niedziela, 29 stycznia 2017 12:53
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Łamanie mocy starego przymierza w rodzinie - Ana Mednez Ferrell

Pewnego dnia w kościele podszedł do mnie człowiek, prosząc o pomoc. Miał wymalowany smutek na twarzy i ścisnęło mnie w gardle współczucie względem niego, więc chciałam mu pomóc. Spytałam z czym się zmaga i odpowiedział, że żyje w strasznym poczuciu samotności. Miał wrażenie jakby nikt nie widział, że istnieje.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

„Czy twoje cuda będą znane w ciemności? A twoja sprawiedliwość w ziemi zapomnienia” (Psalm 88:12, tłumaczenie z King James Version)

Ziemia zapomnienia to duchowe miejsce bezgranicznej samotności, smutku, opuszczenia i odrzucenia. Jest to miejsce, w którym diabeł więzi ludzi, aby ich życie było pogrążone w zapomnieniu. Gdy ich imiona są tam umieszczone, nikt o nich nie pamięta.

Pewnego dnia w kościele podszedł do mnie człowiek, prosząc o pomoc. Miał wymalowany smutek na twarzy i ścisnęło mnie w gardle współczucie względem niego, więc chciałam mu pomóc. Spytałam z czym się zmaga i odpowiedział, że żyje w strasznym poczuciu samotności. Miał wrażenie jakby nikt nie widział, że istnieje.

„Nikt nie pamięta, jak mam na imię” – powiedział – „chodzę od lat do tego samego kościoła, a nikt mnie nie dostrzega. Cały czas się mnie pytają, jak mam na imię.”

„A jak masz na imię?” – spytałam.

Myślałam, że usłyszę jakieś imię trudne do wymówienia, być może greckie lub rosyjskie, tymczasem mój rozmówca odpowiedział: „Mam na imię William”. Zdało mi się dziwne, że nikt nie zapamiętuje takiego pospolitego imienia.

William mówił dalej: „Kiedy głoszący wzywają ludzi do modlitwy z nałożeniem rąk z przodu sali, modlą się o wszystkich w rzędzie, ale mnie omijają. Zupełnie, jakby mnie nie widzieli. Zgłaszam się do różnych działań w kościele, ale nikt do mnie nigdy nie dzwoni, jakby moje imię było wymazywane z listy.”

Zaczęłam się modlić i skoncentrowałam się na świecie duchowym. Szukałam Bożego kierunku w tej sytuacji i zobaczyłam pięknego anioła, który powiedział, żebym z nim poszła. Nagle wszystko zniknęło i widziałam tylko anioła i światło, które biło z jego osoby. Dookoła nas było coś, co zdawało się ścianą z betonu. Wszystko było zamglone i miałam wrażenie, że znajdujemy się w chmurach. Spytałam się, co to za miejsce, bo niczego nie byłam w stanie zobaczyć.

Anioł odpowiedział: „Jesteśmy w ziemi zapomnienia. Tutaj wszystko znika i ulega zapomnieniu. Dlatego nie jesteś w stanie niczego dostrzec.”

Szłam blisko za aniołem, żeby się nie zgubić. Kiedy tak szliśmy, zaczęłam dostrzegać dziury w tej jakby betonowej strukturze, która nas otaczała. Miało się wrażenie, że idziemy tunelem ze szwajcarskiego sera. Wewnątrz tych dziur znajdowali się ludzie, którzy mieli być tam zamknięci w odosobnieniu. Wkrótce doszliśmy do takiej dziury, w której znajdowała się skrzynia, przed którą siedział stary człowiek. Anioł poinstruował mnie, że mam rozkazać temu człowiekowi, by w imieniu Jezusa otworzył tę skrzynię. Powiedział mi, że tym człowiekiem był przodek Williama, który zawarł z siłami ciemności przymierze, przez które jego przyszłe pokolenia miały być zamknięte w tej skrzyni, w ziemi zapomnienia.

Rozkazałam mu, by pozwolił, by jego potomkowie wyszli na wolność. Otworzył skrzynię i ku memu zdziwieniu zobaczyłam jak całe grupy osób wychodzą na wolność. Razem z nimi William i jego dwóch synów. Wyprowadziłam ich w modlitwie z ziemi zapomnienia.

Po tej modlitwie twarz Williama wyglądała zupełnie inaczej. W jego oczach lśniła radość. Dwa lata później wróciłam w tamto miejsce i okazało się, że jest aktywnie zaangażowany w pracę miejscowego kościoła. Miał relację z ludźmi i wszyscy mówili o nim z miłością.

Chcę jasno podkreślić, że nie wzywałam żadnych zmarłych w trakcie tej wizji, gdy zobaczyłam przodka Williama. Działałam w wizji w świecie duchowym. Innymi słowy, widziałam wizję czegoś, co się zdarzyło, nie robiłam nic w świecie fizycznym, ale duchowym. To jest bardzo podobne do snu, gdzie widzi się kogoś, kto już umarł. Nie wzywałam żadnego zmarłego i nie modliłam się do niego, ani o niego. Po prostu działałam w sferze wizji i objawień w modlitwie na rzecz Williama.

 

Źródło: „Regions of Captivity”, Ana Mendez Ferrell, kontynuacja książki „Nieprawość”, dostępnej tutaj.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej o tym, jak przymierza przodków mogą wpływać na życie potomków, gdy pewne sfery życia osoby nie zostały odpowiednio poddane Jezusowi, jeżeli chcesz wiedzieć, jak modlić się o uwolnienie i Bożą przemianę życia – zachęcamy do kupienia książki „Nieprawość” i przeczytania innych naszych artykułów:

USUNIĘCIE MOCY NIEPRAWOŚCI - DLACZEGO JEST WAŻNE

USPRAWIEDLIWIENIE PRZEZ WIARĘ ZACZYNA SIĘ OD SKRUCHY W SERCU

JAK TWOJE SERCE PRZYCIĄGA ŚWIATŁOŚĆ LUB CIEMNOŚĆ

NIEPRAWOŚĆ POWODUJE DUCHOWĄ GŁUCHOTĘ

 

Magazyn