niedziela, 25 grudnia 2016 13:06
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Trwanie w krwi Jezusa zwycięża wszelki opór diabła: prorocza wizja - Ana Mendez Ferrell

To, co przeżyłam podczas zachwycenia stało się filarem wiary i zaufania krwi Jezusa. Od tamtego czasu mowa o krwi i proszenie o nią, jako o broń przeciwko wrogowi zaczęły mieć dla mnie dużo większe znaczenie. Kilka lat później miałam doświadczenie, przez które nie przeszłabym, gdybym nie wiedziała, jakie znaczenie ma krew. Wróciłam z wycieczki wstawienniczej w Polsce, gdzie modliliśmy się w obozach koncentracyjnych Oświęcimia i Treblinki. Toczyliśmy walkę duchową, aby uwolnić ten naród od duchów śmierci, które tam pozostały po Holokauście Żydów. Którejś nocy po moim powrocie do Meksyku, obudziłam się nagle z poczuciem, że zła obecność weszła do mojego pokoju. Moje serce zaczęło gwałtownie bić, otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą diabła. (...) Przyglądałam mu się i, ku memu własnemu zdziwieniu, cała moja istota poczuła absolutny pokój. Z całkowitym spokojem spytałam Ducha Świętego, co mam zrobić. Odpowiedział: „Zacznij manifestować krew Jezusa, która jest w Tobie”.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Wizja Jezusa jako Arcykapłana naszego wyznania

Pewnego dnia miałam wspaniałe doświadczenie, które przemieniło całe moje pojmowanie życia w krwi Jezusa. Teraz jest ono częścią mnie. Właśnie przyjęłam komunię i cieszyłam się głęboką obecnością mojego Pana, kiedy mój duch został zabrany do Miejsca Świętego Świętych w niebie. Arka Przymierza świeciła. Była pełna świecącej energii, trudnej do opisania. To było jak niezwykle gęsty, dymiący ogień. Błyskały z niej promienie światła.

Potem zobaczyłam wchodzącego Jezusa. Mogłam tylko zobaczyć Jego białe, błyszczące ubranie. Jego twarz była ukryta za świecącą chwałą, która Go otaczała. Bezkształtna masa, jakby unoszący się w powietrzu płyn, była przed Nim i poruszała się w kierunku Arki. To była Jego krew.

Nagle położył ją na wieku, Tronie Miłosierdzia, pomiędzy dwoma cherubami, które strzegą skrzyni. Potężna moc wytworzyła się w tej chwili. To było jak oglądanie eksplozji bomby atomowej. Wszystko trzęsło się gwałtownie w niebie i na ziemi. Nie kończące się błyskawice wypełniały całe miejsce.

Moc, która przyszła z krwi w arce dotknęła mnie w tym momencie. Czułam się tak, jakby tysiące woltów przechodziło przez moje ciało, które zmieniło kolor na czerwony. Jego krew była w każdym atomie mojej osoby. Moc z Arki była teraz na mnie. Widziałam jak mnie oplata, jakby setki błyskawic biegnących po moim ciele. Myślałam, że dosłownie umrę. Było to zbyt potężne na taką śmiertelną, zwykłą osobę jak ja. Jego głos zabrzmiał głośno: „Mój Ojciec przyjął moją krew i teraz zjednoczyła się ona z Jego duchem. Przyjmij życie w Mojej krwi.” Działo się coś, czego nie rozumiałam, co zmieniło wszystko, co wiedziałam o krwi.

Wróciłam z tego doświadczenia i znów znalazłam się w sypialni, ale wszystko we mnie było inne. Nigdy więcej nie myślałam o krwi Jezusa jako o rytuale albo słownej proklamacji, tak jak byłam uczona. To doświadczenie doprowadziło mnie do głębszego zrozumienia i poznania Boga.

Pisma Piotra o bożym życiu zaczęły mieć dla mnie dużo więcej sensu. Było to jak znalezienie w kopalni żyły złota, za którą po prostu musiałam podążyć.

Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. (2 Piotr 1:3-4)

Uczestnictwo w Jego krwi i ciele prowadziło mnie do głębokiego poznania Boga. Jego życie wkraczało do mojego ducha codziennie. Rzeki wody życia płynące z mojego wnętrza zaczęły być rzeczywistością. Pierwszą rzeczą, którą wypełniły była moja dusza i potem moje ciało. Zaczęło to pozytywnie wpływać na moje zdrowie, siłę i poziom energii. Miałam nową energię do życia, a wiele razy bywało tak, że nawet młodzież nie mogła nadążyć za moim rytmem życia.

Kontakt z Jego życiem i zjednoczenie z Jego naturą wypełniały mnie też światłem, które otworzyło przede mną nowe horyzonty. (…)

Relacja w Jego krwi pozwoli nam Go blisko poznać. Zacznie nas przemieniać tak, że będziemy mogli wejść do najwrażliwszych części Jego serca. To jeden z największych przywilejów, których może dostąpić człowiek. Bóg otworzy tę część swojej osoby tylko dla tych, których uważa za swoją Oblubienicę. Jego Oblubienicą jest ten, kto pragnie Go ponad wszystko. Oblubienica idzie wszędzie tam, gdzie On idzie. Podąża za Nim z powodu tego, kim On jest, a nie z powodu tego, czym może ją pobłogosławić.

Jan był jedynym uczniem, o którym wiemy, że dostał łaskę, aby dojść do tego poziomu. Kochał Jezusa bardziej niż pozostali. Poszedł za Nim pod krzyż, podczas gdy inni pochowali się z obawy utraty własnego życia. Strach przed armią rzymską nie miał na niego wpływu. Po prostu chciał być blisko tego, którego kochał. Przez swoją obecność i wyraz oczu Jan chciał przekazać wiadomość: „Nie jesteś sam. Jestem z Tobą do samego końca. Jeśli to, że tu jestem, będzie mnie kosztowało moje życie, to z radością umrę przy Tobie.”

Kiedy przyjmuję komunię, wielokrotnie rozmyślam nad każdym ze sposobów, w jaki przelana była Jego krew i przyjmuję je jako skuteczne w moim życiu. W krzyżu jest tyle bogactwa! Są w nim drzwi do niewyobrażalnych spotkań z Bogiem.

Wielu ludzi słyszy o krzyżu i o potrzebie oddania tam wszystkiego. Czują strach i ból, jakby coś koniecznego im do życia miało być im zabrane. Nie wiedzą, że kiedy pozwalamy sobie zabrać tę małą ilość, którą posiadamy, ze skażonych części naszego życia, z rzeczy, które kochamy na ziemi, wchodzimy do miejsca, gdzie wszystko jest odkupione i udoskonalone. Wchodzimy do miejsc, gdzie łączymy się z Panem, gdzie wszystko jest nam dawane i wszystkie modlitwy uzyskują odpowiedź. Jest to najwspanialsze miejsce, w którym możemy się znajdować.

Kiedy Bóg daje nam przywilej otworzenia całego Swego serca na nas, rozumiemy Jego współczucie w sposób, który staje się częścią nas samych. Zaczynamy być wyczuleni na ten głęboki ból, który On czuje, kiedy ostre krawędzie grzechu rozdzierają Go na części. Będziemy nasyceni miłosierdziem, które może przyjść tylko od Boga.

Zrozumiemy, że w miejscach niebieskich są różne poziomy oglądania i doświadczania Boga. Zaczynając od prostego, pięknego objawienia oblicza Jezusa, aż do niezwykłych miejsc Jego chwały, w które wszedł Mojżesz, gdy był ukryty w szczelinie skały.

Przez Jego krew i nasze pragnienie przemienienia się według Bożego serca, On objawia nam niebo i bogactwa Swego królestwa.

Krew Zwyciężyła Diabła - Prorocza wizja mocy krwi Jezusa

Podczas mojego pierwszego doświadczenia bycia porwaną do nieba zrozumiałam wspaniałą moc krwi Jezusa. Desperacko kochałam Jezusa. Chciałam Go zobaczyć, dotknąć, kochać całą moją osobą. Moje serce umierało z tęsknoty za Nim w inny, głębszy sposób niż dotychczas.

Któregoś razu uwielbiałam Jezusa w kościele, w którym byłam pastorem, w Mexico City, kiedy otoczył mnie rodzaj chmury Ducha Świętego. Nagle zostałam przeniesiona do innego wymiaru i nie byłam już na ziemi. Zewsząd byłam otoczona światłem. Światło było żywe i poruszało się, wykonując jakby taniec, w którym refleksy i rozbłyski układały się w różne efekty świetlne przed moimi oczami.

Nieoczekiwanie, z błyszczącego światła wyłoniła się postać podobna do Syna Bożego. Stałam przed Jezusem. Bez słowa wyciągnął swoją rękę i olbrzymia kropla krwi, rozmiarów melona pojawiła się nad moją głową w powietrzu. Powiedział: „Pij”. Otworzyłam usta i wypiłam to jednym łykiem. Potem pojawiła się druga i trzecia kropla tego samego rozmiaru, a On rozkazał mi je wypić. Po wypiciu ostatniej, upadłam na plecy i zobaczyłam, że całe moje ciało zrobiło się czerwone. Było pełne krwi.

Pan pozostał przy mnie, otoczony tym błyszczącym światłem. Potem dał przyzwalający sygnał ręką i pojawiła się postać demoniczna, która natychmiast chciała się wspiąć na moją głowę. Kiedy demon dotknął mojego ciała z krwi, która była we mnie, wyszedł ogień pożerający i natychmiast go zniszczył. Patrzyłam się na to oszołomiona.

Potem pomógł mi wstać. Byłam nadal wszędzie pełna tej krwi, wewnątrz i na zewnątrz. Następnie sprawił, że pojawiła się przede mną jakaś tkanka, która wyglądała jak guz nowotworowy. Powiedział: „To jest śmiertelna choroba. Chce pokazać Ci moc mojej krwi nad nią. Nie bój się. Otwórz usta i zjedz ją.” Kiedy to zrobiłam guz został spalony natychmiast, kiedy tylko dotknął krwi. Byłam zadziwiona. Potem powiedział: „Jedz moje ciało i pij moją krew, ponieważ dam Ci wielkie zwycięstwa nad złem i chorobami.”

Potem spojrzałam i zobaczyłam, że z Jego ciała jaśniał płomień, który Go nie spalał. To było jak patrzenie na czystą energię, która poruszała się w Jego wnętrzu. Zatrzymał się przede mną. Miałam wzniesione ręce. Położył Swoje dłonie na moich i zbliżył Swoją twarz do mojej. Jego serce biło przy moim. Potem powiedział: „Nadchodzi czas, gdy zstąpię na Moich ludzi ręka w rękę, oko przy oku, usta przy ustach, serce przy sercu.” W tej chwili potężna energia wyszła z Jego ciała, Jego twarzy i rąk i napełniła mnie. Myślałam, że umrę. Siła, która we mnie weszła była taka silna, że myślałam, że wybuchnę. W tej chwili moje duchowe serce zostało przebite tą mocą i intensywny ból wszedł do mojego cielesnego serca. Potem wróciłam w wymiar ziemski.

Minęło sześć godzin, ale ludzie w kościele nie odeszli. Czekali na mnie aż wrócę z ekstazy, w której się znalazłam. Tylko Bóg mógł ich tam zatrzymać, ponieważ nic takiego wcześniej nikomu się nie przydarzyło nie mogli zrozumieć, co się ze mną działo. Leżałam na ziemi i nie mogłam się podnieść, tak wielki był na mnie ciężar Jego chwały.

Kobieta opętana przez demona była tamtego dnia w kościele i podeszła do mnie. Pamiętam, że gdy tylko jej dotknęłam, demon krzyknął i odszedł. Nie mogłam wstać, ale mogłam mówić. Więc zaczęłam zwoływać członków kościoła jeden po drugim, żeby udzielić im mocy do ich serc, która zaświeciła w moim. Nigdy nie zapomnimy tamtego dnia.

To, co przeżyłam podczas zachwycenia stało się filarem wiary i zaufania krwi Jezusa. Od tamtego czasu mowa o krwi i proszenie o nią, jako o broń przeciwko wrogowi zaczęły mieć dla mnie dużo większe znaczenie.

Kilka lat później miałam doświadczenie, przez które nie przeszłabym, gdybym nie wiedziała, jakie znaczenie ma krew. Wróciłam z wycieczki wstawienniczej w Polsce, gdzie modliliśmy się w obozach koncentracyjnych Oświęcimia i Treblinki. Toczyliśmy walkę duchową, aby uwolnić ten naród od duchów śmierci, które tam pozostały po Holokauście Żydów.

Którejś nocy po moim powrocie do Meksyku, obudziłam się nagle z poczuciem, że zła obecność weszła do mojego pokoju. Moje serce zaczęło gwałtownie bić, otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą diabła. Jego ciało i skrzydła wypełniały większą część pokoju. Twarz miał czerwoną, pełną wezbranych żył. Jego zęby były straszne, jak u wilka, który się szykuje do ataku. Jego ciało było czarne i szczupłe. Miał skrzydła jak u smoka i zdawało się, że są zrobione z ognia. Jego oczy były żółte z intensywnie czarnymi źrenicami. Patrzył na mnie z nienawiścią i determinacją, aby mnie zabić.

Przyglądałam mu się i, ku memu własnemu zdziwieniu, cała moja istota poczuła absolutny pokój. Z całkowitym spokojem spytałam Ducha Świętego, co mam zrobić. Odpowiedział: „Zacznij manifestować krew Jezusa, która jest w Tobie”.

W tym momencie zobaczyłam, jak moje ciało znów się robi czerwone, całkowicie nasycone tą cudowną krwią, która zwyciężyła diabła na krzyżu. Potem całkowicie się skupiłam na mocy, która jest we krwi. Nagle zaczęła się świecić. Potężne uderzenie mocy wyszło z krwi jak błyskawica ognia, która dosłownie poraziła diabła prądem i sprawiła, że uciekł ode mnie. Pokój wypełnił się Bożą Obecnością. Moje ciało nie miało siły z powodu tego, co się stało. W tym samym momencie zaczęłam się cieszyć całą sobą tym cudownym zwycięstwem, które Pan mi dał.

Znów pomyślałam o wersecie, który mówi:

A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć. (Obj. Jana 12:11)

Boża armia dni ostatecznych będzie się składać z ludzi, którzy naprawdę rozumieją krew, z wojowników pełnych tej mocy w swoim duchu, ludzi całkowicie nie do pokonania. Diabeł ogromnie się boi tych, którzy rozumieją tę tajemnicę.

 

Źródło: „Jedz moje ciało, pij moją krew” (fragmenty rozdziału 5 i 6) – Ana Mendez Ferrell

Książka do kupienia tutaj

Magazyn