Wyświetla wpisy wg etykiety: cel
  Chociaż posługiwanie się tytułem samo w sobie nie jest złe, zastanawiam się, czy przywiązywanie aż takiej wagi do tytułów w życiu chrześcijanina nie zakrawa o bałwochwalstwo. Czy nacisk, by używać tytułów definiujących duchowy autorytet, wynika z tego, że stały się one częścią systemu wartości danej grupy? W Biblii tytuł określał funkcję, a nie tożsamość. Duchowy autorytet nie może być określany na podstawie tytułu, ale musi pochodzić od Pana. Myślę, że to rozróżnienie jest bardzo ważne. Kiedy ludzie nie potrafią oddzielić się od swoich tytułów, ich serce i system wartości jest powiązany z „pozycją”. Ponownie tworzy się postawa: „To, co robimy, określa to, kim jesteśmy”.   
niedziela, 30 lipca 2017 10:40
Służba może być potworem, który domaga się żywienia. Może pożreć ciebie i każdego kogo kochasz oraz samo twoje istnienie. Ceną tego, co uważa się za sukces, często są bliscy oraz twoja dusza. Służba może być również zastępować małżonka(ę) bądź być kochanką(kiem). Żądza służby jest bardziej niebezpiecznym uzależnieniem niż narkotyki czy pożądanie seksualne. Jest subtelniejsza. Na zewnątrz wydaje się czymś właściwym, lecz może rujnować ludzi, ponieważ niesie ze sobą przywilej wpływania na innych. Służba może stać się twoją tożsamością, może być pracodawcą, który funkcjonuje w oparciu o relację niewolnik-pan. Może stać się tak naprawdę twoim bogiem, tym, czemu rzeczywiście służysz i co czcisz, zamiast Niego.
niedziela, 17 lipca 2016 08:52
  Biblia mówi: „Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.” (Jana 8:32), ale czasem w naszym życiu są takie „nieprawdy” lub „półprawdy”, które ślepo przejmujemy od poprzednich pokoleń, od społeczeństwa, w którym aktualnie żyjemy i nad którymi się wcale nie zastanawiamy. Traktujemy je jako prawdy uniwersalne, budujemy życie, starając się pogodzić z nimi autentyczne Boże prawdy – i frustrujemy się, bo coś się nam to nie udaje.  
niedziela, 21 lutego 2016 12:58
  A jednak, w istocie, Mojżesz powiedział Bogu: „Jeśli mam wybrać pomiędzy Twoją obecnością, a Twoim błogosławieństwem, to wybieram Twoją obecność.” Serce Mojżesza było nakierowane na to, co najlepsze. Pokierowało go do wybrania tego, co najlepsze, nawet gdy Bóg zaoferował mu to, co dobre - to, co zdrowy rozsądek i okoliczności podpowiadały jako rzecz upragnioną. Celem Mojżesza było poznać Boga w sposób intymny, osobisty. To była jego największa nagroda. Nic nie miało większej wartości i nic nie mogło go od tego odwieść… To, co Bóg mi pokazał w tej historii przemieniło moje życie. Zacząłem zmieniać punkt, w którym stawiałem akcent w moim życiu – z osiągania pewnych celów lub też błogosławieństw na intymną relację z Bogiem we własnej osobie. W ciągu lat, które od tamtej chwili upłynęły, Bóg mi udowodnił, że nie ma nic lepszego niż przyjaźń z Nim.   
niedziela, 28 czerwca 2015 11:15
  Więc co jest twoim celem? Czy jest nim posiadanie wielu przyjaciół? Popularność? Cieszenie się pewnym stylem życia? Osiągnięcie doskonałych wyników w swoim obszarze działań? Cieszenie się zdrowiem oraz szczęściem? Możecie odpowiedzieć: “Chciałbym mieć to wszystko.” Większość z nas, by tego chciała! Ale co jest tym kluczowym pragnieniem, które przewyższa wszystkie inne pragnienia? Ważne jest wyróżnić to jedno, spośród wielu, bo w końcu to właśnie ono zadecyduje o tym, gdzie się znajdziesz w przyszłości.  
sobota, 20 czerwca 2015 23:01

Magazyn