Spróbuj rozprawić się z paniką, zadając sobie pytanie: „czy naprawdę jest tak źle, jak kreuje to moja wyobraźnia?”. Zacznij oceniać plusy i minusy sytuacji, w której się znajdujesz. Oceń to, co jest twoją mocną stroną, jakie masz zalety, a jakie wady. Oceń też korzyści, jakie mogą przyjść, kiedy sytuacja się zmieni, gdy zrobisz ten krok, na który masz teraz ochotę. Oceń co się może zmienić na lepsze, a co na gorsze. Panika to strach w działaniu. Zawsze ma u podstaw jakiś ukryty strach – czego naprawdę się boisz i w czym nie ufasz Bogu. Strach bierze się z tego, że masz niezaspokojone poczucie bezpieczeństwa i brakuje ci fundamentu miłości oraz zaufania. Strach nigdy nie jest z Boga.„Bo nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy, miłości i trzeźwego umysłu” (2 Tymoteusza 1:7).Trzeźwy umysł oznacza właściwy sposób myślenia. Zatrzymaj się, gdy uderzy w ciebie strach, i pomyśl przez chwilę. Obiecuję ci, że jeśli dasz radę rozsądnie wszystko przemyśleć, to odkryjesz, że to, czego się bałeś, wcale nie musi cię paraliżować strachem. Dawid napisał, że choćby szedł ciemną doliną, nie ulęknie się „cienia śmierci” (Psalm 23:4).  

Pewne wstrząsy emocjonalne towarzyszą traumie rozstania – tak jak fale, które rozchodzą się po naszym systemie nerwowym, gdy doznamy traumy fizycznej.

Często pierwszy wstrząs przynosi odrętwienie. Wszystkie ruchy są pod wpływem szoku i chwilowo ulegają paraliżowi. To niektórym pozwala jeszcze przez chwilę funkcjonować. Ale jak ten stan dobiega końca, to uważaj na siebie. Ból może uderzyć nagle i stać się nie do zniesienia.

Emocje towarzyszące rozstaniom zachowują się też jak wstrząsy wtórne towarzyszące trzęsieniu ziemi. Czasami powodują więcej zniszczeń niż główne tąpnięcie, którym było przecięcie relacji. Do tych emocji zaliczają się: złość, użalanie się nad sobą (o czym mówiliśmy ostatnio), panika lub strach, poirytowanie oraz wahania nastroju.

Ludzie, którzy zostali zranieni, mogą być niebezpieczni. Spotkałeś kiedyś psa, którego coś bolało, a do którego nie mogłeś się zbliżyć, żeby mu pomóc? Zwierzę zaczyna warczeć i może cię nawet ugryźć, jeśli za bardzo zbliżysz dłoń.

Pierwszy list do Koryntian 13:5 mówi, że miłość nie unosi się gniewem (w ang. też jako „łatwo nie wpada w gniew” i „nie daje się sprowokować” – przyp. tłum.). Możemy z tego wywnioskować, że w normalnych warunkach życiowe problemy mogą sprawić, że naprawdę się zezłościsz. Jest pewien rodzaj gniewu, który jest sprawiedliwy („gniewajcie się, lecz nie grzeszcie” mówi Paweł w liście do Efezjan 4:26). Ten rodzaj gniewu pomoże ci podejmować właściwe decyzje i motywuje do wykonywania dobrych rzeczy. Ale bezbożny gniew sprawia, że szybko robisz złe rzeczy – wybuchasz i ranisz innych, bo sam (sama) zostałeś zraniony, zachowujesz się jak pobity pies.

O następujących rzeczach należy pamiętać w kwestii gniewu: nie grzesz poprzez uderzanie w drugą osobę (Ef 4:26). Nie przeklinaj nikogo i nie rzucaj słów, których sam (sama) nie chciałbyś usłyszeć pod swoim adresem. Nie rób nic głupiego.

Złość, gniew to nastawienie chwilowe, ale może zaowocować zachowaniem trwałym. Wiele separacji miało u podstaw chwilowy wybuch jednego z partnerów lub wypowiedzenie słów w gniewie.

O kolejnej kluczowej emocji – użalaniu się nad sobą – już mówiliśmy w poprzednim rozdziale. Jest to emocja, która nas uwodzi. Możesz się od niej uzależnić, ale jeżeli sobie na to pozwolisz, to zrujnuje ona całe twoje życie (np. ograbiając z wiary potrzebnej do wprowadzania Bożych zmian – przyp. red.).

Panika to poważny problem. Kiedy w człowieka uderza panika, jego rozum i rozsądek przestają mieć cokolwiek do powiedzenia. Ta emocja prowadzi do irracjonalnych zachowań. Przy rozstaniach sprawia, że zaczynasz mało się cenić. Czasem ludzie pobierają się jedynie z paniki ‒ „w końcu nie robię się młodszy/młodsza. To może być moja ostatnia szansa!”. Mamy takie stare przysłowie: „co nagle, to po diable”, a w angielskim mawiamy: „ślub w pośpiechu – w wolnej chwili pokuta”, co oznacza, że będziesz zapewne długo żałować decyzji podjętych w tym trybie.

Spróbuj rozprawić się z paniką, zadając sobie pytanie: „czy naprawdę jest tak źle, jak kreuje to moja wyobraźnia?”. Zacznij oceniać plusy i minusy sytuacji, w której się znajdujesz. Oceń to, co jest twoją mocną stroną, jakie masz zalety, a jakie wady. Oceń też korzyści, jakie mogą przyjść, kiedy sytuacja się zmieni, gdy zrobisz ten krok, na który masz teraz ochotę. Oceń co się może zmienić na lepsze, a co na gorsze. Panika to strach w działaniu. Zawsze ma u podstaw jakiś ukryty strach – czego naprawdę się boisz i w czym nie ufasz Bogu. Strach bierze się z tego, że masz niezaspokojone poczucie bezpieczeństwa i brakuje ci fundamentu miłości oraz zaufania. Strach nigdy nie jest z Boga.

„Bo nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy, miłości i trzeźwego umysłu” (2 Tymoteusza 1:7).

Trzeźwy umysł oznacza właściwy sposób myślenia. Zatrzymaj się, gdy uderzy w ciebie strach, i pomyśl przez chwilę. Obiecuję ci, że jeśli dasz radę rozsądnie wszystko przemyśleć, to odkryjesz, że to, czego się bałeś, wcale nie musi cię paraliżować strachem. Dawid napisał, że choćby szedł ciemną doliną, nie ulęknie się „cienia śmierci” (Psalm 23:4). Większość naszych strachów to tylko cień i nic więcej.

Brak poczucia bezpieczeństwa będzie wydawać owoce strachu. Ponieważ ktoś cię zranił, boisz się komukolwiek zaufać. Możesz nie mieć ochoty na zbyt bliskie związki z innymi osobami.

Irytacja przejawia się tym, że osoba znajduje się na krawędzi wybuchnięcia gniewem i gdy tylko wpadnie jeszcze jedna kropla lub też zostanie naciśnięty odpowiedni guzik – następuje eksplozja. Irytacja to stan wstępny do gniewu.

Wahania nastroju mają miejsce, gdy w jednej chwili myślisz: „Nie jestem w stanie bez niego/niej wytrzymać. Naprawdę tęsknię za tym idiotą/idiotką”. Ale zaraz potem dochodzisz do wniosku: „A kto go/ją potrzebuje?! Lepiej mi bez niego/bez niej!”. Ten stan doprowadza do mieszaniny uczuć lub też do sytuacji, w której chcesz mieć stały kontakt ze swoim/swoją eks, byleby tylko nie stracić jego/jej z oczu i pozwolić na całkowitą separację. To też jest niezdrowe. Wahania nastroju obejmują górki i dołki, a „mieszane uczucia” przeplatają miłość z nienawiścią. „Górki” to szczęście i radość, a „dołki” to depresja i poczucie klęski.

Każde z wyżej wymienionych uczuć towarzyszących rozstaniu, uczuć, które są „wstrząsami towarzyszącymi trzęsieniu”, może doprowadzić do stanu, który nazywamy „załamaniem nerwowym”. Możesz tego doświadczyć, gdy twoja zdolność radzenia sobie ze stresem wystawiana jest na poważną próbę. Ekstremalny stres spowoduje załamanie nerwowe. Nerwy tak naprawdę się „nie łamią”, ale upada wtedy twoja zdolność do radzenia sobie z różnymi rzeczami.

Gdy ludzie nie są w stanie poradzić sobie z czymś za pomocą własnego umysłu zwykle „uciekają” w jakąś inną rzeczywistość, jakąś fantazję. Albo zaczynają wypierać to, co się stało, albo znajdują sobie coś innego, coś tworzą. Chronią się w czymś, co jest odległe od rzeczywistości. Jeśli ktoś nie potrafi sobie poradzić z tym, co faktycznie ma miejsce w jego/jej życiu, ma tendencje do tworzenia świata, w którym można sobie z tą rzeczą poradzić.

Czy pamiętasz ze szkoły takie chwile, gdy nie przygotowałeś się na jakiś sprawdzian? Ja się w takich sytuacjach modliłem, żeby słońce tego dnia nie wstało albo żeby noc się nie skończyła. Można też zacząć fantazjować, że się jest chorym, żeby zostać w domu – i niektórzy z powodzeniem ściągają na siebie chorobę. To jest takie „chwilowe szaleństwo”. Jednak po rozwodach i rozstaniach wiele osób przechodzi różne etapy wstrząsów emocjonalnych, poważnie wpływających na ich stan. Tacy ludzie często wyglądają dobrze, są świetnie ubrani, zawsze uśmiechnięci ‒ ale to nie znaczy, że radzą sobie z rzeczywistością. Często wytwarzają sobie jakąś fantazję jako ucieczkę.

Kolejność stanów następujących po utracie osoby bliskiej jest następująca: odrętwienie, reakcje wytworzone przez wstrząs emocjonalny, a potem albo powrót do zdrowia, albo chroniczna choroba emocjonalna.

Mechanizm przetrwania

Powiedziałem o traumach, które się wiążą ze stratą poprzez separację, śmierć czy rozwód. Powiedziałem też o separacji, śmierci i rozwodzie. O różnych reakcjach na poczucie straty. Powiedziałem o wstrząsach emocjonalnych, a teraz chcę omówić różne sposoby radzenia sobie z tymi sytuacjami.

Wszystkie te kwestie sprowadzają się do czterech sposobów przetrwania. Są cztery wybory, których dokonujesz, radząc sobie z utratą bliskiej osoby. Odpowiedz sobie na pytanie, czy w jakimś przypadku wybrałeś taką ścieżkę:

1) Możesz unikać stawienia czoła sytuacji – mentalnie, emocjonalnie, a nawet dosłownie. To znaczy, że emocje przejęły nad tobą kontrolę, a ty albo obsesyjnie pragniesz kontaktu ze swym byłym partnerem/partnerką, robisz wszystko, by jakiś kontakt z nim/z nią utrzymać, albo zaczynasz obsesyjnie udzielać się w innej grupie, otaczać innymi relacjami, albo wreszcie unikasz jak ognia innych osób, unikasz rozmawiania o tym, co się stało, unikasz osób, które zadają ci zdrowe pytania w związku z przeszłością, unikasz sytuacji, które przypominają ci o przeszłości.

2) Możesz uciekać od trudnej sytuacji. Możesz sprawę uciekać inną rzeczywistość, inne sprawy, a także świat fantazji. Możesz szybko uciekać w inny związek bez rozwiązania przyczyn upadku poprzedniego związku. Ludzie starają się uciec od bólu poprzez rozpoczynanie kolejnego związku. Już powiedzieliśmy sobie wcześniej, że bywa to niebezpieczne.

3) Możesz wypierać to, co się stało. Jest to bardzo poważny problem, który prowadzi do załamania nerwowego. Wyparcie jest bardzo częstym przypadkiem wśród chrześcijan, którzy bardzo silnie przyjęli nauczanie ruchu wiary i muszą ciągle prezentować się jako wypełnieni Duchem „ludzie Słowa”. Mają wrażenie, że jeśli przyznają, że cierpią lub mają depresję, to przyznają się do braku wiary i porażki w wierze. Ludzie chowają się wówczas pod przykrywką fałszywej duchowości. Ludzie, którzy cierpią, przychodzą na wiele spotkań modlitewnych. Głośno modlą się o innych, ale sami się nie przyznają, że potrzebują modlitwy, bo im się wydaje, że to sugeruje „brak wiary”. Potrzebują powiedzieć: „Pomocy! Czy ktoś może się za mnie pomodlić? Cierpię. Ta sprawa mnie rozbija wewnętrznie”, ale tego nie robią. Wypierają rzeczywistość. Mówią: „Nic mi nie jest. Oddałem/am tę sprawę Bogu i zostawiłem/am ją Mu!”, ale potem o 2 w nocy nie mogą spać z powodu nadmiaru stresu. Prawdziwa wiara to coś więcej niż logiczne uznanie, że coś się zrobiło. (Prawdziwa wiara przychodzi ze słuchania Boga i słyszenia Jego odpowiedzi)

4) Możesz wreszcie stawić czoła faktom, zaakceptować rzeczywistość, zdjąć maskę z twarzy i przejść do otwartości potrzebnej, żeby poradzić sobie z konsekwencjami, skutkami i rezultatami utraty relacji. Jestem pewien, że wiele osób się zastanawia: „Jak przejść do otwartości? Łatwo o tym mówić, ale ciężej wykonać. Jak mam to zrobić?”.

Jest jeden klucz, który cię doprowadza do otwartości potrzebnej do tego, by Bóg cię wewnętrznie uzdrowił. A tylko Bóg potrafi uleczyć złamane serce…

 

 

Źródło: Myles Munroe „Single, Married, Separated, and Life after Divorce”, str. 83-92

tłumaczenie: ekipa otwarteniebo24.pl (Ela Świerczyńska)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *