Wyświetla wpisy wg etykiety: synowie Boży
  Większość służących stara się poniżyć przyjaciół, starając się w ten sposób usprawiedliwić swoje oparte o pracę podejście do Boga. Warto zapamiętać odpowiedź Jezusa: Maria wybrała lepszą część. Marta robiła kanapki, których Jezus nie zamawiał. Dawać z siebie w pracy dla Boga jeszcze więcej to metoda ludzi, którzy próbują zaskarbić sobie Bożą łaskę. Przyjaciele skupiają się na czymś całkowicie innym. Cieszą się otrzymaną laską i wykorzystują ją do spędzania czasu ze swoim Przyjacielem. Jeśli twierdzimy, że potrzebne są i Marie, i Marty, to przyznajemy tym samym, że nie rozumiemy, o co chodzi w tej historii. Słyszałem kiedyś, że gdybyśmy nie mieli Mart, nigdy nic nie byłoby zrobione. To nie jest prawda. Takie stwierdzenia pochodzą głównie od służących, którzy czują się onieśmieleni stylem życia przyjaciół. Maria nie była osobą niepracującą; ona nauczyła się Mu służyć na podstawie przebywania z Nim. Robiła kanapki tylko wtedy, kiedy Jezus o nie prosił. Praca z Nim jest o wiele cenniejsza niż praca dla Niego.  
niedziela, 03 czerwca 2018 13:36
Podoba mi się bardzo odpowiedź Jezusa. Nikodem wcale się Go nie spytał o Królestwo Boże. Jedyne co go interesowało, to te dzieła, które czynił Jezus. Dziś też jest taka sytuacja, że wiele osób podąża jedynie za cudami i znakami. W tym momencie Jezus natychmiast wszystko ucina i przechodzi do puenty: nie, Nikodemie! Tu chodzi o możliwość oglądania Królestwa Bożego, w którym dzieje się dużo więcej niż tylko znaki i cuda. Znaki i cuda, które widzisz w rzeczywistości fizycznej gołym okiem są tylko efektem ubocznym tego, co się dzieje w rzeczywistości duchowej. To, co się dzieje w rzeczywistości duchowej jest głębsze niż samo uzdrowienie, albo uwolnienie. Tu chodzi o to, by wprowadzić ciebie w miejsce zjednoczenia z rzeczywistością duchową i dalej wpłynąć na całe pokolenia, które nadchodzą. Jezus nie jest jedynie zainteresowany tym, by dane pokolenie trafiło do nieba. On pragnie mieć Synów, z którymi Bóg Ojciec i On będą mogli mieć relację i rozmawiać o nadchodzących czasach. To rozciąga nasz umysł.
niedziela, 26 kwietnia 2015 11:52
„My wszyscy tedy, Z ODSŁONIĘTYM OBLICZEM, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem.” (2 Koryntian 3:18) Począwszy od małej, zwiewnej świadomości Jego Obecności, którą dostaliśmy na początku naszego chrześcijańskiego życia, aż do pełnego chwały zachwycenia, podczas oglądania Go twarzą w twarz – te wszystkie doświadczenia, które z Nim mamy, są właśnie tym, co wytwarza w nas mocne zmiany, które przemieniają nas na Jego obraz.   To jest światło: poznanie Go. Światło jest poznawaniem Jego wciąż rozwijającego się, cudownego objawienia, aż wszystko w nas jest pełne Jego królestwa i chwały, tak jak morza są pełne wody. Wiele osób powtarza, że chrześcijaństwo to nie religia, ale osobista relacja z Jezusem. To jest prawda, ale w rzeczywistości nie każdy ma tę relację. Relacja znaczy, że możesz spojrzeć komuś w oczy, trzymać go za rękę, móc kogoś uścisnąć, słyszeć jego głos, dzielić się z nim wszystkim, najgłębszymi rzeczami, które masz na sercu. Prawdziwa relacja to nie wiedza intelektualna, lub też emocja. Znać Go oznacza doświadczać Go każdego dnia. Nie tylko posiadać wiedzę o Nim, na podstawie czytanego Słowa. Prawda jest taka, że, niestety, wiele osób ma tylko religię, a nie relację z Nim.  
niedziela, 01 marca 2015 15:38
Film "Synowie Boży" ("Sons of God") Immanuela Hazelegera jest dokumentalnym zapisem realnego działania Boga w obecnym czasie w różnych zakątkach świata. Opowiada historię ludzi, którzy zdecydowali się uwierzyć w to, co zostało napisane w Biblii. Ludzi, których życie zmieniło się poprzez realną Bożą miłość. Miłość, która jest większa niż nasze choroby. Większa niż nasze ograniczenia. Miłość, dla której naprawdę warto zmienić ten świat. To nie jest zwykły film. To film, po którym nie można zostać takim samym, jak do tej pory.
poniedziałek, 10 listopada 2014 12:51

Magazyn