środa, 22 lutego 2012 08:00
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Trzeba znać wroga! - Dmitrij Haritonowicz cz.2

  Wszyscy dobrze wiemy, że „nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich.” (Ef. 6:12). Zatrzymajmy się na tym, jak w praktyce może wyglądać taka walka.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

WIKTOR: Doszliśmy do wniosku, że choroby ciała są związane z chorobą duszy, zobaczyliśmy przykłady takich chorób oraz drogę do uzdrowienia tych, którzy chorują. Będziemy kontynuować rozmowę na ten bardzo ważny temat. Wszyscy dobrze wiemy, że „nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich.” (Ef. 6:12). Zatrzymajmy się na tym, jak w praktyce może wyglądać taka walka. Wiecie, wśród niektórych chrześcijan krąży zdanie, że nie trzeba zwracać uwagi na szatana. Kiedy ktoś próbuje zanalizować jak działa szatan, do takiego brata mówią: „Wychwalasz szatana, poznajesz jego moc i tym samym go umacniasz.” Co sądzisz na ten temat, bracie?

DMITRIJ: Jak można walczyć z przeciwnikiem z zamkniętymi oczyma nic na jego temat nie wiedząc? Akurat takie podejście pozwala szatanowi zwyciężać, on właśnie przez to się wywyższa!

WIKTOR: Jakich chwytów używa szatan najczęściej?

DMITRIJ: Najsilniejsza broń to duch zwątpienia. Dla szatana duch zwątpienia jest tym, czym dla człowieka pogotowie. Przypomnę takie zdarzenie: pojechaliśmy do pewnego miasta i przyprowadzili do mnie kobietę – jej ręce i nogi były powykręcane, a całe ciało w siniakach, ale kiedy Bóg jej pobłogosławił natychmiast została uzdrowiona ze wszystkich chorób. Wyszła taka, jakby się narodziła na nowo. Trudno było ją poznać. Minął rok, była zdrowa całkowicie. Poszła do pracy w kołchozie i pewnego dnia wracała z pracy, akurat po mocnym deszczu. Wszędzie były wielkie kałuże i przewinęła się jej taka myśl: „Byłaś taka chora i nie wolno ci było nawet palca w wodzie zmoczyć, a teraz idziesz na boso po kałużach”. Ta myśl zagnieździła się głęboko w jej sercu, a kiedy przyszła do domu i położyła się spać, w nocy powykręcało jej kolana i znów była chora. Duch zwątpienia to pierwsza rzecz, jaką nam szatan podpowiada, aby się obronić. Gdy tylko zaczynamy się modlić przeciw duchowi raka, od razu duch ten przekazuje wiadomość wyżej, swoim władcom: „Biada, wypędzają mnie!”, wtedy od razu leci na pomoc duch zwątpienia.

WIKTOR: Zdarza się, że te zwątpienia, myśli, nie zależą od człowieka. Szatan poddaje je nam do głowy niezależnie od naszych chęci. Jak z tym walczyć?

DMITRIJ: Walczyć można w jeden sposób: wysławiać imię Pana Jezusa Chrystusa. Zdarza się, że uzdrowienie nie przychodzi natychmiast i zdarza się też, że nie czujesz go od razu. Uzdrowienie ma tę właściwość, że rośnie. W rosyjskim tłumaczeniu jest napisane tak: „Uzdrowienie Twoje szybko urośnie” (Iz. 58:8). Powinniśmy wychwalać Go. W liście do Rzymian 10:8-9 czytamy: „Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie”. Kiedy wysławiamy Pana, wypełniamy się Jego chwałą. Trzeba napełniać się tą chwałą jak gąbka. Czasami po uzdrowieniu jeszcze przez dłuższy czas rany bolą, ale trzeba mieć wiarę, kiedy cierpisz, wysławiaj Pana! Wysławiaj! A wtedy Boża chwała wyprze wszystko, co pochodzi od szatana i żadne złe myśli nie przyjdą ci do głowy.

WIKTOR: Wygląda na to, że kiedy wierzymy w uzdrowienie i wyznajemy je swoimi ustami, wtedy to nasze zdrowie umacnia się. I odwrotnie, kiedy szatan podsuwa nam zwątpienie i przyjmujemy je, wtedy choroba znajduje na nowo miejsce w naszym ciele.

DMITRIJ: Tak.

WIKTOR: Co ma robić człowiek, który został uzdrowiony, żeby choroba nie wróciła? Czy kiedy przychodzi zwątpienie, trzeba odpędzać te myśli słowami: „W imieniu Pana, szatanie, mówię do ciebie: odejdź!” I wysławiać Pana! Czy tak?

DMITRIJ: Tak, i tylko w taki sposób! Duch zwątpienia – to bardzo mocny duch. Jest silniejszy od wszystkich innych złych mocy. To pierwszy duch, który zwiódł Adama i Ewę. Szatan wypuścił go do walki z Bogiem i kontynuuje to przez tysiąclecia – zwodzi ludzi do piekła, a my często nie doceniamy jego siły. Wszystkie grzechy zaczynają się od zwątpienia, a jak mały strumyk staje się wielką rzeką, tak samo ze zwątpienia wyrasta niewiara.

WIKTOR: Wydaje się, że bardzo dokładnie rozpatrzyliśmy pytanie o to, jak łatwo, przez zwątpienia powodujące niewiarę, ludzie mogą utracić zdrowie, które dał im Bóg. Ale powiedz, bracie, czy miałeś okazję kiedykolwiek modlić się o ludzi, których nie widziałeś ani razu, na odległość?

DMITRIJ: Oczywiście, że tak. Często wcześniej praktykowaliśmy modlitwę o chustki i inne rzeczy. Ludzie później zawozili je do domu i przykładali do chorego miejsca. Pamiętacie? Jak we wczesnochrześcijańskim kościele.

WIKTOR: A z takimi ciężkimi chorobami jak cukrzyca czy rak miałeś okazję się spotkać?

DMITRIJ: Tak! Cukrzyca i rak to mocne duchy. Mówiliśmy już o tym, że są choroby ciała i ducha, ale jeszcze nigdy nie spotkałem raka, który byłby chorobą ciała, jest to wyłącznie choroba duchowa.

WIKTOR: Czy można powiedzieć, że są takie choroby, które pojawiają się tylko i wyłącznie pod wpływem złych duchów?

DMITRIJ: Bez wątpienia istnieje nieskończona ilość chorób, które pojawiają się w człowieku przez zadomowienie się w nim ducha choroby. Mówi się, że rak może być wynikiem radiacji lub urazu. Oczywiście, duchowi łatwiej jest rozpocząć pracę w przygotowanym miejscu w ciele człowieka, na przykład: jeśli choroba jest chroniczna lub jeśli jest to miejsce czymś urażone. Powiem więcej, ten duch może jeszcze pomóc człowiekowi wywrócić się i uderzyć.

WIKTOR: Czy są takie przypadki, kiedy Pan odmawia komuś uzdrowienia?

DMITRIJ: Tak, są! Podam bardzo jaskrawy przykład: są takie sytuacje, kiedy człowiek, który został uzdrowiony, może stracić swoje zbawienie – mówię teraz o osobie wierzącej. Wtedy trzeba porozmawiać z bratem lub siostrą: siostro, jesteś pyszna i zbytnio się chwalisz swoją pięknością! A jeżeli ona to wszystko przyjmie i pogodzi się z Bogiem, Bóg da jej uzdrowienie, ale czasami Bóg nie uzdrawia, ponieważ już uprzedził człowieka, a on nadal robi to samo. Pewnego razu przyszła do mnie siostra i od razu wywróciła się. „Bracie, całe życie spędzam chodząc po szpitalach. Mój dom jest spustoszony. I postanowiłam przyjść, dowiedzieć się, co powie mi Pan. Czy mnie uzdrowi, czy nie. ”Przyprowadziłem ją więc do Boga: „Będziemy się modlić”. Jak tylko zaczęliśmy się modlić, Bóg mi pokazał. Mówię do niej: „Wstawaj, masz grzech nieodpuszczony.” A ona pyta: „Jaki grzech? Nie mam żadnego grzechu!” „Jak to nie masz? Bóg mi pokazał! Powiedz, komu mam wierzyć Jemu czy Tobie?” Ale ona dalej ciągnie: „Nie mam grzechu!”. Mówię: „Masz i dlatego Bóg Cię nie uzdrawia! Teraz znów będziemy się modlić i już nie będę się pytał, czy masz grzech czy nie, lecz opowiem Twoje życie. Zgadzasz się?” Zgodziła się. „Będę mówić po kolei i liczyć na palcach, nie dojdę do pięciu, jak ujawni się Twój grzech.” Pomodliliśmy się i raz jeszcze zapytałem czy ma grzech, dopiero wtedy zacząłem liczyć na palcach i zadawać pytania. Po trzecim pytaniu wyznała swój grzech. Mówię do niej: „Nie wiem czy otrzymasz uzdrowienie, lecz mogę Cię pouczyć. Wiedz, że Bóg nasz jest Bogiem dobrym. Płacz, módl się, być może Bóg zlituje się nad Tobą.”

Kiedyś na spotkaniu modliliśmy się o uzdrowienie i jedna kobieta nie mogła dopchać się do mnie, ponieważ było za ciasno, więc położyła się na progu. Wychodzę – leży kobieta na progu. „Dlaczego leżysz?” – zapytałem ją. „Czekam na brata.” I wtedy nie spytałem Boga czy jest Jego wolą, abym ją uzdrowił, chociaż miałem czas. Przez nieustępliwość tej kobiety położyłem na nią ręce i zawołałem do Pana i Bóg ją uzdrowił. A jaki był tego wynik? Za jakiś czas Bóg wysłał mnie do pewnego zboru, a po nabożeństwie diakon zostawia ludzi na rozmowę. Prosi tę kobietę, która niedawno została uzdrowiona przeze mnie i teraz wyłączają ją ze zboru za rozpustę. Okazało się, że kiedy chorowała, była brzydka, bo choroba bardzo ją zniszczyła, a kiedy została uzdrowiona szatan od razu znalazł sposób. Bóg pokazał mi: „Widzisz, co zrobiłeś? Być może znacznie lepiej było dla niej przez jakiś czas być jeszcze chorą. A teraz kto wie, co będzie z jej duszą!” Wtedy pokutowałem: „Panie, tylko z woli Twojej, tylko z Twoim błogosławieństwem! Bez Twojej woli nie ruszę palcem!”

WIKTOR: Kiedy mówiłeś, zabrzmiały takie słowa: „Przyprowadzić człowieka do wiary”. Co to znaczy?

DMITRIJ: Często przypominam sobie słowa proroka Izajasza „Przez Jego rany zostaliśmy uzdrowieni” (Iz. 53:5). Proszę zwrócić uwagę: nie jest tam napisane, że zostaniemy uzdrowieni, lecz że zostaliśmy uzdrowieni. Uzdrowienie już nam zagwarantowano. Mamy je, musimy je tylko przyjąć. Nie trzeba szukać lub zarabiać na nie ciężką pracą. Jezus powiedział: „ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie.” (Łk. 4:18) Wolą Bożą jest nasze uzdrowienie, ale ludzie często nie są tego świadomi.

WIKTOR: Czy w takim razie można stwierdzić, że wszystkie dzieci Boże powinny być zdrowe? Czy Pan posyła chorobę tylko w jakimś celu, ale życzy dobra człowiekowi?

DMITRIJ: Tak jest, bez wątpienia.

WIKTOR: Bracie Mitia, z naszej rozmowy wywnioskowałem, że ludzie sami przychodzili do Ciebie po radę, żeby otrzymać uzdrowienie, ale czy było kiedyś tak, że Bóg wysłał Cię gdzieś daleko?

DMITRIJ: Było tak. Pewnego razu Bóg otworzył mi drogę do Suchumi, było to jakieś 8 lat temu. Zastanawiałem się dlaczego Bóg mi nie pokazuje, ale pojechałem tam i pytałem: „Panie, co dalej? Dlaczego jestem tutaj?” Bóg odpowiada: „Moi synowie i córki doszli do tego, że mówią, iż cuda się nie zdarzają. Twierdzą, że było tak tylko za czasów Apostołów. Przyprowadziłem Cię tutaj, ponieważ chcę im pokazać Swoje cuda i znaki”. Przyszedłem na nabożeństwo, usiadłem sobie i siedzę. Podczas nabożeństwa Bóg mi objawił: „Jest tutaj kobieta, siedzi tam a tam, źle pracuje u niej zastawka sercowa, ogłoś to po nabożeństwie, niech się odezwie – uzdrowię ją, niech zobaczą czy jestem Bogiem żywym, czy Mnie nie ma.” Po nabożeństwie poprosiłem wszystkich, aby zostali. „Znajduje się tutaj kobieta, u której źle pracuje zastawka sercowa”. „To ja! To ja!” – krzyczała i od razu Bóg ją uzdrowił. Zobaczyła to i zaczęła się modlić, aby przyszła łaska Boża. Niektórzy zaczęli uciekać, ponieważ poczuli na sobie grzech niewiary. To się stało rano, a wieczorem wszystko już wróciło na swoje miejsce. Ci, którzy nie wierzyli, pokutowali, ale wszyscy razem modliliśmy się i dziękowaliśmy Bogu za ten cud.

WIKTOR: Biblia pokazuje, że niektórzy prorocy mówią w swoim imieniu.

DMITRIJ: Tak, ale zwalczyć to można dość łatwo, szczególnie wtedy, gdy usługujący ma dar rozpoznawania duchów. Następuje to wtedy, kiedy człowiek wymyśla sobie, że chce zostać prorokiem. Gorzej, kiedy szatan dubluje działanie Boga przez mało uduchowionych ludzi – wprowadza wtedy siłę destrukcyjną. Naczynia Boże muszą zachować czystość i nie poddawać się pokusom.

WIKTOR: Młode osoby pragną Boga, chcą mieć dary i działać przez nie. W jaki sposób młodzież może chronić się przed błędami i upadkiem?

DMITRIJ: Pierwsze zastrzeżenie: w Piśmie Świętym jest napisane, że owce znają głos swojego Pasterza. Trzeba być bliżej Niego, modlić się i dążyć ku Niemu. Być w bardzo bliskim kontakcie z Bogiem. Duch Święty jest jak górska rzeka, jak bardzo szybki i burzliwy potok, kiedy wpada do niego jakiś brud, wynosi go od razu na brzeg i znów płynie tylko czysty potok. Szatan wszędzie chce wleźć i jeśli człowiek nie śpi, brud zostaje usunięty na brzeg, ale kiedy tylko ustawi się jakąś przeszkodę na potoku, woda bardzo szybko tęchnie, zaczyna produkować nieprzyjemny zapach – jest to podłoże dla działania szatana. Co chcę przez to powiedzieć? Nie trzeba stawiać tamy! Dlatego, że u nas dzieje się tak: jeśli proroctwo objawiło nie to, co trzeba, wtedy bracia od razu wołają: „Siostro, jesteś na złej drodze”. To też nie jest dobre, bo przez takie zakazy cierpi kościół. Trzeba tutaj okazać głęboką duchową mądrość, trzeba popracować z człowiekiem, oczyścić tę Bożą roślinę, odciąć suche gałęzie jak u winorośli, poświęcić jej tyle uwagi, ile potrzebuje oraz miłość chrześcijańską.

WIKTOR: Jakie to jest skomplikowane!

DMITRIJ: Bardzo skomplikowane, ale jeżeli zabierze się za to Jezus, wszystko wychodzi jak najlepiej. Chwała Bogu!

WIKTOR: Chwała!

 

źródło: jedynaprawda.pl

Ciekawy wywiad z baptystą, który otrzymał dar Ducha Świętego. Bóg używa go w znakach i cudach na Ukrainie. W rozmowie…

Magazyn