poniedziałek, 12 września 2011 18:47
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Jezus uwolnił ją z okultyzmu!

Z książki "Wyższe Poziomy Walki Duchowej" Any Mendez Ferrell: To jest świadectwo tego, jak Bóg uratował mnie od bycia kapłanką voo-doo i powołał do Swojej służby. Miałam osiemnaście lat, kiedy Jezus osobiście zjawił się w moim pokoju. To była pora deszczowa, więc nocne niebo było zachmurzone. Przebywałam w mojej sypialni, przygotowując się do egzaminu końcowego, kiedy coś przeszkodziło mi w nauce. Zaczęłam odczuwać jak jakaś niesamowicie potężna moc ciągnie mnie w kierunku okna. Przepełniona ciekawością podeszłam, próbując zobaczyć siłę, która mnie przywoływała.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Ku memu zdumieniu, zobaczyłam pośród chmur ogromne, jasno świecące światło. Przypominało to gigantyczną gwiazdę, coś, czego nigdy w życiu nie widziałam. Czekałam kilka minut, próbując odgadnąć, co to może być, kiedy, nagle to intensywne światło oderwało się od gwiazdy, przebiło przez moje okno i wypełniło pokój olśniewającym blaskiem.

 

Jak martwa padłam na podłogę, nie będąc w stanie podnieść twarzy ani poruszyć jakąkolwiek częścią ciała; nie mogłam powstrzymać łez płynących z moich oczu, moje serce nie mogło znieść nasycenia miłością nie do opisania i nieskończoną dobrocią. Dziwna mieszanina uczuć kotłowała się wewnątrz mnie. Czułam się brudna i nic nieznacząca, a jednocześnie czułam się najszczęśliwszą kobietą we wszechświecie.

Nagle przestałam widzieć to, co mnie otaczało. Znalazłam się w cudownej ekstazie, nie rozumiałam, co się działo, ale moje oczy mogły widzieć Pana - Jezusa w całym Jego majestacie! Byłam zanurzona w Bożej mądrości i miłości. Podczas tego doświadczenia, widziałam, jak współistnieje cała wiedza i jak jest objawiana. Nic nie było przede mną zakryte.

 

Niezgrabnie pisałam na kawałku papieru, co Pan do mnie mówił. Nie wiem, jak wiele godzin minęło. Potem, stopniowo, pomału, wizja zaczęła znikać. Leżałam na podłodze, zalana łzami, trzymając w ręku kawałek papieru, na którym było napisane: Ja jestem twój Pan, Jezus Chrystus. Przychodzę, powiedzieć ci, że przyjdzie czas, w którym dam ci się poznać. Będziesz moim sługą, a przyjdę do ciebie przez mężczyznę o niebieskich oczach.

Od tamtej chwili głęboko zakochałam się w Jezusie. Rozpoczęło się desperackie poszukiwanie Boga i sposobu, by Mu służyć. W tym czasie nikt nie słyszał - przynajmniej w moim środowisku - o chrześcijańskich kościołach w Meksyku, gdzie dorastałam. Zostałam wychowana jako katoliczka, więc zaczęłam moje poszukiwania w jedynym miejscu, które mi się nasunęło na myśl - w kościele rzymskokatolickim.

 

Wkrótce po moim spotkaniu z Jezusem, w roku 1974 wyjechałam do Francji, aby tam zamieszkać. Przebywając w tym kraju, zdecydowałam, że będę uczestniczyć we mszy i przyjmować komunię każdego dnia. W ten sposób minęły dwa lata bez śladu najmniejszej manifestacji Jego obecności.

Pamiętam jak chodziłam po parku i mówiłam ludziom, jak ważne jest dla nich szukanie Jezusa, ponieważ On jest naszym Zbawicielem. Z tego powodu ciągle byłam upokarzana i znieważana, ale wiedziałam, że znalazłam prawdę i że świat musi tę prawdę poznać. Nie mówiłam o potrzebie czytania Biblii, ponieważ sama potrzeby tej nie rozumiałam, gdyż w krajach Ameryki Łacińskiej, gdzie się wychowałam, czytanie Pisma Świętego było zabronione - wyjątek stanowili księża.

 

Prześladowania ze strony ludzi, którzy mnie nie rozumieli oraz oziębłość i chłód kościoła katolickiego, stopniowo gasiły we mnie ogień, aż pewnego dnia doszłam do wniosku, że przynajmniej dla mnie, Jezusa w kościele tym nie ma. Przestałam chodzić na msze i zaczęłam szukać gdzie indziej. Tak właśnie zaangażowałam się w religie Wschodu, gdzie mówiono mi o „Avatar" [Wcieleniu] zwanym Jezusem, ponieważ po prostu chciałam Go znaleźć, gdziekolwiek by On nie był. Po dwóch latach jogi i medytacji zdałam sobie sprawę, że cudowny Jezus, który odwiedził mnie w moim pokoju, kiedy uczyłam się do egzaminu, nie jest obecny w tej filozofii.

Wtedy ktoś powiedział mi, że jedyną drogą do ponownego z Nim spotkania, jest pośrednictwo kogoś oświeconego oraz, że przywileju takiego spotkania doświadczyło niewielu. Jeśli więc zostałam wybrana, to będą w stanie mi pomóc. Otrzymałam informację o człowieku, który faktycznie miał takie umiejętności. Tak właśnie zetknęłam się z potężnym okultystą, czarownikiem o wysokim poziomie intelektualnym, dobrze wykształconym w najgłębszych nurtach okultyzmu.

Rozmowa z nim była fascynująca. Mówił o Bogu, wszechświecie, magicznych mocach i światach w taki sposób, że zapierało mi dech. Powiedziałam mu o moich poszukiwaniach Jezusa i Jego Królestwa i o tym, jak bardzo pragnęłam poznać potężnego, ponadnaturalnego Jezusa, nie martwego, wiszącego na krzyżu na katolickich ołtarzach. Czarująco uśmiechnął się i powiedział, że on jest zdecydowanie odpowiednią osobą, która rzeczywiście może mi pomóc.

Wziął Biblię i otworzył ją na trzecim rozdziale Ewangelii Jana, w którym Jezus mówi do Nikodema o narodzeniu się na nowo. Potem powiedział: Żebyś mogła wejść do Królestwa Bożego, które jest królestwem ponadnaturalności i magii, konieczne jest, byś narodziła się na nowo. Aby to osiągnąć, musimy najpierw poddać twojego ducha duchowi śmierci, przez umieranie dla cielesnych i materialnych rzeczy tego świata. Nikt nie może być narodzony na nowo, dopóki te rzeczy nie przeminą. Przez zrozumienie zasad śmierci, będziesz w stanie dotrzeć do cudownego życia Jezusa. Otwarta Biblia i moja desperacka nadzieja na znalezienie Jezusa wystarczyły, przy mojej niewiedzy, aby wpaść w najstraszliwszą, diabelską pułapkę mojego życia.

(Strona 1 z 6)

Magazyn