niedziela, 11 września 2016 13:46
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Niezależnie od okoliczności Dawid patrzył na Boga i to było jego siłą - Leif Hetland

W każdym przypadku Dawid staje na nogi. Jak? Patrząc w górę. Odnajduje to, co zawsze było jego Gwiazdą Polarną i skupia się na niej, odnajdując drogę powrotną do miejsca wiary. Niezależnie od tego, czy był zdezorientowany na pustyni, w ciasnej jaskini, czy otoczony nieprawdopodobnym zestawem okoliczności, Dawid zawsze patrzył w górę, zawsze dążył do tego, by być ogarniętym przez Boga – ogarniętym Jego dobrocią, Jego wielkością, Jego chwałą. Jest to otrzeźwiająca prawda, ale w istocie prawda – albo będziemy przytłoczeni przez Boga... albo będziemy przytłoczeni wszystkim innym.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza. Dzień dniowi głosi opowieść, a noc nocy przekazuje wiadomość. Psalm 19,2–3

Od zarania dziejów wszechświat próbuje nawiązać z nami kontakt. Ironia polega na tym, że wydajemy miliony na projekty typu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence – Badanie Pozaziemskiej Inteligencji – przyp. tłum.) i nie dostajemy żadnej wiadomości. Dzień za dniem, noc za nocą – jak mówi psalmista Dawid – niebiosa ją wykrzykują, ziemia ją manifestuje. Popatrz na to! Zobacz to! Tutaj! I tam! Popatrz, to jest także tam! Chwała Boża jest wszędzie. A całe stworzenie stara się, byśmy to zobaczyli. Dawid był tym ogarnięty. Poczytaj sobie Psalmy. Zobacz, jak psalmista wskazuje na niebo nocą niczym naiwny chłopiec, który widzi wszystko po raz pierwszy (zob. Ps 8). Usłysz podekscytowanie w jego głosie, kiedy porównuje wschód słońca do pana młodego, który po nocy poślubnej wychodzi ze swojego namiotu, promieniejąc radością i tryskając energią (zob. Ps 19). Poczuj drżenie wywołane podziwem, kiedy opisuje zawiłe ściegi misternie łączonych razem nerwów i mięśni, tętnic i naczyń krwionośnych, więzadeł i ścięgien nienarodzonego płodu (zob. Ps 139). Stworzenie miało nas ogarnąć. Nie swoim pięknem, zawiłością czy majestatem, ale Tym, który jest odpowiedzialny za to piękno, za tę złożoność, za ten majestat. Najczęściej jednak jesteśmy ogarnięci innymi, mniejszymi rzeczami. Mniejszymi galaktykami. Mniejszą chwałą. Mniejszymi bogami. Pozwól, że będę przez chwilę bardziej poufały i zadam ci pytanie.

Co ogarnia ciebie? Dziś. Teraz. Kiedy to czytasz. Czy jesteś przytłoczony życiem? Może życiem kogoś, kogo kochasz? A może twoim własnym życiem? Jak się czujesz, jeśli chodzi o eksplozję technologiczną? Czy kiedykolwiek miałeś ochotę wyrzucić swoją komórkę, zerwać łącza internetowe i skasować swoje konto mailowe? Czy te wszystkie zmiany powodują, że boisz się tego, że coś cię omija? Czy jesteś przytłoczony oszałamiającym ciężarem debetu na twojej karcie kredytowej? Czy to uderza w ciebie, w twoje małżeństwo? Czy martwisz się o swoje fizyczne zdrowie? O swoje zdrowie psychiczne? Czy czujesz depresję? Czy boisz się przyznać, że się z nią zmagasz? Boisz się, co inni pomyślą, jak zareagują? Czy zamartwiasz się tym, że nie odłożyłeś więcej na emeryturę? Czy czujesz się przytłoczony bardzo realną możliwością, że będziesz musiał pracować aż do śmierci? Czy martwisz się tym, że twój mózg powoli zaczyna zwalniać? Czy zapominasz o prostych rzeczach, takich jak przeliterowanie znajomych słów, rozmowa, podstawowa matematyka? Czy martwisz się tym, że ludzie wokół ciebie zaczynają to zauważać? Czy jesteś przytłoczony i przeciążony swoją pracą i zastanawiasz się, jak długo jeszcze będziesz w stanie znosić taki stres? Czy twoje ciało zaczyna męczyć się szybciej i łatwiej? Czy zauważasz zadyszkę, kiedy zamiast wsiąść do windy, korzystasz ze schodów? Jakie jest twoje nastawienie? Czy jesteś niespokojny? Bojaźliwy? Rozgniewany? Czy mięśnie twojej szyi są bezustannie napięte? Czy jesteś szorstki dla innych? Czy jesteś opryskliwy, kiedy wracasz do domu? Jak sypiasz? Czy potrzebujesz czegoś, co pomoże ci zasnąć? Czy zgrzytasz zębami przez sen? Jak się czujesz, kiedy się budzisz? Czy boisz się dnia, który jest przed tobą? Jakie myśli przechodzą przez twoją głowę, kiedy wpatrujesz się w lustro o poranku i z trudem rozpoznajesz osobę, którą w nim widzisz? Czy zażywasz więcej aspiryny? Więcej środków na nadkwasotę? Czy pijesz, żeby się zrelaksować? Czy musisz pić coraz więcej, żeby osiągnąć ten efekt? Czy stajesz się coraz bardziej uzależniony od przepisanych leków? Jak z twoim ciśnieniem krwi? 38 Czy twoje małżeństwo się rozpada? Czy jedno z twoich dzieci łamie ci serce? Czy twoja praca wysysa z ciebie życie? Jak myślisz, jak patrzy na ciebie Ojciec, kiedy widzi, że jesteś przytłoczony takimi rzeczami? Czy widzisz rozczarowanie na Jego twarzy? Czy potrząsa głową i mówi do siebie: „Znowu ona. Powinienem był wiedzieć. Kiedy ona się wreszcie ogarnie?”. Czy może widzisz spojrzenie pełne odrazy? „Znowu to samo. To już ostatnia nitka. Tym razem nie będę go z tego wyciągał. Niech poniesie konsekwencje, może to go czegoś nauczy”. Przygnieciony. Zestresowany. Zmiażdżony. Rozbity. Przytłoczony. Tak się czujesz?

Jeśli tak jest, to jak myślisz, co Bóg zamierza z tobą zrobić? Pismo Święte mówi, że On przybliża się do tych, których serce jest złamane i których duch jest skruszony (zob. Ps 34,18). Dlaczego? Czy Bóg przybliża się po to, żeby lepiej przyjrzeć się bałaganowi w naszym życiu? Czy przybliża się, żeby prawić nam kazania? Dać kopniaka w kostkę? Zrobić lanie lub przynajmniej nas zgromić? Nie. Z pewnością nie. Po co więc On się przybliża? By opatrzyć nasze rany (zob. Ps 147,3). Żeby je oczyścić, posmarować je maścią i zabandażować. Przychodzi, żeby pomóc. Przypuszczam, że to samo robi z przytłoczonymi. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni – powiedział Jezus – a Ja dam wam... Co?... Kawałek mojego umysłu?... To, na co zasłużyliście?... Lekcję, której nigdy nie zapomnicie? Nie.

On powiedział: Ja dam wam odpocznienie (zob. Mt 11,28).

Kiedy On to mówi, możesz niemal zobaczyć dobroć w Jego oczach, prawda? Niemal usłyszeć delikatność Jego głosu. Jaka była reakcja Jezusa, gdy spotkał dwóch uczniów, którzy złamani szli drogą do Emaus? On się do nich przybliżył. Dlaczego? By pomóc im znieść to cierpienie, tak żeby mogli odnaleźć drogę do domu (zob. Łk 24,32–33).

Dlaczego Jezus przyszedł do ludzi, którzy byli przytłoczeni? Dlaczego przyszedł do wdowy z Nain, która straciła jedynego syna? (zob. Łk 7,11–16). Dlaczego przyszedł do przełożonego synagogi, któremu zmarła córka? (zob. Mk 5,21–43). Dlaczego przyszedł do ojca, który był przytłoczony opieką nad chorym na padaczkę synem? (zob. Mt 17,14–18). Dlaczego przyszedł do kobiety przytłoczonej siedmioma demonami, które ją torturowały? (zob. Mk 16,9–10). Dlaczego On przychodzi do każdego z nas, którzy jesteśmy przytłoczeni ciężarami życia? Przychodzi, żeby uzdrawiać, odnawiać, uwalniać, wskrzeszać, uwolnić od ciężarów i dać nam odpoczynek. Jeśli czujesz się przytłoczony, nie jestem tutaj po to, żeby dodawać do tego ciężar, wywołując w tobie poczucie winy. Poczucie przytłoczenia nie jest powodem, dla którego mamy czuć się winni. To jest część geografii życia w wierze, podobnie jak pustynia.

Wszyscy czujemy się od czasu do czasu przytłoczeni. Mojżesz wylądował w takim miejscu więcej niż jeden raz. Eliasz. Jeremiasz – często. Apostoł Paweł także, na tyle mocno, że wpadł w desperację – innymi słowy miał myśli samobójcze. Nawet Jezus był przytłoczony w Getsemane (zob. Mt 26,36–39). A w jaki sposób my tam lądujemy – ty i ja? I jak się stamtąd wydostajemy? 40 By odpowiedzieć na te pytania, przyjrzyjmy się Dawidowi – człowiekowi, który kilkakrotnie w swoim życiu był przytłoczony.

W Psalmie 57 czytamy, jak Dawid umknął Saulowi i ukrywa się w jaskini. Znajduje się daleko od pałacu, otoczony wrogami, którzy mają przewagę liczebną, czuje się przytłoczony: Pośrodku lwów spoczywam, co pożerają synów ludzkich. Ich zęby to włócznie i strzały, a język ich niby miecz ostry. Psalm 57,4 Innym razem kolejny kryzys i Dawid znów jest przytłoczony:

Wybaw mnie, Boże, bo woda mi sięga po szyję. Ugrzą­złem w mule topieli i nie mam nigdzie oparcia, trafiłem na wodną głębinę i nurt wody mnie porywa. Zmęczy­łem się krzykiem i ochrypło mi gardło, osłabły moje oczy, gdy czekam na Boga mojego. Psalm 69,2–4

Tutaj wydaje się, że Dawid już chce się poddać: Albowiem nieprzyjaciel mnie prześladuje: moje życie na ziemię powalił, pogrążył mnie w ciemnościach, jak dawno umarłych, a we mnie duch mój omdlewa, serce we mnie zamiera. Psalm 143,3–4

Jak więc Dawid radził sobie z tym przytłoczeniem przez okoliczności? Był ogarnięty Bogiem: Bądź wywyższony, Boże, ponad niebo, a Twoja chwała ponad całą ziemię! (Ps 57,5). Tutaj Dawid odwraca oczy od swoich okoliczności i zwraca je na Boży charakter:

Wysłuchaj mnie, Panie, bo Twoja łaska pełna jest dobroci; wejrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia! Nie kryj swego oblicza przed Twoim sługą; prędko mnie wysłuchaj, bo jestem w ucisku. Psalm 69,17–18 W końcu wraca do swoich wspomnień, przypominając sobie wspaniałość Boga: Pamiętam dni starodawne, rozmyślam o wszystkich Twych dziełach, rozważam dzieło rąk Twoich (Ps 143,5).

W każdym przypadku Dawid staje na nogi. Jak? Patrząc w górę. Odnajduje to, co zawsze było jego Gwiazdą Polarną i skupia się na niej, odnajdując drogę powrotną do miejsca wiary. Niezależnie od tego, czy był zdezorientowany na pustyni, w ciasnej jaskini, czy otoczony nieprawdopodobnym zestawem okoliczności, Dawid zawsze patrzył w górę, zawsze dążył do tego, by być ogarniętym przez Boga – ogarniętym Jego dobrocią, Jego wielkością, Jego chwałą. Jest to otrzeźwiająca prawda, ale w istocie prawda – albo będziemy przytłoczeni przez Boga... albo będziemy przytłoczeni wszystkim innym. Oto parę opcji do rozważenia z tej perspektywy.

Czy obecnie jesteś:

• Ogarnięty Bożą chwałą... czy przytłoczony twoimi finansami?

• Ogarnięty Bożą chwałą... czy przytłoczony twoją rodziną?

• Ogarnięty Bożą chwałą... czy przytłoczony przyszłością?

Twój wybór – ogarnięty podziwem... czy niepokojem? Pytanie do rozważenia, zanim dokonasz wyboru: Czy chcesz spędzić resztę swojego życia, martwiąc się czy wielbiąc? Podziw jest niezbędny, by wielbić. Jeśli nie będziemy generalnie pełni podziwu, nie będziemy też generalnie przepełnieni uwielbieniem, przynajmniej nie na takim poziomie jak Dawid – uwielbieniem pełnym pasji.

 

źródło: Leif Hetland, "Patrzeć oczami nieba", wyd. Szaron, do kupienia TUTAJ

Magazyn