czwartek, 22 marca 2012 00:00
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

"Praca nad Bożym darem" i "Dlaczego choroby wracają?" cz.4 i 5 - Dmitrij Haritonowicz

"Praca nad Bożym darem" i "Dlaczego choroby wracają?" cz.4 i 5 - Dmitrij Haritonowicz morguefile.com
  Bracie, nic nie poczułam, moja choroba została" Pomyślałem: „Dlaczego tak? Kiedy modliłem się, spłynęła na mnie siła, był przy mnie Jezus. Wiele osób otrzymało uzdrowienie. Dlaczego ta siostra wciąż jest chora, jaka była tego przyczyna?

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

PRACA NAD BOŻYM DAREM

WIKTOR: Bracie Mitia, kontynuujmy naszą rozmowę o duchowych chorobach. Wiesz, czasami wydaje mi się, że niektóre choroby osób wierzących są wynikiem grzechu. Czy tak właśnie jest?

DMITRIJ: W zasadzie tak. Mówię to z perspektywy osoby doświadczonej. Jeśli chodzi o wierzących, którzy chorują po nawróceniu, w większości wypadków jest to skutek grzechu, dlatego koniecznie trzeba go wyrwać z serca. Należy człowieka przebadać dokładnie i obejrzeć zdjęcie rentgenowskie całego organizmu duchowego. Spotkałem kiedyś pewnego brata, który cały czas przeprowadzał się, mieszkał trochę w jednym miejscu i znowu się wyprowadzał, jeździł raz tam, później gdzieś indziej. Zapytałem go: „Bracie, dlaczego cały czas jeździsz?" Odpowiedział: „Klimat mi nie pasuje." „Jak to jest możliwe, że klimat Ci nie pasuje?" „Mieszkam już tutaj od trzech tygodni, teraz trzeba jechać dalej." Bóg mi pokazuje, że ten człowiek ma ducha wyczerpania i że duch ten nie daje mu spokoju, nie może sobie nigdzie znaleźć miejsca. Pomodliliśmy się i od tej pory pasuje mu klimat i wszystko inne. Duchów jest mnóstwo i trudno sobie wyobrazić jak dużo ich jest. Czy słyszeliście o duchu zimna? Nie? Ja się spotkałem. Trzęsie całego człowieka, leży w poduszkach i nie może się zagrzać. Pewnego razu znaleźliśmy taką siostrę, która już od 12 lat leżała przykryta kocami i górą poduszek, a nie były to przecież tylko 2 miesiące! Mówię: „Siostro, czy wierzysz, że jak będziemy się modlić o Ciebie, wystąpi pot na Twoich policzkach?" „Wierzę." Byli tam również sąsiedzi niewierzący, przyszli do domu i kiedy żeśmy się modlili wydawało im się, że ściany się trzęsą. Pomodliliśmy się i zobaczyłem jak siostra się poci. Zapytałem więc ją: „Czy jest Ci gorąco?" „Gorąco! – odpowiedziała – Już nie jest mi zimno." „Siostry – powiedziałem – zabierzcie te koce i dajcie jej normalne ubranie niech idzie z nami na nabożeństwo." Odgarnęły to wszystko, a miała na głowie pół worka waty! Wszystko z niej zrzucili.

WIKTOR: Często szatan zwycięża na jakiś czas dlatego, że nie uświadamiamy sobie, jaką siłę ma Pan i nie wiemy jak stanąć pod Jego ochroną.

DMITRIJ: Zanim Bóg uzdrowił Żenię Poliszczuk miałem taki sen: Kopałem studnię, bardzo głęboką studnię, a ktoś pomagał mi wyciągając na górę ziemię. Wykopałem już tak głęboko, że widać było tylko małe okienko u góry i słyszałem jak woda szumi pod ziemią. Powiedziałem do tego u góry: „Bądź przygotowany, bo jak tylko tryśnie woda, od razu wyciągaj mnie na górę, ponieważ woda jest gdzieś blisko." Kopałem i woda wytrysnęła, więc zawołałem: „Wyciągaj!" Ten ciągnie, a tu woda już po kostki; od razu jak tylko wydostałem się z tej studni, jak grzyb wytrysnął strumień, woda zaczęła rozlewać się po całej ziemi i powstało morze – studni już nie było. Mówię do braci: „Trzeba zostawić wszelkie kłótnie, nieporozumienia i zająć się kopaniem takich studni, żyjąc w zgodzie z Bogiem, ażeby cały świat poznał, jaki jest nasz Pan Wszechmogący i ile jest w Nim tej wody i chleba. Jakie dary ma On dla nas i jakie zaskakujące bogactwa!"

WIKTOR: Jak osiągnąć te dary? Istnieje taka opinia, że ludzie niekoniecznie muszą wysilać się, aby otrzymać dary. Trzeba tylko żyć życiem pobożnym, a wtedy otrzymamy od Pana łaskę, której potrzebujemy, oczywiście – jeżeli będzie to zgodne z Jego wolą.

DMITRIJ: Pobożne życie bez wątpienia ma szczególne znaczenie. Weźmy przykład syna marnotrawnego: Kiedy zrozumiał i przyszedł do siebie, rozejrzał się i zobaczył, gdzie się znajduje, co robi i czym się żywi. Często nie zastanawiamy się nad tym, jakim pożywieniem duchowym pożywiamy się, niektórzy godzinami siedzą przed telewizorem, a chcą czynić cuda. Wszystko to ma wielkie znaczenie. Musi być podjęty pewien wysiłek. Kiedy byłem na początku drogi, miałem tak mocne pragnienie modlitwy, że wychodziłem i szedłem trzy kilometry do lasu, żeby zostać sam na sam z Bogiem. Modliłem się do nocy i już nie wiedziałem, jak wyjść z tego lasu. A zdarza się, że niektórzy mówią, i to mi nie pasuje i tamto jest nie tak, zbór nie pasuje i szukają winy diakona..., ale szukaj przyczyny w sobie samym i sam z sobą się zmagaj! Jest to bardzo ważne. Po co Ci ktoś? Twoje ręce, nogi, Twoja dusza – oto są Twoi wrogowie. Trzeba je zwyciężyć i oddać Chrystusowi.

Pewnego razu przyjechał do mnie czarodziej z Iżewska. Mówiono o nim, że jest tak potężny, lepszy od Kaszpirowskiego, i nie spotkał jeszcze równego sobie. „Nakażę samochodowi przewrócić się i wywróci się, nawet z ciężarem. Sam się unoszę w powietrze." Zaśmiałem się: „Jaką masz korzyść z tego, że unosisz samochód w powietrze? A gdzie jest Twoja dusza? Dusza Twoja jest w piekle. Jest tam ciasno, panuje ciemność i smutek dla Twojej duszy. Jaką korzyść czerpiesz z tego, że robisz te brudne sprawy, kto się z tego cieszy oprócz Ciebie? Gdybyś przyszedł do Jezusa Chrystusa poznałbyś Jego łaskę i działałbyś na Jego chwałę, a ludzie radowaliby się z tego." On mówi: „Będziemy się modlić." Pytam się go: „Czy oddajesz się Jezusowi?" Odpowiada: „Jeśli tylko mnie przyjmie", ale kiedy zaczęliśmy się modlić Bóg obdarował go niesamowitą łaską, gdyż nikt go nie uczył jak się modlić, a on sam domyślił się, co trzeba powiedzieć. Powiedział: „Jezu, oddaję Tobie na służbę wszystko – oczy, ręce, serce, wszystko dla Ciebie, wszystko dla Ciebie!" Bóg zlitował się nad nim, a on wrócił do Iżewska, aby tam rozpocząć świętą walkę z wszystkimi nieprawymi dziełami szatana, których jest mnóstwo u nich. Jak tylko oddasz wszystko Jezusowi – ręce, głowę, serce... – wtedy w Twoim sercu zacznie działać Jezus, ludzie będą uzdrowieni i nie będzie chorób. Duch Święty będzie działać i nauczy ludzi świętości, a wtedy do kościoła nie będą wchodzić ci, którzy w nim być nie powinni. Na początku przychodzi do kościoła bardzo wiele różnych osób – wysyła je szatan, by wyrządzić krzywdę i niszczyć. Są takie! Mamy trzy grupy osób, które przychodzą do świątyni Pana: jednych posyła Bóg, drudzy przychodzą „od siebie" oraz ci, którzy przychodzą od szatana. Trzeba je rozpoznać, zbadać duszę, w jakim celu przychodzi. Zdarza się, że człowiek idzie po to, aby wykonać jakąś brudną pracę; ilu taka osoba wprowadza w grzech, ile gorzkich, pysznych dzieł przez niego. A my mówimy: „Chwała Panu! Brat się nawrócił!" Każdego, kto przychodzi trzeba poddawać kontroli, badać. Trzeba modlić się, niech Bóg pokaże, jaka jest ta dusza.

WIKTOR: Jeżeli takie się pojawiają, co trzeba z nimi robić? Trzeba nie pozwalać im chodzić do zboru?

DMITRIJ: Dlaczego nie pozwalać? Czyżbym mówił: „nie pozwalać"? Jeżeli pokażesz mu jego serce, on się nawróci. Trzeba uwolnić go od tej zależności i uczynić dzieckiem Bożym.

(Strona 1 z 2)

 Doszedłem do takiego wniosku, iż powiedziałem: „Tak, Panie, jeżeli jesteś, objaw się mi tak, jak za czasów Apostołów, daj mi…
  Wszyscy dobrze wiemy, że „nie toczymy walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności,…
Ciekawy wywiad z baptystą, który otrzymał dar Ducha Świętego. Bóg używa go w znakach i cudach na Ukrainie. W rozmowie…

Magazyn