poniedziałek, 12 września 2011 18:47
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Jezus uwolnił ją z okultyzmu!

Z książki "Wyższe Poziomy Walki Duchowej" Any Mendez Ferrell: To jest świadectwo tego, jak Bóg uratował mnie od bycia kapłanką voo-doo i powołał do Swojej służby. Miałam osiemnaście lat, kiedy Jezus osobiście zjawił się w moim pokoju. To była pora deszczowa, więc nocne niebo było zachmurzone. Przebywałam w mojej sypialni, przygotowując się do egzaminu końcowego, kiedy coś przeszkodziło mi w nauce. Zaczęłam odczuwać jak jakaś niesamowicie potężna moc ciągnie mnie w kierunku okna. Przepełniona ciekawością podeszłam, próbując zobaczyć siłę, która mnie przywoływała.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Śmierć puka do drzwi

Kiedy opuściliśmy targ i dotarliśmy do miejsca, gdzie był zaparkowany nasz samochód, czarownik zaczął krzyczeć: Patrz, patrz, tam jest! Obok samochodu, obok ciebie! Nie widziałam nic koło samochodu, ale odwróciłam głowę w kierunku wskazanym przez czarownika. Ku mojemu zaskoczeniu, w miejscu obok drzwi samochodu, gdzie kilka sekund temu niczego nie było, na ziemi leżał żebrak. Czarownik zaczął krzyczeć podekscytowany: Patrz na jego oczy, to on, to Patron! Słuchaj! Chce nam coś powiedzieć. Byłam sparaliżowana z przerażenia, nie mogłam oderwać od niego oczu. Wydobył się z niego głos, mówiący z ducha do ducha: Przyszedłem, aby upomnieć się o to, co należy do mnie. Potem zniknął nam z oczu.

 

Zaniemówiliśmy. Obydwoje wiedzieliśmy, że chce naszych dusz w piekle, ale nie ośmieliliśmy się tego powiedzieć sobie nawzajem. Od tego dnia śmierć zawisła nad nami, jakby coś się przyczepiło do naszych ramion. Każdego dnia szatan powtarzał nam te same słowa: Przychodzę po ciebie, twój czas się skończył.

W ciągu tamtego roku przeżyłam najstraszliwsze ataki na moje życie. Najpierw, w czasie wojny w El Salwador, gdzie mieszka część mojej rodziny, zachorowałam tak poważnie na zapalenie płuc, że musiałam leżeć w szpitalu. Pewnej nocy, kiedy miasto było bombardowane, jeden z pocisków wybuchł tuż obok szpitala, w którym leżałam. Krótko potem, w Los Angeles, w Kalifornii, dwóch czarnych Amerykanów napadło na mnie z bronią w ręku. Zamierzali mnie zgwałcić, a potem zabić, ale ręka Boża była nade mną. Pobili mnie i zostawili na ulicy; nic więcej się nie stało. Dwa miesiące później moi napastnicy zostali złapani i wsadzeni do więzienia, ale do tego czasu zabili w tej samej okolicy siedem innych osób.

 

Niedługo po tym zapalił się zbiornik gazu w moim mieszkaniu. Gasiłam ogień kocem i własnym ciałem, podczas gdy diabeł krzyczał: Teraz umrzesz!

Potem w Mexico City było straszliwe trzęsienie ziemi. Sięgało 8 stopni w skali Richtera i ponad 300 000 ludzi zginęło. Moje mieszkanie znajdowało się w strefie kataklizmu, gdzie setki budynków zostały zniszczone. Kiedy próbowałam ratować ludzi uwięzionych pod gruzami, nastąpił wybuch budynku - odrzuciło mnie do tyłu, jednak ogień mnie nie dotknął; jeszcze raz doświadczyłam Bożej ręki nad moim życiem.

 

Głos diabła stawał się coraz silniejszy i częstszy: Przychodzę po ciebie, należysz do mnie i umrzesz. Za każdym razem napięcie było coraz większe. Moje nerwy, wraz z demonami mieszkającymi we mnie, wykańczały mnie. Zdrowie zaczęło się pogarszać i zaczęły dopadać mnie silne załamania nerwowe.

W Puerto Rico, dokąd wyjechałam, żeby odpocząć, gwałtowna burza zniszczyła górę blisko miejsca, w którym byłam. Po raz kolejny leżałam przywalona gruzami w otoczeniu martwych ciał. Cierpiałam na częściowy bezwład mięśni twarzy spowodowany pogarszającą się kondycją psychiczną i ciągłym napięciem.

 

Tamtego roku doświadczyłam bólu w skrajnej postaci. W końcu zrozumiałam, że dusza zostaje znieczulona, gdy cierpienie osiąga przełomowy punkt. Czułam się jakbym była rozdzierana na kawałki. Użyłam słowa „rozdzierać", ponieważ dosłownie czułam szpony rozdzierające mnie od wewnątrz na kawałki. Znalazłam się wtedy w stanie otępienia i przez długie okresy czasu nic nie czułam, aż do momentu, gdy ból powracał, za każdym razem jeszcze silniejszy.

 

Diabeł wrzucił mnie do najgłębszych komnat piekła, gdzie widziałam zgubione dusze, bite i palone ku radości swych oprawców. Pewnego razu weszłam do tunelu śmierci, gdzie tysiące bezcielesnych istot, z absurdalnymi twarzami, zniszczonymi depresją i bezsilnością, starało się mnie zatrzymać - było to miejsce wiecznej ciemności. Bardzo dobrze znam znaczenie słowa ciemność. Jest ona wtedy, kiedy w życiu nie ma już dłuższy czas choćby jednego promyka nadziei, kiedy nie ma ucieczki od samotności, opresji czy smutku.

 

Wróciłam do Meksyku, żeby powstrzymać tę udrękę, ale nic z tego! Znalazłam się w środku potężnego ataku. Żyjące we mnie demony, obróciły się przeciwko mnie, próbując zabić raz na zawsze. Zażarta bitwa toczyła się wewnątrz mnie. Nie mogąc jej już znieść, usiłowałam odebrać sobie życie, podcinając żyły.

 

Straciłam wiele krwi, zanim moja siostra bliźniaczka znalazła mnie w moim mieszkaniu i zabrała do szpitala. Kiedy leżałam na ostrym dyżurze, walcząc o życie, stało się coś nieoczekiwanego. Zaczęła zstępować na mnie pełna chwały obecność, a spośród niej odezwał się głos: Twój Ojciec Niebieski nie zamierza cię opuścić. To była ta sama światłość, którą widziałam, kiedy Jezus odwiedził mnie po raz pierwszy. Kiedy środki uspokajające, które mi podano podziałały, otoczył mnie nieopisany spokój. Byłam nieprzytomna ponad 48 godzin.

(Strona 4 z 6)

Magazyn