niedziela, 20 lipca 2014 10:29
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Wieczerza Pańska cz.2 - Ana Mendez Ferrell

Po utracie istoty tego, czym jest Komunia, utraciliśmy władzę w ciele. Ciało stało się podzielone i pozostało na ziemi w stanie rozbicia. Staramy się zjednoczyć przez tysiące kazań, które służą tylko obwinianiu nas, a brakuje im mocy, która może przyjść tylko ze spożywania Jego ciała. Paweł modlił się o to, aby nasze oczy były otwarte, żebyśmy widzieli i rozumieli to, kim jesteśmy i co znaczy BYĆ JEGO CIAŁEM. Rzeczywistość bycia Jego ciałem nie oznacza, że wszyscy jesteśmy członkami organizacji lub że wszyscy mamy dostęp do nieba. Stawanie się Jego ciałem to potężna prawda. Oznacza ona dosłownie, że mamy być Jezusem na tej ziemi, z całym Jego autorytetem i cnotą. (...) Pierwszy kościół zdawał sobie sprawę z tego, że łamanie chleba miało ponadnaturalną moc, która trzymała ciało Chrystusa w jedności. Miłość Boga, która wiąże ze sobą wszystkich tych, którzy są Jego dziećmi, była wprowadzana w czyn przez ten gest. Nie było to coś sztucznie stworzonego przez kazania, ale coś rzeczywistego, co pochodziło od Ducha.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Przejdź do część 1.

Jezus przyszedł, aby ustanowić swoje ciało na Ziemi

Bóg dał Jezusowi, drugiemu Adamowi, całą władzę i autorytet nie tylko na ziemi, ale też w niebie. Jego misją jest ustanowić Królestwo Jego Ojca w każdym narodzie. Żeby to wykonać, potrzebuje On Swego Ciała, które składa się z nas.

Jak już widzieliśmy, Duch Boży jednoczy się z nami przez Komunię, tworząc z nas jedno z Ojcem i Synem. Pan udziela Swojego własnego życia nam i wszczepia nas w Swoje ciało.

Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało - czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem. (1 Kor 12:13)

 

Słowo Boże mówi w liście do Efezjan 4:10-14, że gdy Jezus wstąpił do Nieba, wypełnił Sobą wszystko, ustanawiając swoje mistyczne ciało na ziemi. Wolą Jezusa jest, żeby Jego ciało rosło, aż osiągnie pełnię w Nim. To będzie miało miejsce, kiedy wszystkie części jego ciała będą działać w doskonałej współpracy. Jezus obserwuje swoje ukończone dzieło z nieba, gdzie się znajduje jako głowa. My jesteśmy Jego ciałem, które się porusza w harmonii z Nim.

Po utracie istoty tego, czym jest Komunia, utraciliśmy władzę w ciele. Ciało stało się podzielone i pozostało na ziemi w stanie rozbicia. Staramy się zjednoczyć przez tysiące kazań, które służą tylko obwinianiu nas, a brakuje im mocy, która może przyjść tylko ze spożywania Jego ciała. Paweł modlił się o to, aby nasze oczy były otwarte, żebyśmy widzieli i rozumieli to, kim jesteśmy i co znaczy BYĆ JEGO CIAŁEM.

Rzeczywistość bycia Jego ciałem nie oznacza, że wszyscy jesteśmy członkami organizacji lub że wszyscy mamy dostęp do nieba. Stawanie się Jego ciałem to potężna prawda. Oznacza ona dosłownie, że mamy być Jezusem na tej ziemi, z całym Jego autorytetem i cnotą.

Nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia. (Efez 1:16-23)

Jest to jeden z najpotężniejszych fragmentów Nowego Testamentu. Jednakże, jeśli nasze oczy nie będą oświecone, żebyśmy żyli w mocy tej prawdy, to będziemy nadal zachowywać się jak chrześcijanie, którzy chadzają do kościoła, mają dużo problemów i wierzą, że Bóg czasem nas wysłuchuje, a czasem nie.

Co jest kluczem do oświecenia naszych oczu, żebyśmy mogli przemienić nasz ograniczony wzrok? Jest nim łamanie chleba komunii, która objawia Chrystusa w Jego chwale.

Na drodze do Emmaus uczniowie szli z Jezusem i słyszeli, jak On mówi. Ale chociaż Jego namaszczenie ożywiało ich ducha, nie rozpoznali Go. Tak dzisiaj chodzi wiele chrześcijan. Są przy Jezusie. Mogą Go usłyszeć i czuć Jego Ducha, ale nie rozumieją tak naprawdę, że są rzeczywiście z Nim i w Nim jako Jego własne ciało. Po złamaniu chleba Jezus objawia się nam i w nas.

A gdy tak rozmawiali i nawzajem się pytali, sam Jezus, przybliżywszy się, szedł z nimi. Lecz oczy ich były zasłonięte, tak że go poznać nie mogli…. A gdy zasiadł z nimi przy stole, wziąwszy chleb, pobłogosławił i rozłamawszy, podawał im. Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali go. Lecz On znikł sprzed ich oczu. (Łuk 24:15-16;30-31)

Jezus miał cel, żeby nałożyć te ślepotę, a potem ją podnieść. Chciał ustanowić powagę wielkiego dziedzictwa, które nam zostawiał w łamaniu chleba.

Jedzenie Jego ciała otworzy oczy naszego zrozumienia tak, że będziemy znać bogactwa, które On nam zapewnił i będziemy mogli Go widzieć twarzą w twarz. Oglądanie Go nie jest przywilejem kilku osób. Jest naszym dziedzictwem i tym, co przemienia nas w Jego obraz.

Jeszcze tylko krótki czas i świat mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać mnie będziecie, bo Ja żyję i wy żyć będziecie. Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was. (Jana 14:19-20)

Zauważcie w tych dwóch wersetach, że nasze duchowe oczy są otwierane. Możemy wtedy Go widzieć i oglądać. Wiemy, że naprawdę jesteśmy jednym duchem z Panem. Kiedy nasze oczy są otwarte, cała nasza perspektywa postrzegania rzeczywistości się zmienia.

Rozróżnianie Ciała Pańskiego

Fakt, że Jezus przyszedł, żeby ustanowić Swoje Ciało na ziemi ma duże znaczenie, ponieważ jest to sposób, w jaki Bóg wkłada w nas Swoje plany. To przez Jego mistyczne ciało (czyli nas) zarządza i sprowadza Swoje Królestwo na ziemię. Rozróżnianie ciała we właściwy sposób jest zasadnicze dla naszej relacji z Ojcem.

Nowotestamentowi apostołowie chcieli się upewnić, że rozumiemy, co znaczy rozróżniać ciało Pańskie. Ignorowanie ciała lub złe zrozumienie miało mieć skutek w chorobie, słabości lub nawet śmierci naszego fizycznego ciała.

Dziś jest to jeden z wielkich problemów, które widzimy. Ciało Chrystusa wszędzie na ziemi jest okaleczone i podzielone. Tysiące chrześcijan choruje, wielu umiera z powodu ataków lub zniszczenia w ciele Pana, którym jest kościół. W 1 liście do Koryntian, rozdziale 11, znajduje się jeden z wersetów najczęściej przytaczanych podczas Komunii. Jednakże, jest on również jednym z najczęściej źle interpretowanych fragmentów.

Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb, a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie. (1 Kor 11:23-26)

Codzienne przyjmowanie Komunii zaczęło mi otwierać oczy na wspaniałą prawdę zawartą w tym wersecie. Pierwszą rzeczą, którą pokazał mi Duch Święty było to, że ciało Pana zostało za nas złamane. Nie mówi to jedynie o Jego wielkiej miłości do świata, ale ustawia nas w miejscu zrozumienia tego, co nasze grzechy wywołały w ciele Chrystusa.

Pewnego razu, podczas spożywania Jego ciała, zobaczyłam Go przybitego do krzyża, z otwartymi ranami i zniekształconą twarzą. Mogłam zobaczyć każdy mój grzech w Jego ranach, z moim imieniem wpisanym w nie. Potem usłyszałam Jego wyraźny głos, który mi powiedział: „To jest moje ciało, które zostało złamane za ciebie.”

Potworny dreszcz przeszedł po mnie, kiedy jeszcze głębiej zdałam sobie sprawę, że moje grzechy ukrzyżowały Syna Bożego. Ja, Ana, moimi uczynkami tak okrutnie potraktowałam mojego ukochanego Jezusa. Zamordowałam Go. My go zabiliśmy. Zrozumienie tego faktu doprowadza nas do szczerego nawrócenia.

To jest to, co Apostoł Piotr, pełen Ducha Świętego, powiedział Żydom w dzień Pięćdziesiątnicy:

Niechże tedy wie z pewnością cały dom Izraela, że i Panem i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście. A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? (Dzieje Ap. 2:36-37)

Kiedy zrozumiemy, że każdy z nas Go zabił i kiedy wyraźnie zobaczymy, że nasze własne grzechy Go przebiły, wtedy nasze dusze wypełnią się bólem i to właśnie spowoduje prawdziwą pokutę. Jak mogę widzieć moje grzeszne postępki raniące Go tak okrutnie, a potem wracać do tych grzechów i popełniać te same raz za razem?

Prosty pierwszy kościół żył tym objawieniem codziennie. Gdy łamali chleb pomiędzy braćmi pamiętali, co ich grzechy zrobiły z ciałem Pana. Patrzyli sobie w oczy łamiąc chleb i widzieli jak zranili ciało Jezusa. Ich dusze żyły tym każdego dnia. Czuli to w swoich sercach i to ich przemieniało.

W języku hebrajskim słowa „na moją pamiątkę” znaczą aktywne przeżywanie wydarzenia, jakby się działo w danym momencie. Łamanie chleba codziennie po domach było czymś, co głęboko wpływało na ich życie, na sposób w jaki myśleli, kochali i znali Jezusa. Wpływało na ich sposób budowania relacji ze sobą nawzajem i nawet na sposób, w jaki traktowali niewierzących. Bojaźń boża była w ich życiu obfita. Duch Święty był w stanie dokonać wszelkiego rodzaju znaków i cudów w środowisku, gdzie wszyscy chodzili w świętości. Prości uczniowie, jak Ananiasz, byli prowadzeni przez Ducha na niezwykłe poziomy prorokowania. Zostało to użyte przez Boga, aby zanieść Ewangelię do wielkiego prześladowcy Kościoła, Szawła z Tarsu, który również został uzdrowiony i przyjął przez tego ucznia Ducha Świętego. Szaweł został dotknięty przez tego mało znanego brata i to przemieniło go w jednego z największych apostołów: Pawła.

Bycie chrześcijaninem w tamtym czasie było czymś widzialnym, namacalnym i godnym podziwu. Mieli przychylność ludzi, bo, jako wierzący, byli pełni Bożej miłości. Ludzie chcieli tego, co oni mieli. Ich największą troską nie było posiadanie wygód tego świata za wszelką cenę, ale to, żeby każdy poznał potężnego Zbawiciela, który przemienił ich serca.

Historia Ostatniej Wieczerzy mówi jeszcze tak:

Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie. (1 Kor 11:26)

Ogłaszanie śmierci Pana oznacza mówienie o Jego śmierci i rozumienie jej w odniesieniu do naszych własnych uczynków. Oznacza zrozumienie i mówienie o tym, co nasz grzech zrobił Jezusowi i jak nasza nieprawość doprowadziła Go do śmierci. Potrzebujemy dosłownie zjeść tę wiedzę, aż wszystko, co robimy i co myślimy będzie nasycone Jego ofiarą, żeby Jego życie mogło się objawić w nas. To Jego śmierć zwyciężyła całą śmierć i królestwo diabła.

Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło… Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was. (2 Kor 4:10;12)

Zmiana Komunii w martwy rytuał ściąga przeciwny skutek. Sąd, choroba i śmierć przychodzi na kościół. Dlatego widzimy tak wiele chorób wśród wierzących, zarówno fizycznych, jak i duchowych.

Przeto, ktokolwiek by jadł chleb i pił z kielicha Pańskiego niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pańskiej. Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. Albowiem kto je i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, sąd własny je i pije. Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi. Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. (1 Kor 11:27-32)

Łamanie chleba tworzy jedność

Pierwszy kościół rozróżniał ciało Pańskie, patrząc na nie przez pryzmat olbrzymiej ofiary Chrystusa i cenił ją każdego dnia w swoim życiu. Doceniali oni także Jego ciało, na które składali się wszyscy wierzący. Rozróżnianie ciała Pańskiego nie kończy się na krzyżu. Jego mistyczne ciało na ziemi ma także wielkie znaczenie dla Pana.

Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest społecznością krwi Chrystusowej? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba. (1 Kor 10:16-17)

Pierwszy kościół zdawał sobie sprawę z tego, że łamanie chleba miało ponadnaturalną moc, która trzymała ciało Chrystusa w jedności.

Miłość Boga, która wiąże ze sobą wszystkich tych, którzy są Jego dziećmi, była wprowadzana w czyn przez ten gest. Nie tylko kochali się oni nawzajem jako ciało, ale było w tym coś potężnego, co przyszło z nieba i sprawiło, że ta jedność była możliwa. Nie było to coś sztucznie stworzonego przez kazania, ale coś rzeczywistego, co pochodziło od Ducha. W zasadzie, kiedy Duch Święty na nich zstąpił w dzień Pięćdziesiątnicy, wpływ miłości w tym wylaniu Ducha był tak wielki, że sprawił, że zaczęli mieć wszystko wspólne i niczego im nie brakowało.

Gdy chleb jest łamany na kawałki, tworzy się przeciwna siła. Członkowie, którzy są oddzieleni, będą przyciągani, aby utworzyć duchowe ciało. Ciało (chleb), który jest dzielony w wymiarze fizycznym, jest jednoczony w wymiarze duchowym. Fizyczne działanie w przeciwnym kierunku do tego, który chcemy osiągnąć, jest zasadą duchową. Przez swoją śmierć Jezus włożył w nas życie. Jego zranione ciało stworzyło zdrowie. Jego pokora pokonała pychę. Jego prawdziwa miłość rozbroiła nienawiść. Według tej zasady łamanie chleba, symbolu Jego przebitego ciała, uwalnia moc, która w ponadnaturalny sposób wiąże razem tych, którzy prawowicie należą do Jego kościoła.

Po spożyciu chleba jesteśmy zanurzeni w duchowym ciele Chrystusa na całym świecie. Z niego możemy zacząć zwoływać każdą część, którą Bóg przeznaczył do zjednoczenia się z nami. Kiedy odpowiednie narządy zajmą swoje miejsce wejdziemy w naszą właściwą, doskonałą funkcję w Jego żywym organizmie.

Dziś ciało jest rozdzielone. Czasami jego członkowie łączą się za pomocą jakichś wadliwych stawów, które, będąc dalekimi od pomagania nam, powodują, że nasze wysiłki idą na próżno. Bóg ma ścięgna, mięśnie, nerwy i żyły dokładnie zaprojektowane dla każdej kości. Pan wie, które organy powinny być ze sobą złączone, żeby żołądek prawidłowo trawił, a które należy połączyć z płucami, żeby mogły oddychać.

Dzisiejszy problem polega na tym, że biegamy za czyimś namaszczeniem, za nauczaniem, za tradycjami innych lub za przebudzeniem w jakimś innym miejscu na ziemi. W rezultacie, ucho jest otoczone palcami, wątroba przylepiona do oka, a płuca trafiają na rynek światowy, bo nos jest zbyt zajęty wpychaniem powietrza do nerek. Tysiące usługujących tonie, walcząc o przetrwanie, próbując cieleśnie stworzyć kontakty, które im pomogą. Mówią sobie: „Oprę się trochę na public relations z tymi a tymi usługującymi, bo jak mi pomogą, to odniosę sukces.” Inni myślą: „Wyślę te wszystkie listy i zobaczę, kto może mi finansowo pomóc.” Niestety, skrzynka każdego człowieka jest zawalona prośbami usługujących, którzy proszą o datek na tysiąc jeden spraw i większość takich próśb pozostaje bez odpowiedzi. Powodem, dla którego takie rzeczy się dzieją jest to, że nie jest to sposób działania Królestwa Bożego. Pan ma cel dla każdego człowieka i ma źródła finansowe, które są potrzebne, żeby ten człowiek mógł funkcjonować.

Być może my nie wiemy, czy jesteśmy kością, ścięgnem czy mięśniem, ale On wie. Kiedy spożywam Jego ciało, widzę Jego duchowe ciało na całym świecie i w tej bliskości z Duchem Świętym prorokuję do organów, które muszą się ze mną złączyć, żeby do mnie przyszły i w ponadnaturalny sposób mnie znalazły. Rozkazuję, żeby przyszły ponadnaturalne spotkania, które Bóg dla mnie zaplanował. Rozkazuję też źródłom finansowym, które Jezus już mi dał od założenia świata, żeby do mnie przyszły. Proszę Jego boską krew, która płynie we wszystkim, co do Niego należy i we mnie, żeby nas ze sobą złączyła w jeden, funkcjonujący, doskonały organ.

Nie muszę szukać wsparcia w najpopularniejszych służbach. Muszę czekać na mojego Ojca Niebieskiego i ON TO ZAŁATWI.

Gest łamania chleba nie tylko jednoczy kościół danego wieku, ale jednoczy nas z ciałem Chrystusa z całej historii. Jesteśmy częścią wielkiej, ponadczasowej rodziny.

Królestwo Boże jest wieczne. Czas istnieje tylko w wymiarze naturalnym. Są takie stawy w ciele, które są wieczne, od których możemy czerpać namaszczenie, które zawisło w czasie lub na nowo odkopywać źródła przebudzenia, które istniało na jakimś miejscu. Każdy z nas należy do jakiejś linii namaszczenia, które ustało po śmierci tego wspaniałego człowieka. Miało być ono przekazane nam, kiedy ten ktoś odchodził, by być z Panem. Być może jesteś dziedzicem wspaniałego namaszczenia i nigdy go nie objąłeś w posiadanie. A jednak spożywanie chleba zjednoczy Cię z nim. Ty i ja jesteśmy po prostu ogniwami w dziele, które trwa od pokoleń, które były przed nami i które użyje naszego życia po to, by przekazać pałeczkę następnemu pokoleniu.

Kiedy Szaweł z Tarsu wołał o kamienowanie Szczepana, płaszcz męczennika upadł pod jego stopy. Szczepan przebaczył swoim oprawcom. Kiedy to zrobił jego namaszczenie i jego misja pozostały zawieszone w powietrzu. To zabójstwo naznaczyło Szawła. Kiedy się nawrócił do Jezusa i stał się częścią Jego ciała, stał się dłużnikiem tych, których zabił.

W tym akcie przeznaczenie Szczepana i jego namaszczenie zjednoczyły się z Pawłem, który kontynuował pracę, którą wcześniej przerwała śmierć.

Mój mąż i ja mieszkamy w Jacksonville, miejscu, gdzie wylądowali pierwsi chrześcijanie w Stanach Zjednoczonych na długo przed tym, zanim Ojcowie Pielgrzymi przybyli do Nowej Anglii. Wierzący ci byli francuskimi hugenotami, którzy uciekli z Europy podczas Inkwizycji, wywołanej przez Reformację. Kiedy przybyli na wybrzeże, gdzie potem powstała osada Saint Augustine, poświęcili ziemię słowami Psalmu 132, ogłaszając, że ten naród będzie nazwany Syjonem i że będzie krajem uwielbienia Boga. Hiszpania wysłała statek z żołnierzami, którzy dopuścili się masakry na tych Bożych ludziach, przez co ich misja nie została wypełniona.

W roku 2004 Bóg przemówił do nas, żebyśmy na nowo podchwycili to przeznaczenie i pracę hugenotów, która została zawieszona. Sprowadziliśmy grupę potomków tych męczenników z Francji. Po 440 latach, hugenoci weszli znów śpiewając Psalmy na brzegach Stanów Zjednoczonych. Jako potomek Hiszpanów poprosiłam ich o wybaczenie i razem przyjęliśmy komunię, co zrobiło z nas dłużników naszych braci, którzy umarli na tych brzegach. Coś niezwykle potężnego przyszło do nas od Boga, gdy się jednoczyliśmy z historią przez łamanie chleba w wiecznym ciele Chrystusa. Jesteśmy pewni, że Bóg nas użyje, żebyśmy uświęcili Stany Zjednoczone i na nowo zrobili z nich naród uwielbienia.

Diabeł nie może wymazać tego, co Bóg zaplanował. Prędzej czy później Bóg łączy Swoje ciało z historią, żeby ustanowić to, co przygotował. To, co zaczęło się wraz z Reformacją, jeszcze się nie skończyło. To, co zaczęło się na Azusa Street, w Walii, w Pensacoli i w innych miejscach, które widziały Bożą chwałę, znów będzie żyło w JEGO CIELE w tym wieku.

Są ludzie w Biblii i w historii kościoła, z którymi czujemy niezwykłe połączenie. Dzieje się tak, ponieważ być może jesteśmy częścią duchowego organu, który zaczyna się od Dawida lub Jana lub Pawła lub wielu innych. Nasi duchowi przodkowie nie muszą być członkami naszej rodziny przez więzy krwi. Na przykład Benny Hinn, który wyraźnie ma na sobie płaszcz Kathryn Kuhlman, nigdy nie poznał jej osobiście, ani też nie była ona jego duchową matką. Jednakże Bóg zaprojektował w niebie staw, który zrodził jego potężną służbę.

Znałam ludzi, którzy chodząc po jakiejś ziemi po raz pierwszy, mieli poczucie jakby ich duch był u siebie. Jest całkiem możliwe, że część ich duchowego dziedzictwa znajduje się właśnie w tym regionie.

Bóg nie tylko chce zniszczyć nasze duchowe dziedzictwo zła, które pochodzi z nieprawości naszych ojców, ale chce także dać nam błogosławione dziedzictwo, które pochodzi z jego wielo-pokoleniowego ciała.

Łamanie chleba jest cudowną formą modlitwy, która nie tylko jednoczy nas z historią, ale także z naszą przyszłością, aby przyciągnąć nowych wierzących do ciała. Spożywając Jego ciało powinniśmy przywoływać do niego tych, którzy mają być Jego częścią.

Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni. (Dzieje Ap. 2:46)

 

Łamanie Chleba Buduje Jego Świątynię w Nas

Jezus jest pierworodnym spośród wielu braci, którzy budują Jego ciało. Był on, jako Syn Boży, pierwszą żywą świątynią, w której mieszkała pełnia boskości. Jego ciało było namiotem, w którym mieszkał Ojciec i Duch Święty.

Bóg pragnie, by ta świątynia była zbudowana na ziemi przez Jego kościół. Wielu myśli, że ma to miejsce automatycznie, kiedy wypowiada słowa: „Jezu, przyjdź i zamieszkaj w moim sercu.” Kiedy ktoś się szczerze nawraca, Pan zasadza ziarenko zbawienia w nim, więc otrzymuje autorytet, by nazywać się dzieckiem Bożym. To jest tytuł i rodzinna relacja, którą Bóg daje wierzącemu, który zaczyna z Nim swą drogę. Zamieszkiwanie w tej osobie Boga będzie jednak zależało od tego, co zrobimy z wielkim skarbem, który On nam włożył w ręce. Mamy kamień węgielny, ale Bóg chce wykończyć swój budynek w nas.

Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was. Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię mu samego siebie. Rzekł mu Judasz, nie Iskariota: Panie, cóż się stało, że masz się nam objawić, a nie światu? Odpowiedział Jezus i rzekł mu : Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. (Jana 14:20-23)

Zauważmy, że mieszkanie Boga nie jest ustanowione, dopóki wierzący nie zostanie wypróbowany w przestrzeganiu Jego przykazań i Jego Słowa.

Obecnie widzimy, że stan kościoła jest ciężki. U większości ludzi Boża świątynia leży w ruinach. Bóg powołał nas, żebyśmy byli Jego żywą świątynią na ziemi, ale w rzeczywistości niewielu ludzi chodzi w zrozumieniu tego wielkiego powołania.

W duchowej analogii, Bóg pokazał prorokowi Aggeuszowi, dlaczego Jego ludzie mieli takie braki.

Czy już czas dla was na to, abyście mieszkali w domach wykładanych tafelkami, podczas gdy dom Pana leży w gruzach? Otóż teraz tak mówi Pan Zastępów: Zważcie, jak się wam powodzi! Siejecie wiele, lecz mało zbieracie, jecie, lecz nie do syta, pijecie, lecz nie gasicie pragnienia, ubieracie się, lecz nikt nie czuje ciepła; a kto pracuje by zarobić, pracuje dla dziurawego worka…. Liczyliście na wiele, lecz oto jest mało, a gdy to przynieśliście do domu, zdmuchnąłem to. Dlaczego? - mówi Pan Zastępów. Z powodu mojego domu, który leży w gruzach, podczas gdy każdy z was gorliwie krząta się koło własnego domu. (Aggeusz 1:4-6, 9)

To proroctwo, które zostało spisane odnośnie fizycznych domów, jest również dziś interpretowane odnośnie duchowych domów. Każdy z nas jest domem, zarówno duchowym, jak i anatomicznym, cielesnym. Większość czasu i siły zużywamy, aby siebie zbudować. Jesteśmy bardzo zainteresowani tym, aby się upewniać, że mamy wszystko, czego nam potrzeba. Miliony modlitw skupiają się po prostu na „Daj mi, zrób dla mnie, pomóż mi, uzdrów mnie, zatroszcz się o mnie, napełnij mnie.” W Swej nieskończonej miłości Bóg daje nam to, o co prosimy w ten albo inny sposób. Wypełnia nas Swoim Duchem. Ozdabia nas duchowymi darami. Przykrywa nas łaską i przychylnością. Oczyszcza nas i upiększa. Nasze domy są zaszczepione przez Niego.

Większość ludzi w kościele odwróciła oczy od Jezusa, jako głównego punktu uwielbienia i poznania, aby móc sobie usłużyć. Pieśni, które śpiewamy, mówią o tym, czego od Niego chcemy. Kazania skupiają się na tym, jak zdobyć lepsze życie dla „nas”, jak sięgnąć ziemskiego sukcesu i odnieść zwycięstwo w tym, co robimy. W ten subtelny sposób podobanie się, poznawanie i czczenie Boga przestaje mieć znaczenie i nasze własne priorytety zajmują miejsce Jego priorytetów. Nasze fizyczne domy są coraz bardziej upiększane, a nasza wewnętrzna świątynia, Jego mieszkanie, leży zapomniana w ruinach.

Uczenie się o Bogu od innych jest piękne i potrzebne. Jednakże, nigdy nie zastąpi intymnej komunii z Jego Duchem. Poznanie Go jest osobistym doświadczeniem i różni się u każdej osoby. Jest to coś, co nas utwierdza i ustanawia naszą pozycję tak, że nie można nami potrząsnąć.

A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś. (Jana 17:3)

Łamanie chleba wprowadza nas w doświadczenie poznania Go, w którym nasze oczy są otwierane, żebyśmy mogli Go widzieć i żeby nasze uszy mogły Go słyszeć.

Pan dał Aggeuszowi klucz, jak budować świątynię, żeby Ojciec i Syn mogli w niej zamieszkać.

Idźcie w góry, sprowadźcie drzewo i budujcie dom, a upodobam go sobie i ukażę się w nim w chwale – mówi Pan! (Aggeusz 1:8)

Drewno symbolizuje ludzką naturę Jezusa. Jego ciało. To nie jest drzewo, które można znaleźć w dolinach, niskich miejscach, w ludzkich „dobrych pomysłach” i „świetnych programach”. To jest drzewo z wyżyn, które można znaleźć tylko na Świętej Górze Pana. To tam zapuściło korzenie Drzewo Życia, żeby się zjednoczyć z Bożą Górą.

„Pójdźcie na górę i sprowadźcie sobie drzewo” oznacza pójście na spotkanie z Duchem i spożywanie ciała Jezusa. Jest to sprowadzenie wszystkiego, co Jego ciało, drzewo, symbolizuje i zrobienie z Niego świątyni Bożej w naszym wnętrzu.

Za każdym razem, kiedy z Niego jem, buduję Jego mieszkanie wewnątrz mnie i On jest we mnie tworzony. Przybytek na pustyni wskazywał na wszystko to, czym Jezus będzie w ciele. Chwała Boża była otoczona wiekiem czystości, wiekiem Arki Przymierza, które symbolizowało Jego krew i które symbolizowało pokorę Jego wyglądu zewnętrznego. Słup ognia był widzialną obecnością Boga na ziemi i spoczął na tym przybytku. To stanie się również z tymi, którzy chodzą w czystości i pokorze oraz są pełni Jego krwi, zbudowani jako prawdziwa Boża Świątynia.

źródło: książka "Jedz moje ciało, Pij moją krew", str. 75-88

do kupienia na www.anamendez.pl

Magazyn