czwartek, 10 stycznia 2013 22:27
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Anioł zaśpiewał razem z Jasonem Uptonem (świadectwo i utwór)

Byliśmy z Jasonem Uptonem w Alexandrii, Luizjanie i pojechaliśmy grać w audytorium uniwersytetu. Nastawiliśmy nagrywanie i zaczęliśmy się rozgrzewać. Kiedy robiliśmy sound-check, spojrzałem na sufit i zobaczyłem, że zbiera się tam mgła. Pomyślałem, że ktoś włączył kondensator, albo że jest to klimatyzacja, jakiś system chłodzący, który daje taki efekt. Ta mgła zaczęła wypełniać salę, a ja nagle zacząłem czuć Obecność Boga.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Czasem dużo czasu minie, nim taka rzecz do mnie dotrze, więc spytałem dozorcę, co to za mgła wlatuje od sufitu. On tylko tam spojrzał i powiedział: „Nie wiem. Nie ma tam żadnych rur”. Spadł na mnie święty strach.

 

W międzyczasie zgromadzili się tam młodzi i tak stali ze skrzyżowanymi rękami, postawą w stylu: „Pokaż, co masz!”. Skończyliśmy sound-check, zaczęliśmy grać i doszliśmy do takiego momentu w uwielbieniu, że atmosfera zrobiła się gęsta. Tak mocno, że zeskoczyłem ze sceny i zacząłem skakać przy konsolecie. Tańczę i myślę sobie, że zaraz coś się stanie. Nagle podchodzi do przodu chłopak i mówi: „Tam jest anioł. Ma 12 stóp wzrostu. Stoi za Jasonem Uptonem.” I wiem, że ja nie mogłem śpiewać [przy mikrofonie], bo mnie tam nie było. William [inny członek zespołu] też tam nie śpiewał. Śpiewał Jason, ale w pieśni było słychać kawałki z 2-oma lub 3-ema partiami. I tak się zastanawiam: „O co chodzi?”. Patrzę na konsoletę i nagrywarkę – i widzę, że te partie się nagrywają. Myślę sobie: „Jeśli to tam będzie przy odtworzeniu, to z wrażenia wyjdę ze skóry.” (…) Patrzę na Jasona, na to, co on robi, a on śpiewa w kompletnym zachwyceniu [coś jak]: „Dada ada da-a”. Myślałem, że całkowicie odpłynął. Sprowadzałem go potem ze sceny, a on był zdrętwiały. Nigdy nie wpada w zachwycenie, więc mówił mi taki cały podekscytowany: „Czuję się cały naelektryzowany!" (...)

 

Następnego dnia wracaliśmy do Nashville. Zastanawiałem się czy to wszystko wydarzyło się naprawdę. Jadę sobie z kolegą zajmującym się inżynierią dźwięku - ja produkowałem to nagranie. Siedzimy w przyczepie i wszystko odsłuchujemy. Doszliśmy do piosenki „Fly” i tak się zastanawiam czy to był naprawdę anioł, ale nagle słychać takie: AAAAA [dźwięk zaczyna być bardzo wysoki]. Słychać wyraźny głos! Myślę sobie: „Wow!” A akustyk mówi: „To tylko taka anomalia psycho-akustyczna. Macie tam coś w tle. Jakiś tom-tom...” Odpowiadam więc: „Tak?! To ją znajdźmy!” Zaczynamy wszystko odsiewać, przechodząc przez każdy kanał. To nie był tom-tom, ani keyboard. Przeszliśmy przez wszystko i nic  - z wyjątkiem wokalu Jasona. Pamiętałem, że chłopaki mówili, że to był anioł wysoki na 12 stóp i stał za Jasonem. Kiedy wyodrębniliśmy ścieżkę Jasona, to były tam dwa wokale. Jeden bardzo cichy, a drugi głośny. Akustyk mówi: „Ma się wrażenie, że śpiewa coś, co ma 12 stóp wzrostu”. A ja mu na to: „Mówiłem, że był tam anioł!” (…)

Potem dostaliśmy maile ze służby Heidi Baker i co najlepsze, choć w ogóle tego nie zauważyliśmy, kiedy Jason śpiewa coś w stylu: „Dada ada da-a”, to w języku Malawi znaczy to: „Przyjdźcie do stołu”. Na misji tak właśnie zwołują dzieci do wspólnego posiłku.

 

Utwór, na którym słychać śpiew anioła:

 

Świadectwo spisane powyżej (wideo - angielski):

 

tłumaczenie: otwarteniebo24.pl

Magazyn