niedziela, 20 grudnia 2015 15:07
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Dziedzictwo Pierwszego Adama cz.3: Jak działają warownie? - Dutch Sheets

  Kiedy rozmawiamy o pokonywaniu warowni, często słyszymy termin siła woli. Słyszałem wiele razy ludzi mówiących: „Po prostu podejmij decyzję, nakieruj na nią swoją wolę i dasz radę to zrobić!” Tak, podjęcie decyzji jest ważne, a wola sprawia, że zaczynamy działać, ale robi to na podstawie tego, co znajduje się w umyśle i w emocjach. Wola jest bezpośrednio kontrolowana przez te dwie części duszy. „Ręce” woli są związane przez to, co podpowiada im nasz umysł i nasze emocje, innymi słowy: kluczem do naszej siły woli jest umysł i emocje (do czego, jak już wcześniej stwierdziliśmy, zaliczamy także podświadomość/ pamięć).   

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

WYKRZYWIANIE RZECZYWISTOŚCI

Mimo, że Szatan nie musi bezpośrednio angażować się w budowanie warowni, bo nasz umysł sam bez wysiłku je stawia, to jednak on i jego demony są najlepszymi konstruktorami w tej dziedzinie. Na raz są to najlepsi architekci, budowniczy i inwestorzy w tym obszarze, którzy też wiedzą jak nim gospodarować. Ponieważ szatan jest ojcem kłamstwa, stosuje przy tym – tak, zgadłeś – zwiedzenie. Bierze myśli i uczucia, które przyjęliśmy do naszej podświadomości, dodaje do nich szczyptę informacji ze swoją własną interpretacją i zręcznie formuje z nich system przekonań.

Jego taktyka jest niestety o tyle skuteczna, że wykorzystuje do tego celu prawdziwe wydarzenia i uczucia oparte na faktach - np. „Naprawdę zostałeś odrzucony przez swojego ojca, gdy zostawił waszą rodzinę”, „twój mąż naprawdę cię zdradzał”, „naprawdę mówili ci, że jesteś brzydki, gdy byłeś nastolatkiem”. Następnie wciąż i wciąż przypomina ci o tych zdarzeniach, ale też zniekształca je, dodając do nich swoją interpretację. Robi to tak długo, aż w końcu zaczynasz mu wierzyć, a myśli te stają się częścią twojego systemu przekonań. W ten sposób coś, co wydarzyło się nawet dekadę temu, może przejąć nad tobą kontrolę.

Rozkładając na części pierwsze sposób działania duszy, dochodzimy do kolejnego ważnego punktu: Nie to, co nas spotyka (fakty i zdarzenia) buduje warownię, ale to, co wierzymy, że się z nami stało, tworzy warownię w naszym wnętrzu. To dość ciężkie. Oczywiście wydarzenia same w sobie mogą być przyjemne lub nieprzyjemne, ale dopiero nasze poglądy na ich temat decydują w jaki sposób one na nas wpływają – to czy nas budują czy niszczą. Wydarzenia mogą być dobre lub złe – tego zmienić nie możemy; ale decydujemy (zwykle nieświadomie) poprzez nasze poglądy na te wydarzenia, czy w jakiś sposób będą one działały na naszą korzyść, czy też nam zaszkodzą.

Spróbujmy ująć to inaczej. Mówiąc o wydarzeniach, które były niszczące, nasze obecne zmagania są bardziej związane z myślami obronnymi, obrazami oraz poglądami, które posiadamy obecnie, a mniej z faktyczną krzywdą poniesioną w przeszłości. Obrazy te i kontrolujące nas przekonania formowane są zwykle nieświadomie i często tworzone są poprzez mechanizm radzenia sobie ze stresem. Ludzkie pragnienie przetrwania, niezależnie od tego, jak to przetrwanie będzie wyglądało, jest niewiarygodną siłą. Wykształcamy więc sposoby, które pozwalają nam istnieć pomimo negatywnych wydarzeń z naszej przeszłości, które zdefiniowały nam rzeczywistość Tworzymy mechanizmy radzenia sobie z danym stresem, które pomagają nam jakoś żyć dalej lub chociaż zminimalizować ból, który czujemy. Na przykład budujemy wokół siebie mur chroniący nas przed nowymi relacjami, potencjalnym odrzuceniem lub wykorzystaniem. Uczymy się jak udawać bliską zażyłość z ludźmi tak, aby nie musieć się naprawdę do nich zbliżać i ryzykować, że znowu nas zranią. Tragedia jednak polega na tym, że kiedy używamy tych mechanizmów, po prostu wzmacniamy naszą warownię, dodając kolejną cegiełkę do szatańskiej warowni wewnątrz nas. Każdy z nas doświadczył tych przebiegłych sposobów działania wroga. Oczywiście , Bóg nie tak to zaplanował.

NIEŁATWO WYRZUCIĆ WAROWNIĘ Z PAMIĘCI

Niełatwo poradzić sobie z warowniami, to bardzo poważny problem. Jeśli warownie są wystarczająco duże i mocne, ludzie mogą przez nie tracić rozum. Jednego dnia ojciec rodziny prowadzi (na pozór) normalne życie, ma żonę i dwójkę dzieci, a następnego dnia strzela do całej trójki potem przystawia sobie pistolet do głowy i strzela. Dlaczego? Bo, kiedy był jeszcze dzieckiem, był wykorzystywany przez swojego ojca, akceptując wszystkie kłamstwa i przekonania o strachu oraz o swojej niedoskonałości, żył przekonany, że jest beznadziejnym mężem i ojcem. To warownie zbudowane w głębi duszy popychają do działania morderców, gwałcicieli, pedofilów, tych którzy biją własne żony, itd.. Jasne, zło w tych chwilach jest bardzo aktywne, ale operuje nami właśnie poprzez nasze warownie. Większość murów, z którymi ty czy ja walczymy nie jest aż tak poważna, ale potrafi równie silnie nas kontrolować.

Weźmy taki przykład, kiedy byłem w czwartej klasie, razem z grupą dziecięcą z mojego kościoła przechodziliśmy męki ucząc się na pamięć fragmentów Pisma. Mieliśmy zapamiętać kilka wersetów, a potem wyjść na środek przed cały zbór i je wyrecytować. Z jakiegoś powodu, kiedy nadeszła moja kolej, kompletnie mnie sparaliżowało. Za żadne skarby nie potrafiłem sobie przypomnieć ani jednej linijki tekstu.

Zazwyczaj, kiedy dzieje się coś podobnego, lider jest na tyle miły, że stara się po cichu podpowiedzieć ci co masz mówić, żebyś jakoś wystartował. W moim przypadku tak nie było. Lider, zamiast mi pomóc, zaczął wręcz wyśmiewać mnie przed całym zborem. To było strasznie upokarzające Kiedy tam tak stałem, zacząłem płakać, przez co ośmieszyłam się jeszcze bardziej. I wierzcie lub nie, ale lider się na mnie zezłościł za to, że się publicznie rozpłakałem, i zaczął mnie przedrzeźniać. Potem powiedział mi tylko, żebym już usiadł na swoim miejscu.

To było straszne doświadczenie, które miało na mnie tak silny wpływ, że aż do drugiego roku studiów nie byłem w stanie wystąpić przed publicznością. Nie przesadzam mówiąc, że w takich chwilach mój mózg po prostu nagle się zamykał. Wszystkie moje myśli wracały wtedy do tego wydarzenia w kościele, z czwartej klasy, a mój umysł zachowywał się jakbym miał całkowitą pustkę w głowie. Nie musicie mi mówić, co to warownia!

To doświadczenie całkowicie mnie pochłonęło i związało na wiele lat. Próby świadomego radzenia sobie z tymi myślami i obrazami nie odnosiły najmniejszego skutku. Kiedy tylko miałem powiedzieć coś przed publicznością, moja podświadomość przywoływała tę samą sytuację i tylko wzmacniała warownię na sile. Z całego serca wierzyłem, że już nigdy nie będę w stanie stanąć i mówić przed ludźmi. Teraz, gdy patrzę wstecz, stwierdzam, że być może faktycznie działał wtedy w kościele jakiś zły duch, który, znając boże powołanie dla mojego życia, chciał mnie od niego odciągnąć. Choć masz to jak w banku, że nasz wróg nie wie wszystkiego, to wierzę, że poprzez obserwację rzeczywistości, dowiaduje się on jakie plany Bóg ma dla naszego życia i korzysta z każdej okazji, aby je pokrzyżować i zniszczyć każdy postęp. Nawet w tak młodym wieku? Tak, szczególnie w tak młodym wieku! Wróg mojej duszy już wtedy próbował zablokować to, co Bóg dla mnie przygotował. Dopiero w wieku 21 lat zburzyłem tę warownię. Zobaczcie, jak subtelne, a zarazem silne może być działanie szatana przy warowniach powstałych w naszym życiu.

GROMADZENIE DANYCH W MÓZGU

Moje doświadczenie wskazuje, jak fundamentalne znaczenie dla formowania i kształtowania naszych przekonań (i systemu wierzeń) ma podświadomość. To prowadzi nas do kolejnego ważnego punktu, który pomoże nam zrozumieć warownie: prowadzą one do czynów mimowolnych. To, w co wierzymy w naszej podświadomości, będzie w końcu wpływało na nasze zachowania: (1) niezależnie czy tego chcemy, czy nie; (2)niezależnie, czy zdajemy sobie sprawę, że to właśnie, dlatego w danej sytuacji zachowujemy się w dany sposób; i (3) nawet jeśli nie jesteśmy świadomi istnienia warowni. Niech to!

Dopiero kiedy znacznie podrosłem, uświadomiłem sobie, skąd brał się we mnie ten strach przed wystąpieniami publicznymi. Nie potrafię nawet zliczyć, ile razy słyszałem ludzi lamentujących z powodu tego, że nie wiedzą, czemu się zachowują w danej sytuacji w taki, a nie inny, sposób. Odpowiedź ukryta jest w podświadomości.

Kiedyś do określenia podświadomości używałem pojęcia „bank pamięci” i w rzeczy samej, tym właśnie ona jest. Tak jak w prawdziwym banku i w tym płaci się różnymi nominałami. Niektóre obrazy jakimi obraca się w tym banku można przyrównać do banknotu jednodolarowego. Na przykład to, jak twoim zdaniem powinna wyglądać idealna rodzina, można zaliczyć do tej kategorii. Inne obrazy można porównać do banknotów pieciodolarowych; to mogą być twoje poglądy związane z tym, co to znaczy być chrześcijaninem. Jeszcze inne obrazy w twoim umyśle można przyrównać kolejno do banknotów dziesięciodolarowych, dwudziestodolarowych i tak dalej. Te wszystkie nominały stanowią swego rodzaju magazyn nominałów – swoisty bank. Suma tych „nominałów”, czyli obrazów, to twoje centrum przekonań. Prędzej czy później, wszystko, co znajduje się w tym banku, wydasz, tak jak pieniądze, które masz na koncie.

Nie jest to rzecz, którą łatwo nam zaakceptować, szczególnie jeśli jesteśmy sfrustrowani, starając się zmienić pewne swoje zachowania, ale tak po prostu to działa. Jednakże, kiedy zrozumiemy, że nasza podświadomość, każdego dnia musi radzić sobie z przytłaczającą większością przyswajanych przez nasz mózg informacji i robi to nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi, to ma to ogromny sens, że decyduje ona w sposób rzeczywisty o tym, w co wierzymy albo jak się zachowujemy. Świadomie możemy nawet wierzyć w coś zupełnie innego, ale póki nie zostanie to zaakceptowane i włączone do systemu wierzeń przez naszą podświadomość, nasze centrum przekonań, to nie zajdzie w nas stała zmiana.

ŚWIADOMY WYBÓR PRZEKONAŃ PRZECIWNYCH DO TYCH, KTÓRE MAMY W PODŚWIADOMOŚCI NIE PRZYNIESIE NAM TRWAŁYCH ZMIAN

Jeżeli przez większość swojego życia zmagałeś się z niską samooceną, to pewnie zauważyłeś już, że świadomy wybór przekonań przeciwnych do tych, które mamy w podświadomości nie przyniesie nam trwałych zmian. Może miewasz napady złości i nie raz postanawiałeś, że nie będziesz się więcej poddawać wybuchowi wściekłości. Ale kiedy znajdujesz się w sytuacji, która dotyka cię do głębi w określonym miejscu twojej duszy, coś niekontrolowanego i niezrozumiałego zaczyna w tobie wzbierać. Zawsze będzie się tak działo, dopóki nie odmienisz tego, co znajduje się w twojej podświadomości – twoim banku, twoim centrum przekonań.

Prowadziłem jako doradca osobisty niezliczoną liczbę osób, które przechodziły przez podobne problemy. W końcu wszyscy odkrywali to samo: to wspaniałe, gdy twoja świadomość akceptuje nowy paradygmat prawdy, ale przede wszystkim musi go przyjąć twoja podświadomość - inaczej nic się nie zmieni, a ty wciąż, głęboko z banku twoich przekonań, będziesz kontrolowany przez te same warownie. To, co podświadome, nie może tak łatwo zostać odmienione przez to, że podejmujemy świadomy wybór zmiany.

Miałem kiedyś przyjaciela, który był pastorem w Nowym Jorku. Przez trzy pierwsze lata małżeństwa jego żona nie utrzymywała z nim żadnych relacji seksualnych, ponieważ została zgwałcona w wieku dwunastu lat i nie potrafiła nakłonić samej siebie do stosunku. Niezależnie od tego, jak bardzo starała się przezwyciężyć tę traumę i strach, który wciąż ją prześladował, po prostu nie potrafiła sobie z tym poradzić.

Wcale nie chodzi o to, że była naiwna lub zbyt uparta, by szukać pomocy. Chodziła na terapię, starała się świadomie wierzyć w prawdę o samej sobie, o swoim mężu i o przyjemności, jaką Bóg zaplanował dla męża i żony w tej intymnej relacji. Jako żona pastora słyszała niezliczoną liczbę kazań na temat tego, jak Bóg ma moc uwalniać ze wszelkich strasznych doświadczeń. Ale koniec końców nic nie przyniosło efektów, bo nie udało jej się przekształcić negatywnych obrazów, które były przechowywane w podświadomości i wciąż kształtowały jej system wierzeń.. Kiedy tylko znajdowała się w sytuacji, która kojarzyła jej się z tym traumatycznym przeżyciem, podświadomość – pamięć – wysyłała odpowiednią informację i przeszłość przejmowała kontrolę na teraźniejszością.

KRĄG DUSZY I ŻYCIA

Kiedy rozmawiamy o pokonywaniu warowni, często słyszymy termin siła woli. Słyszałem wiele razy ludzi mówiących: „Po prostu podejmij decyzję, nakieruj na nią swoją wolę i dasz radę to zrobić!” Tak, podjęcie decyzji jest ważne, a wola sprawia, że zaczynamy działać, ale robi to na podstawie tego, co znajduje się w umyśle i w emocjach.

Wola jest bezpośrednio kontrolowana przez te dwie części duszy. „Ręce” woli są związane przez to, co podpowiada im nasz umysł i nasze emocje, innymi słowy: kluczem do naszej siły woli jest umysł i emocje (do czego, jak już wcześniej stwierdziliśmy, zaliczamy także podświadomość/ pamięć).

Musimy przejść przez umysł i emocje – wliczając w to bank wspomnień – aby dostać się do woli i przemienić pomysł w czyn. Czy nie byłoby łatwiej, gdybyśmy po prostu potrafili podejmować decyzje na podstawie naszego ducha, ominąć duszę i po prostu przez cały czas być jak Jezus? Niestety, nie mamy takiej opcji. Pozwólcie, że zobrazuję wam to, co powiedziałem przez ilustrację procesu działania duszy.

DUSZA – schemat działania wg. autora

 

Wola 1

Kiedy wydarzenie, słowo, dźwięk, uczucie i tym podobne wchodzi do naszej duszy – twój małżonek mówi coś do ciebie, widzisz billboard, czujesz jakiś zapach, coś się dzieje – to ta informacja trafia najpierw do twojej podświadomości, nie do świadomości. (Dlatego właśnie reklama podprogowa jest tak skuteczna, marketingowcy nauczyli się jak skoncentrować na produkcie tę część twojego mózgu, która naprawdę odpowiada za podejmowanie decyzji.)

Zewnętrzny bodziec jest więc najpierw odbierany przez naszą podświadomość, która sklasyfikowała każdy najdrobniejszy szczegół przeszłych zdarzeń (pamiętaj jak niesamowicie dokładny jest bank pamięci) Działa ona wtedy jak wyszukiwarka Google. W ciągu jednej nanosekundy przeszukuje ogromne archiwa, aby znaleźć coś, co choćby w najmniejszym stopniu może być związane z wyszukiwanym pytaniem. Być może pewien zapach przywołuje na myśl dziecięce wspomnienia z babcinej kuchni albo pewne ułożenie kolorów przypomina zeszłoroczne wakacje nad wybrzeżu. Wspomnienia mogą też być negatywne: sprzeczka z kimś bliskim może przywodzić na myśl odejście kogoś ważnego, przyjaciela lub rodzica. Opinia, wrażenie formowane jest zanim nawet zdążymy dokładnie się nad czymś zastanowić. To niesamowity mechanizm, który może mieć poważne następstwa.

Pamiętam, że spotkałem kiedyś faceta, który dopiero co wrócił z Wietnamu. Cierpiał na zespół stresu pourazowego. W jego przypadku, każdy głośny dźwięk wyzwalał niezamierzone reakcje. Pewnego wieczoru, kiedy byłem u niego w mieszkaniu, zobaczyłem to na własne oczy. Byliśmy całkowicie pochłonięci rozmową, kiedy nagle ktoś w przedpokoju trzasnął drzwiami. Zanim zdążyłem się zorientować, co się dzieje, on wyskoczył z fotela, przeturlał się przez kanapę i wylądował na podłodze w kucki z rękami złożonymi do oddania strzału. Zrobił to wszystko, zanim zdążył o tym pomyśleć!

Był przerażony i zawstydzony. Kiedy wszystko się uspokoiło, dowiedziałem się, że dokładnie w ten sposób musiał reagować w czasie wojny, gdy słyszał zbliżające się strzały. Jego mózg przetwarzał te bodźce w taki sposób, że jakikolwiek dźwięk podobny do strzału automatycznie wyzwalał podobną reakcję.

Ten sam rodzaj automatycznego działania może towarzyszyć osobom, które w przeszłości były wykorzystywane. Raz stałem obok chłopca, który najwyraźniej był bity tak często, że, kiedy zrobiłem nagły ruch ręką, on instynktownie poderwał się zakrył twarz. Był to widok łamiący serce.

W każdym z tych przypadków podświadomość bierze część danej informacji, która wydaje jej się podobna do pewnego wzorca bólu lub traumy i tworzy między nimi bezpośredni związek. W jednej sekundzie ten bodziec otwiera teczkę z prześladującym wspomnieniem i w rezultacie powstaje mimowolnie powtarzana reakcja. Przy burzeniu warowni musimy pamiętać, że ani tłumaczenie, ani logika nie zmienią tego systemu. Na przykład żona mojego zaprzyjaźnionego pastora była bardzo mądra w kwestii konsekwencji przynoszonych przez warownię, z którą walczyła. Tłumaczyła sama sobie, że jej strach nie powinien jej kontrolować to takiego stopnia, że staje się oziębła wobec męża. Podjęła świadomą decyzję, a jej rozum i intelekt zgodziły się z jej żarliwym apelem o wolność. Ja zrobiłem dokładnie to samo z moim lękiem przed wystąpieniami publicznymi. To niesamowicie frustrujące, ale na tym etapie, nie przyniosło to żadnej korzyści dla żadnego z nas.

Bez względu na to czy to jakiś cały wywód, czy też pojedyncze wrażenie, które trafia podświadomości, budzi wspomnienia o bólu lub przyjemności – ostatni krok tego procesu polega na przekazaniu tej informacji do świadomej części naszego umysłu. To tam możemy je przemyśleć i zanalizować, ale ciężko jest wtedy okiełznać nasze działanie, nasze opinie są już ukształtowane. Dlatego właśnie tak trudno jest nam zaakceptować nową prawdę. Kiedy słyszymy coś nowego, zanim w ogóle zdążymy się nad tym zastanowić, w naszej głowie już pojawia się podświadoma opinia na ten temat.

(Bodziec wpływa na Pamięć/ Podświadomość, w której zachodzi 85%-90% tego, co się dzieje w umyśle, a następnie tradia do Świadomości, w której zachodzi tylko 10%-15% działań umysłu. Tak tworzy się krąg dedukcji (przemyśleń) i tworzenia opinii)

WSZYSTKO ZALEŻY OD PUNKTU WIDZENIA

Podświadomość jest bardzo chętna do tworzenia prawd, w które wierzy – bez względu na to, czy jest to faktycznie prawda, czy też nie. Na przykład świadomie mówimy sobie: „Mogę przemawiać przed publicznością”; albo „Mogę mieć szczęśliwą relację seksualną z moim mężem.”, ale nasza podświadomość uważa to za kłamstwo. Nasz intelekt i emocje przetwarzają obecne wydarzenia zgodnie z tym, w co wierzymy, niezależnie od tego, co jest prawdą. I to powinno nas do końca otrzeźwić. Krążyliśmy już wokół tego stwierdzenia, ale teraz chcę to powiedzieć jasno: to, w co podświadomie wierzymy i traktujemy jako prawdę, kontroluje nas i kształtuje, niezależnie od tego, czy ta informacja jest prawdziwa czy też nie. Nie jesteśmy kontrolowani przez to, co jest prawdą, ale przez to, co wydaje nam się nią być. Przerażające, prawda?

Księga Przysłów 23:7 mówi tak: „Tak jak człowiek myśli w duszy, taki już jest” (wersja angielska, w polskim najbliżej to oddaje „Gdyż jakby kalkulował w duszy – taki już on;” Nowa Biblia Gdańska – przyp. on24). Większość tłumaczeń używa w tym wersecie słowa serce zamiast dusza, ale hebrajskie słowo nephesh faktycznie oznacza duszę. Odnosi się dokładnie do tej części nas, o której cały czas rozmawiamy. Tak jak myślisz w swojej duszy – twojej świadomości i podświadomości – taki właśnie jesteś. Platon powiedział kiedyś: „Myślenie jest rozmową duszy z samą sobą.” Ta rozmowa duszy w efekcie tworzy twoja wersję prawdy, niezależnie od tego, czy jest ona w rzeczywistości prawdziwa czy też nie.

NIE JESTEŚMY KONTROLOWANI PRZEZ TO CO JEST PRAWDĄ, ALE PRZEZ TO, CO WYDAJE NAM SIĘ NIĄ BYĆ

Jest jednak coś jeszcze głębszego w tym wersecie z Księgi Przysłów. Kolejne herbajskie słowo shaar, przetłumaczone zostało jako „kalkulował” w Nowej Biblii Gdańskiej („myślał” w angielskim oryginale), ale jego dosłowne znaczenie daje dodatkowy wgląd w to, co Duch Święty mówił o działaniu duszy. Shaar oznacza „rozdzielać lub otwierać;” odnosi się do miejsca dostępu lub też do samego wejścia. W innych miejscach jest ono tłumaczone jako „odźwierny” lub „strażnik”. W tym kontekście shaar nie wskazuje na świadome myśli, ale na proces tworzący myśli, na to, co daje dostęp do duszy – a co w końcu określa daną osobę i jej działania.

Otwarcie duszy nie musi być dobrowolnym działaniem. Żona pastora nie miała żadnej kontroli nad okolicznościami ze swojego dzieciństwa i jako młoda dziewczynka nie miała żadnej kontroli nad tym, w jaki sposób jej podświadomość przetworzy tę traumę i jak ją sklasyfikuje w banku danych. A jednak gdy brama do jej duszy została otwarta na siłę, jej podświadomość zaczęła działać, tworząc taką wersję prawdy, która stwierdzała, że stosunek seksualny – nawet z mężem, po wielu latach od gwałtu - jest doświadczeniem bolesnym, które będzie ją prześladować. Jej wola odpowiadała na to odmową dalszego działania.

WĘŻE, KROPLE POTU I BLIZNY

Badania psychologiczne już niejednokrotnie udowodniły siłę percepcji umysłu w kształtowaniu rzeczywistości. W artykule, który ukazał się w Reader’s Digest, napisano tak:

Wewnętrzne odczucia mogą wystąpić bez świadomej decyzji danej osoby. Na przykład, ludzie, którzy boją się węży, widząc zaledwie zdjęcie węża, zaczynają się pocić i okazują oznaki niepokoju, nawet jeśli mówią, że świadomie nie odczuwają lęku. Pot pojawia się, nawet kiedy zdjęcie zostaje pokazane tak szybko, że osoba badana nie może świadomie zarejestrować tego obrazu.

Niesamowite. Podświadomość załapała obraz i już została odpowiednio zaprogramowana do jego odbioru, wykazując odpowiednią ilość strachu.

Kolejnym przykładem jest hipnoza… (Nie! Nie sądzę, że chrześcijanie powinni poddawać się hipnozie. Hipnoza daje drugiej osobie dostęp do naszej podświadomości, pomija świadomość i pozwala hipnotyzerowi zasiać w naszej podświadomości, co tylko mu się podoba. W zależności od tego kim jest osoba hipnotyzująca, może to mieć bardzo złe konsekwencje w postaci demonicznych sił zaproszonych do naszej duszy. ) Zostało udowodnione, że podczas hipnozy podświadome przekonania danej osoby znacznie przewyższają realia sytuacji. Pewien hipnotyzer kazał zahipnotyzowanemu podmiotowi wystawić rękę, potem powiedział, że teraz położy na niej gorący węgiel, ale zamiast tego położył kostkę lodu. Niezależnie od tego, co się stało w rzeczywistości, pacjentka natychmiast upuściła kostkę lodu, a na powierzchni jej ręki pojawiło się charakterystyczne dla oparzenia zaczerwienienie i pęcherze.

Jak to możliwe? Podświadomość wierzy w słowa hipnotyzera. Wyciąga ona wtedy z umysłu dane związane z trzymaniem gorącego węgla oraz z bólem i działa jak na autopilocie, wysyłając do organizmu impulsy, które następnie wytwarzają na skórze zaczerwienienie. To, w co podświadomie wierzymy nie musi być prawdą, aby nas kontrolować - wystarczy, że w to wierzymy.

PODŚWIADOMOŚĆ JEST NASZĄ POTĘŻNĄ TWIERDZĄ

Rozumiecie ten obraz? Podświadomość jest potężną siłą, z którą trzeba się liczyć. Nie obchodzi się z nami delikatnie, jest raczej jak skrupulatny stenotypista sądowy, sumiennie notuje każdy najmniejszy szczegół z naszych doświadczeń. Z wypadkowej słów i wydarzeń, które nas spotykają, tworzy stałe reprezentacje tego, w co wierzymy. Te przekonania – prawdziwe lub nie, dobre lub nie – nas kontrolują.

Powinno już być teraz dla nas jasne, że te kształtujące naszą duszę doświadczenia nie ograniczają się tylko do wpływu innych osób na nasze życie. Kiedy już określimy słabe punkty naszej duszy, odkryjemy, że czasami powstają one na skutek sytuacji – czasem nawet pozornie nieznacznych – które sami na siebie ściągnęliśmy i które rozjątrzaliśmy zbyt długo. „Odrobinka” zazdrości, która nigdy nie została z nas wykorzeniona, „maleńka” skłonność do zdrady, której nigdy nie stawiliśmy czoła, „troszeczkę” lenistwa, które nigdy nie zostało skonfrontowane. Nie zapominajmy jednak: wróg naszej duszy zadowoli się czymkolwiek, co mu zaserwujemy, a terytorium, które będzie zdobywał kawałek po kawałeczku, przez lata stanie się wielkim obszarem działania.

Czas, abyśmy zburzyli ograniczające nas warownie – czy sami je stworzyliśmy, czy to one nas obwarowały, czy też szatan postawił je wokół nas. Jak to zrobić? Jak w przyszłości zapobiegać powstawaniu warowni? Jak naprawdę zacząć od nowa kształtować swoją podświadomość, szczególnie teraz, kiedy wiemy już, że nie chodzi tu o powiedzenie swojemu świadomemu umysłowi, że „będzie lepiej”? Na te pytania odpowiadać będziemy w dalszej części tej książki, będziemy też analizować różne strategie działania.

Na ten moment pamiętajmy: zanim Adam i Ewa upadli, każdy aspekt ich duszy był pod kontrolą Ducha Świętego., Byli prowadzeni Jego wiedzą i obecnością. Wszystko znajdowało się w doskonałym balansie, w doskonałym porządku. Nie zmagali się z warowniami i nie musieli słuchać kłamstw wroga. Bóg i pierwsi ludzi byli jednością, chodzili w całkowitej harmonii ze Stwórcą.

To nie jest motywacyjna pogadanka, która ma w nas rozbudzić tęsknotę za dniami Edenu. Jak sami się przekonacie ta relacja to rzeczywistość, którą Bóg ma zamiar w naszym życiu odnowić , jeśli pozwolimy Mu się prowadzić.

 

część pierwsza tutaj

część druga tutaj

 

źródło: Becoming who you are - Dutch Sheets

tłumaczenie: Martyna Kraus

korekta, opracowanie i redakcja: Ela Świerczyńska, ekipa otwarteniebo24.pl

Magazyn