśmiechają, chociaż wewnętrznie wszystko w nich krzyczy i umierają z bólu. Powiedzą ci tylko: „Chwała Panu! Wszystko u mnie dobrze. Jezus sobie ze wszystkim poradzi. Jest dobrze!”.

Jezus poradzi sobie ze wszystkim i chce tobie pomóc. Jednak trzeba tu uważać, żeby serio się na Niego otwierać. Jeśli wypierasz problem i zaprzeczasz jego istnieniu, nie pozwalasz Jezusowi się nim zająć. Poza tym Jezus chce działać poprzez swoje ziemskie Ciało – Kościół.

Szukanie bezpieczeństwa

Bez względu na to, z jakiej przyczyny rozpadł się twój poprzedni związek – daj sobie czas. Zatrzymaj się i zbadaj, co w tobie mogło doprowadzić do rozpadu relacji. Nie uciekaj przed bólem. Nie staraj się zapomnieć i przejść nad wszystkim do porządku dziennego. Postaraj się zrozumieć, co poszło nie tak. Jeśli to, co przeżyłeś, nie pozwoliło ci stać się lepszym człowiekiem lub lepiej pewnych spraw zrozumieć, jaką masz pewność, że kolejna relacja nie zakończy się tak samo albo jeszcze gorzej.

Ludzie, którzy nie wiedzą, kim są w Chrystusie, którzy nie stali się pełnowartościowymi singlami, pełnymi osobami, nie mają swojej tożsamości, w odpowiedzi na separację będą szybko szukać innej osoby lub grupy, żeby się na niej zbudować. Taka osoba może też szybko zacząć inny nieudany związek.

Można próbować zapchać emocjonalną dziurę przyjaźnią. […] Można wrócić do rodziców. Brak stabilności wynika tu z tego, że druga osoba była twoim fundamentem. Po jej utracie masz wrażenie, że świat się zawalił. Chcesz, żeby inna osoba zajęła jej/jego miejsce [podczas gdy prawdziwym, trwałym fundamentem może być jedynie Jezus]. Czasem wraca się na chwilę do byłego partnera/partnerki lub obsesyjnie o nim/niej myśli i stara się nawiązać kontakt.

Inni rzucają się w wir pracy i przemieniają w pracoholików. Praca staje się ich mężem/żoną, daje im poczucie bezpieczeństwa, staje się „trwałą opoką”, czymś na czym można polegać. Ale co gdy się potem tę pracę straci? Lub przyjdzie emerytura? […].

Prędzej czy później trzeba zająć się swoimi ranami – nie można ich ignorować i przykrywać tematami zastępczymi. Może wdać się zakażenie, rana może się zaognić, może się w niej zalęgnąć robactwo (demoniczne pasożyty), może dojść do paraliżu pewnych elementów w twojej duszy, a wszystko to jest pewnego rodzaju śmiercią. […]

Odzyskiwanie panowania nad sobą

Aby wyleczyć się z traumy, musisz odzyskać nad sobą panowanie. Ludzie myślą o panowaniu nad różnymi sprawami, ale rzadko nad samym sobą. Ta część, która została darowana drugiej osobie, musi na nowo zostać przez ciebie przyjęta. To oznacza, że musisz stawić czoła swoim emocjom i sobie z nimi poradzić – nie poprzez spychanie ich do podświadomości, wypieranie się ich, ale poprzez świadome radzenie sobie z nimi. To oznacza ustalanie innych priorytetów i odzyskiwanie równowagi.

Po pierwsze musisz zaakceptować tę sytuację. Nie możesz jej wypierać, choć to boli. Po drugie musisz szukać porady, nim podejmiesz jakieś ważne decyzje. To oznacza, że czytasz Boże Słowo, prosisz o pomoc Ducha Świętego i się modlisz oraz że zwracasz się o pomoc do ludzi, którym możesz zaufać.

Ta reakcja będzie podwójnie trudna, jeśli nie byłeś pełnowartościowym singlem, świadomym swojej tożsamości oraz niezależnym przed zawarciem związku. Jeśli zawarłeś dany związek, będąc jakoś uzależniony od drugiej osoby, to będzie ci w tej chwili trudno i musisz dać sobie więcej czasu, bardziej się skupić na odnalezieniu własnej tożsamości czy niezależności.

Po czasie połączenia z drugą osobą, rozwód oznacza, że dostałeś niezależność, choć jej nie chciałeś.

Zależna finansowo kobieta musi teraz sama zarobić, płacić wszystkie rachunki, a poza tym sama zajmować się dziećmi i sama planować całą przyszłość. Nieprzyzwyczajony do samotności mężczyzna musi teraz sam sobie gotować albo stołować się na mieście, sam musi prać swoje ubrania, musi pogodzić się z tym, że nie będzie codziennie się widywać ze swoimi dziećmi. Każda osoba rozwiedziona musi sobie poradzić z tym, że w niezręczny sposób pojawia się u niego/niej niezaspokojony pociąg seksualny.

Jednakże nie należy popadać tu w skrajność i zapominać o podstawowej zasadzie, którą Bóg dał ludzkości: ludzie potrzebują ludzi. To, że odzyskasz nad sobą panowanie, nie oznacza, że ogłaszasz teraz niepodległość i niezależność od całej rasy ludzkiej. Nie oznacza, że zaczynasz się izolować i budujesz sam swój mały świat. Nie oznacza, że stajesz się tak skupiony na samym sobie, że ogłaszasz, że nie masz już dla nikogo miłości i nikomu nie zaufasz, bo twój bank ciepłych emocji zbankrutował, a fundusz ubezpieczenia od zawodów został zamknięty.

Odzyskiwanie panowania nad samym sobą oznacza, że bierzesz odpowiedzialność za odbudowanie swojego życia według Bożych zasad oraz za poddanie się Bogu, przejście przez Jego proces uzdrowienia. To znaczy, że ponownie przejmujesz panowanie nad wszystkimi częściami duszy, które były połączone z drugą osobą, ale że rozwijasz też w sobie zdolność i wolność do dzielenia się tymi częściami oraz ich owocami z innymi ludźmi.

 

ciąg dalszy tutaj

 

źródło: "Single, Married, Separated, and Life after Divorce", Myles Munroe

tłumaczenie: otwarteniebo24.pl (E.Ś.)

 

Magazyn