środa, 28 listopada 2012 21:15
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Motywacje w dawaniu, a Duch Mamony - Ana Mendez Ferrell

Motywacje w dawaniu, a Duch Mamony - Ana Mendez Ferrell Ana Mendez Ferrell i Emerson Ferrell
  Zasady są dobre: dawajcie, a będzie wam dane (Łk 6:38). Tak samo: Bóg pomnaża dar ochotnego dawcy (II Kor 9:6-9) oraz Bóg pragnie byśmy mieli we wszystkim powodzenie (Mt 7:7-11; Jak 1:17). Problemem jest jednak duch, który stoi za wypełnieniem zasad. Kiedy osoba daje tylko po to, by mieć powodzenie w życiu, straciła istotę dawania Bogu ofiar.Dawanie ofiar jest aktem uwielbienia Boga. To moment usługiwania Mu, w którym przychodzimy do Boga, aby oddać Mu cześć jako Ojcu i Królowi.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Jedną z rzeczy, która zostanie radykalnie przemieniona w Kościele XXI wieku, to sposób pojmowania ofiary.
Różne przekręty, które miały miejsce w odniesieniu do dawania ofiar [pieniężnych], stały się prawdziwą obrzydliwością w ciągu ostatnich dekad. Jedną skrajnością jest smutna sytuacja, gdy ludzie myślą, że mogą zbliżać się do Boga bez poświęconego życia, dając Mu resztki, które spadną z ich stołu… A drugą skrajnością jest ruch prosperity, w którym niektórzy głoszący całkowicie mijają się z celem, nadając błędne znaczenie istocie dawania ofiar.
Zasady są dobre: dawajcie, a będzie wam dane (Łk 6:38). Tak samo: Bóg pomnaża dar ochotnego dawcy (II Kor 9:6-9) oraz Bóg pragnie byśmy mieli we wszystkim powodzenie (Mt 7:7-11; Jak 1:17). Problemem jest jednak duch, który stoi za wypełnieniem zasad. Kiedy osoba daje tylko po to, by mieć powodzenie w życiu, straciła istotę dawania Bogu ofiar.
Dawanie ofiar jest aktem uwielbienia Boga. To moment usługiwania Mu, w którym przychodzimy do Boga, aby oddać Mu cześć jako Ojcu i Królowi. W ogromnej większości przypadków, gdy Bóg mówi w Biblii o byciu czczonym, ma to związek z ofiarą.
Możesz chwalić kogoś i jednak go nie uczcić. Bóg mówi w Malachiasza:


„Syn czci ojca, a sługa swojego pana. Jeżeli jestem ojcem, to gdzież jest moja cześć? A jeżeli jestem panem, to gdzież jest bojaźń przede mną? - mówi Pan Zastępów do was, kapłani, którzy gardzicie moim imieniem. Wy jednak mówicie: W czym wzgardziliśmy twoim imieniem? Oto w tym, że ofiarujecie na moim ołtarzu pokarm nieczysty.
Gdy przynosicie na ofiarę to, co ślepe, czy nie ma w tym nic złego? Gdy ofiarujecie to, co kulawe i chore, czy nie ma w tym nic złego? Spróbuj złożyć to swojemu namiestnikowi, a zobaczysz, czy przyjmie to łaskawie albo czy okaże ci przychylność? - mówi Pan Zastępów.
Niechby znalazł się między wami ktoś, kto zamknąłby bramy świątyni, abyście nie zapalali ognia na moim ołtarzu daremnie! Nie mam w was upodobania - mówi Pan Zastępów - i nie jest mi miła ofiara z waszej ręki. Gdyż od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie jest moje imię wśród narodów i na wszystkich miejscach spala się kadzidła i składa się czyste ofiary na cześć mojego imienia, bo moje imię jest wielkie wśród narodów - mówi Pan Zastępów. Lecz wy bezcześcicie je, mówiąc: Stół Pana może być nieczysty i można ofiarować na nim pokarm, którym sami gardzicie. Mówicie też: Ach! Jakiż to mozół! i złościcie mnie - mówi Pan Zastępów - i przynosicie to, co zrabowane, kulawe, chore i ofiarujecie. Czy mam łaskawie przyjąć to z waszej ręki? - mówi Pan.” (Mal 1:6-7a, 8, 10-13)


Bóg był głęboko dotykany i obrażany poprzez sposób, w jaki składane mu były ofiary. Działo się tak, ponieważ ludzie byli tak skupieni na samym fakcie oddawania ofiary, że był to dla nich uciążliwy problem, bądź też wpadali w drugą skrajność, gdzie dawanie stawało się inwestycją finansową, a nie uroczystym oddawaniem czci należnej Ojcu.
Dawanie ofiary faktycznie jest sposobem, w jaki Bóg może nas błogosławić ekonomicznie, ale ofiara nie została stworzona po to, by akcent padał na nas. Akcent ma padać na Niego!
Bóg daje nam przywilej czczenia Go i to jest bardzo ważny sposób, w jaki możemy to uczynić i Mu usłużyć. Ta chwila musi być subtelna. Nie chodzi tu o puszczenie w obieg tacy, żeby zebrać pieniądze jak nam się podoba… Poprzez ofiarę tego, co posiadamy mówimy Bogu jak bardzo Go cenimy i uznajemy za najważniejszego w naszym życiu. Mówimy, że On zasługuje na najlepsze.
Dawanie ofiar to rodzaj uwielbienia, uznawania Go za Pana, w którym oddajemy Mu nasze życie w Jego ręce. Pieniądze w pewien sposób reprezentują nasze życie. Jest to efekt godzin pracy, zmagania się. Symbolizują dążenia, pragnienia, dobrobyt, etc. …
Bóg mówi w swoim Słowie:


„Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy. Jeśli więc w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy prawdziwą wartość? A jeśli nie byliście wierni w sprawie cudzej, któż wam poruczy rzecz własną? Żaden sługa nie może dwóm panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.” (Łk 16:10-13)


Bóg chce móc nam zaufać i obdarzyć nas swym nieopisanym bogactwem duchowym oraz materialnym, a także Swoją mocą i Swoją mądrością. Ten, kto rozumie, co to znaczy kochać Boga, daje bez zatrzymywania. Daje Mu swoje życie, a wraz z nim wszystko, co posiada. To ci ludzie będą tymi, których uczci Bóg dając im Swoje Królestwo, Swoją cześć i Swoje bogactwa.


Ale Jezus wspomina tutaj innego pana, który ma na imię „mamon”. Jest to bóg bogactw tego świata. Jezus nazywa go tu panem, albo mistrzem, bo mistrzem jest ten, kogo ktoś się słucha i komu służy.
Mamon ma królestwo, potwornie silną strukturę, przez którą panuje nad królestwami ziemi oraz znaczną większością chrześcijan. Ten duch rządzi w sposób subtelny i bardzo trudno jest go wykryć ludziom Bożym. Niestety, nieznajomość jego sposobów działania jest jedną z podstawowych przyczyn, dla których nie możemy wejść w posiadanie tego, co nasze. Jego celem jest panowanie, nawet nad świętymi Boga Najwyższego, żeby mógł kontrolować nasze życia i żeby Jezus został w końcu znienawidzony i był w pogardzie. Czy Jezus może być pogardzany przez chrześcijan? Oczywiście! Pan mówi, że dzieje się to właśnie, gdy poddajemy się rozkazom mamona.

Któregoś dnia Duch Święty objawił mi jak ten demon działa. Powiedział: „Mamon ma realny głos i mówi do ludzi:
Ja jestem twoim panem. Ja kontroluje twoje finanse i emocje. Ja ci mówię co możesz zrobić, a czego nie możesz. Ja określam kiedy możesz podróżować, a kiedy nie możesz. Ja decyduję gdzie kupujesz ubrania, gdzie i co jadasz. Ja jestem tym, który decyduje jak możesz traktować bliźnich, inne sługi Boga i czego ci nie pozwolę dla nich zrobić. Ja jestem tym, który określa ile możesz dać na ofiarę. Ja decyduję do jakiej szkoły poślesz swoje dzieci. Pamiętaj, ja jestem tym, który określa twój budżet. Kiedy musisz podjąć jakąś decyzję, jestem pierwszym głosem, który słyszysz. Dręczę cię kiedy tylko chcę. (…)”
Ten monolog diabła może być tak długi jak chcesz. Ale natychmiast, kiedy dochodzi do głosu, widać, że Jezus nie jest Panem większości tych ludzi, którzy śpiewają Halleluja i mówią Jezusowi, że go kochają. Ich serce pozostaje pod rządami mamona.
Jezus był tak otwarcie nastawiony przeciwko temu duchowi, że opiekę nad wspólną kiesą powierzył złodziejowi (patrz Jana 12:4-6). Dlaczego? Chciał diabłu powiedzieć: „Moje Królestwo nie jest zarządzane pieniędzmi, ale mocą Mojego Ojca. Jeśli będę miał potrzebę, to złapię rybę ze złotą monetą w pyszczku. Jeśli ludzie będą głodni, rozmnożę jedzenie. Kiedy skończy się wino, zmienię wodę w najlepsze z win. Pieniądze nie decydują co mogę, a czego nie mogę, tylko Mój Ojciec w Niebie o tym decyduje.”
Jezus miał obfitość, ponieważ CELEM OFIARY SKŁADANEJ BOGU, JEST CZCZENIE BOGA, A NIE UTRZYMYWANIE KRÓLESTWA. Królestwo Boże i jego praca same siebie utrzymują ponadnaturalną mocą Bożą. Moc produkuje i przyciąga bogactwa.


Bóg może potrzebować pieniędzy, aby mogła się wykonać Jego praca na ziemi, ale nie musi. Rozwiązania i sposoby, w jakie działa Jego królestwo nie koniecznie wymagają finansów. Wiele ofiar jest pozbawionych ponadnaturalnej mocy, którą powinny mieć, żeby sprowadzić błogosławieństwo, ponieważ zbiera się je, żeby pokryć wydatki. Dawanie ofiary Bogu nie zostało stworzone po to, aby pokrywać wydatki. Jest to zawsze sposób czczenia Boga i kiedy jest On właściwie uwielbiony, to otwieramy Mu drogę, by mógł się właściwie zaopiekować naszym budżetem.
(…)


Bóg nie postrzega wszystkiego, tak jak postrzegają to ludzie. Nie jest zachwycony tym, co zachwyca ludzi. Nie osądza według sądu ludzkiego, ale sądem sprawiedliwym. Księgi w niebie są pisane w sposób całkiem inny, niż nasze ziemskie raporty z działania Kościoła.
Być może na zewnątrz jesteśmy ludźmi sukcesu, albo czujemy się jak wielcy usługujący, bo jesteśmy popularni lub ponieważ ludzie nas uwielbiają. Ale Bóg chce pokazać nam, jak On wszystko widzi, żebyśmy mogli chodzić w prawdzie, takiej jaką On uznaje, oraz w świetle Jego oczu.
Jednym przykładem tego jest doświadczenie, które miałam jakiś czas temu w mieście Nuevo Laredo w Meksyku. Byliśmy w środku niezwykłej Bożej Obecności podczas spotkania, kiedy pojawił się przede mną anioł i dotknął mojego czoła.
Zaczęłam widzieć wszystko w światłach i cieniach. Ludzie i brat usługujący byli wyraźni, ale słowa i to, co się działo pojawiało się przede mną jako różne kolory oraz ciemne cienie. …
Richard Hays, który miał głosić, zaczął zbierać ofiarę. Nie słyszałam słów, ale widziałam światło, które wychodziło z jego ust. Było piękne. Nagle, pojawił się ciemny czerwony cień. Był to demon chciwości i strachu przed dawaniem. Światło, które wcześniej zaczęło dotykać głów ludzi, stało się zamglone. Pastor mówił dalej i światło, które z niego wychodziło w końcu złamało tego ducha.
Patrzyłam uważnie. Ludzie podnieśli ręce trzymając ofiarę. Wtedy zobaczyłam coś, co mnie całkowicie zdumiało. Z niewielu rąk, bardzo niewielu, podczas dawania wyszły promienie światła, które sięgnęły przed Pana. Ofiara pozostałych osób zmieniła się w czarny dym i rozpłynęła pomiędzy ich palcami.
Może na ziemi ludzie myśleli, że dają coś wyjątkowego, ale z perspektywy nieba ofiara dawana z powodu osobistych ambicji, albo ze złym nastawieniem serca, nie unosi się nawet pod sufit.
Musimy być szczerzy sami ze sobą i musimy widzieć głębiej niż to, co zewnętrzne, ucząc się postrzegać sprawy tak, jak postrzega je Bóg.

 

źródło: anamendez.pl

"Seated in Heavenly Places"

Magazyn