czwartek, 15 marca 2012 00:00
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Szkoła Jezusa Chrystusa! - Dmitrij Haritonowicz cz.3

 Doszedłem do takiego wniosku, iż powiedziałem: „Tak, Panie, jeżeli jesteś, objaw się mi tak, jak za czasów Apostołów, daj mi taką samą siłę!".

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

WIKTOR: Bracie Mitia! Znany jesteś na Ukrainie, jako człowiek mający cenny dar uzdrawiania. Większość ludzi przychodzi do Ciebie, by pozbyć się swoich chorób, ale rozmawialiśmy i widzimy, że aby pomóc człowiekowi nie wystarczy tylko ten dar, czy nie tak?

DMITRIJ: Oczywiście! Trzeba widzieć serce człowieka i znać przyczyny choroby, a są one bardzo różne i częściej należą do sfery duchowej, niż fizycznej. Trzeba posiadać jeszcze cały zestaw darów, które pomogą przeprowadzić badanie całej duszy. Załóżmy, że masz dar uzdrawiania, a spotkałeś ducha niemocy. Co wtedy robisz? Duch niemocy jest wtedy, gdy człowiek niby nie choruje, ale życia w nim nie ma. Kiedyś coś podobnego zdarzyło się: przyjechałem modlić się o uzdrowienie pewnej siostry, a Bóg pokazuje mi: „Mój synu, tutaj jest duch niemocy." Pomyślałem sobie: „Jaka różnica? Chora, znaczy chora". Nie wiedziałem, co to jest duch niemocy, więc zaczęliśmy się modlić, ale przez przypadek kobieta ta dotknęła mojej ręki i upadła, a odrzuciło ją z taką siłą, że nie okazywała żadnych oznak życia. Leżała i nie oddychała. Ludzie zaczęli się rozchodzić, a ja wystraszyłem się, ale zaraz przypomniałem sobie to, co Bóg mi powiedział. Bóg zaś powiedział: „Duch niemocy". Ucieszyłem się i uchwyciłem tej myśli, jak koła ratunkowego. Pan musi skończyć działać, żeby duch mógł powrócić do ciała. Wszyscy się rozeszli, a ja zacząłem się modlić: „Panie Boże, niech dusza wróci do ciała. Duszo – w imieniu Jezusa Chrystusa – wróć do tego ciała." Nie mam pojęcia jak długo modliłem się, ale zobaczyłem, że ramię się poruszyło i z radością posadziłem kobietę na krześle, ale głowa jej opadała. Trzymałem ją nadal i kontynuowałem modlitwę. Później zobaczyłem, że otworzyła oczy. Niedawno byłem w pewnym domu, gospodyni częstuje mnie, a później mówi: „Bracie Mitia, nie poznajesz mnie?" Odpowiadam: „Nie". „Jestem tą kobietą, z której wypędziłeś ducha niemocy." Chwała Panu! Czy mogłem ją poznać? Taka zdrowa, policzki różowe, a wtedy była bardzo chuda.

WIKTOR: Powiedz, bracie, jak otrzymałeś ten dar? Wydaje mi się, że to cud. W jaki sposób otrzymałeś tę łaskę: od razu, czy z czasem? Jak długo prosiłeś?

DMITRIJ: W sumie wychowałem się w kościele baptystów. Badając Pismo Święte zastanawiałem się: „Czyżby Bóg przestał działać w naszych czasach przez cuda i znaki? Czyżby wszystko to znikło?". Zamyśliłem się i doszedłem do takiego wniosku, iż powiedziałem: „Tak, Panie, jeżeli jesteś, objaw się mi tak, jak za czasów Apostołów, daj mi taką samą siłę!".

WIKTOR: Bardzo odważnie!

DMITRIJ: Tak! Wtedy byłem bardzo młody i zdesperowany. Obiecałem Bogu, że nie ożenię się i nie będę miał żadnego gospodarstwa. Powiedziałem: „Wezmę laskę jak Skoworoda i pójdę w świat głosić Słowo Pana." Pan ochrzcił mnie Duchem Świętym i to był początek. Nie prosiłem o wielkie błogosławieństwo, ale uspokoiłem się trochę, a z laską też nie poszedłem i dużo nie głosiłem. Jednak pewnego razu odwiedziliśmy z jednym zielonoświątkowcem zbór baptystów. Posiadał on dar języków, objawienia i widzenia. Miałem motor, więc mówię do niego: „Zawiozę Cię tam, usłużysz, a ja być może przez to uzbieram grosik w niebie." Pojechaliśmy do wioski, gdzie nas poczęstowano, a brat opowiedział wizję, jednak baptyści nie bardzo ją odebrali. Wtedy powiedział do mnie: „Pójdziesz głosić?" Odpowiedziałem: „Jeśli Bóg powie mi żeby pójść, to pójdę". Czyżbym wiedział, jak Bóg wysyła, a przecież powiedziałem to tak po prostu... Bracia prosili mnie, więc wziąłem fragment z Biblii, w którym jest mowa o tym, jak Filip ochrzcił eunucha i pomyślałem, że przeczytam to i streszczę, ale kiedy zacząłem mówić usłyszałem, że mówię nie to, co zamierzyłem. Chciałem się pohamować, ale nie udało się. Słyszałem jak moje usta mówiły nie to, co chciałem. Pojawił się też język, którego w ogóle nie rozumiałem. Ludzie zaczęli płakać, a moja ręka wyciągnęła się do jednej z sióstr: „Módl się o swoją córkę, a przyprowadzę ją do Siebie." A do brata powiedziałem: „Gdzie jest Twój syn? Dlaczego nie modlisz się o niego?". Później było demaskowanie i wszyscy płakali. Próbowałem się pohamować, ale nie mogłem, próbowałem zamknąć swoje usta ręką, ale ona zadrżała i więcej się nie poruszyła. Patrzyłem czy gdzieś w pobliżu nie ma drzwi, ale drzwi nie było, tylko okno. Myślałem o tym, że narobiłem tyle zamieszania i czekałem, aż się to wszystko skończy i będę mógł usiąść. Czekałem na właściwy moment i już za chwilkę poczułem, że panuję nad sobą, więc od razu usiadłem, a ów brat powiedział do mnie: „Dlaczego nie mówiłeś, że masz dar proroctwa i objawienia?" Zdziwiłem się: „Czy to na pewno są dary?" „No pewnie, przecież przemawiał Duch Święty, pokazał ludziom ich serca." Cały czas byłem zaskoczony, bo myślałem, że będzie to inaczej wyglądać. „Pewnie te dary są w Tobie już dłuższy czas – odpowiedział – tylko z nich nie korzystałeś." Od tamtej pory zacząłem usługiwać na nabożeństwach. Najpierw Pan przemawiał przez moje usta, a kiedy sam chciałem się pomodlić, nic z tego nie wychodziło, bo inne słowa płynęły z ust moich: „Synu mój, w takim a takim rzędzie jest kobieta chora na to i na to, w takim a takim rzędzie jest dusza płci męskiej i ma taką chorobę..." Ten głos wskazuje od 15 do 20 chorób, czasami nawet 30. Wiecie co, wystraszyłem się, pomyślałem, że zszedłem z właściwej drogi. Bieda niesamowita, komu by o tym powiedzieć? Kto mógłby mi w tym wszystkim dopomóc? Pomyślałem, że jestem w beznadziejnej sytuacji, że już nikt nie pomoże mi się od tego uwolnić. Trwało to mniej więcej pół roku.

Pewnego razu byliśmy na nabożeństwie w małej wiosce Stiepanowce. Na nabożeństwie znów głos mówi do mnie: „Tam a tam jest dusza, boli ją prawa ręka." Powiedziałem do siebie: „Wystarczy! Muszę się dowiedzieć czyj to jest głos" – i pomyślałem, że zapytam o to Boga: „Panie, co mam zrobić z tą duszą, która ma chorą rękę?" Głos odpowiada: „Po nabożeństwie wstań i ogłoś to, a kiedy będziesz to ogłaszać, Ja ześlę Ducha Świętego. Powiedz też: w imieniu Jezusa Chrystusa mówię Ci podnieś prawą rękę w górę. Ona ją podniesie i w tym momencie uzdrowię ją." Pomyślałem, że jeżeli tak się nie stanie to znaczy, iż jestem na złej drodze. Po nabożeństwie podniosłem się zestresowany i zacząłem mówić, a tamta siostra już taka rozradowana, bo Bóg jej objawił, że dotknie ją Duchem Świętym. Cieszyła się, a na mnie zstąpiła taka siła i powiedziałem: „W imieniu Jezusa Chrystusa podnieś swoją prawą rękę." Podniosła – „Wysławiaj Jezusa Chrystusa!" – i zaczęła machać tą ręką. „Nie boli! Nie boli!" Dopiero wtedy zacząłem coś rozumieć, ale jeszcze nie do końca wierzyłem.

WIKTOR: No dobra, z darem uzdrawiania wszystko jest jasne, a inne dary na przykład dar rozpoznawania duchów pojawiły się od razu, czy z czasem?

DMITRIJ: Pan uczył mnie jak małe dziecko, bo wszystko przychodziło po kolei, ale było we mnie coś szczególnego. Już powiedziałem, że należę do baptystów. Uważałem, że wszyscy ochrzczeni Duchem Świętym mają te dary, że wszyscy zielonoświątkowcy mogą to robić, ale kiedy proszono mnie bym pomodlił się o chrzest Duchem Świętym, dziwiłem się, dlaczego nie zrobią tego sami, dlaczego zbór się nie modli. Zaskoczyło mnie to, że widzą we mnie kogoś szczególnego. Przez dłuższy czas nie mogłem zrozumieć tego, ale w końcu doszedłem do tego, że spoczywa na mnie szczególna łaska Pana. Mówiłem też o swoich wątpliwościach, ale wtedy miałem silną młodą wiarę, którą z czasem traci wiele osób. Wierzyłem, że jeżeli w Słowie jest coś napisane, to obowiązkowo mam to otrzymać. Było nawet tak, że kiedyś jechałem motorem, ale się zepsuł. Wtedy zwróciłem się do Boga: „Panie, lepiej znasz tę technikę, paliwo jest, odpala, ale nie działa." Pan mówi: „Wyżej, nad karburatorem śrubka się wykręciła." Wkręciłem ją i motor pojechał. Dzięki tej wierze, łatwiej było mi iść.

Przychodzi do mnie człowiek, zaczynam rozmawiać z nim i spływa na mnie moc Boża. Zastanawiam się: „Dlaczego?" Jeżeli nie ma Bożej siły, to po co nakładać „zimne ręce" na człowieka? Pytam więc: „Jaka choroba? Dlaczego się pojawiła?" Wtedy Pan mi pokazuje: „Ta dusza zrobiła to i to, zgrzeszyła. Mam do niej żal, niech pokutuje." Ja do niej: „Siostro, robiłaś to i tamto. Pokutuj!" Bardzo ciekawa była taka praca, zaczynałem się modlić i widziałem dobre rezultaty! Chwała Panu! Wiecie, ani razu nie pomyliłem się.

WIKTOR: Dobrze mieć taki dar, ale nie wszyscy są tak blisko Boga, żeby prosić i na czas otrzymać odpowiedź.

DMITRIJ: Pan chce, żebyśmy wiedzieli, jaka jest Jego wola! Ale dopóki nie możemy, Bóg wykorzystuje swoje „naczynia". Pewnego razu byłem na nabożeństwie i widziałem jak wchodził mąż z żoną. „Ci ludzie umówili się, by nie mieć dzieci, dlatego poraziłem ich chorobą psychiczną. Jeżeli będą pokutować, uzdrowię ich." Skończyło się nabożeństwo, wychodzę na zewnątrz, a mąż podchodzi do mnie i mówi: „Mamy problem". Odpowiadam: „Znam wasz problem, jeżeli będziecie pokutować z wypowiedzianych słów, kiedy umówiliście się, że nie będziecie mieć dzieci, to Bóg natychmiast uzdrowi twoją żonę." Patrzy się na mnie... „No cóż, żono, dokąd jeszcze pójdziemy? Będziemy pokutować." Pomodliliśmy się i Bóg od razu ją uzdrowił, a wcześniej byli prawie wszędzie w Kijowie i w Łucku!

WIKTOR: Wspomniałeś wcześniej o darze języków. Co to jest? Jak to wygląda w praktyce?

DMITRIJ: Miałem przyjaciela, który posiadał ów dar i mógł rozmawiać z każdym obcokrajowcem. Spotykasz Francuza i modlisz się: „Panie, daj mi tę łaskę", a potem mówisz w swoim duchu w ojczystym języku, a Duch Święty tłumaczy to przez Twoje usta na język francuski lub inny. Ten brat, kiedy był w wojsku rozmawiał z jednym Żydem po żydowsku, rozmawiali długo i tamten pomyślał, że ten brat także jest Żydem, ale kiedyś dał mu poczytać listy, które dostaje z domu, a brat odpowiedział mu: Nie umiem czytać! „Jak to możliwe? Tak pięknie mówiłeś i nie potrafisz czytać?" „To nie ja mówię tylko Duch Święty przeze mnie. Nigdy nie uczyłem się tego języka i nie umiem go!" Wyciągnął Ewangelię i pokazał Dzieje Apostolskie. Było to cudowne świadectwo o żywym Bogu dla przedstawiciela narodu wybranego i ten Żyd wkrótce się nawrócił dzięki temu świadectwu. Chwała Panu! Bóg ma nieskończoną ilość pięknych i zadziwiających rzeczy dla nas. I daje je tym, którzy Go kochają i pragną przybliżyć się do Niego.

 

źródło: jedynaprawda.pl

  Wszyscy dobrze wiemy, że „nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności,…
Ciekawy wywiad z baptystą, który otrzymał dar Ducha Świętego. Bóg używa go w znakach i cudach na Ukrainie. W rozmowie…

Magazyn