niedziela, 20 listopada 2016 10:43
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Nieprawość, a choroby ciała i niewola duszy - Ana Mendez Ferrell

Nieprawość tworzy rodzaj toksycznego płynu, który gromadzi się w ciele, niszcząc organy i wpływając na ogólny stan zdrowia człowieka. (...) Nieprawość działająca w niewidzialnej rzeczywistości istoty ludzkiej wpływa na całe jej środowisko fizyczne. Jest jak bijące źródło zanieczyszczeń, które przepływa przez wnętrze człowieka, tworząc gęste duchowe bagna, gdzie dusza osoby może ugrzęznąć. (...) Jeśli chcemy ocalić dusze z tych dołów, musimy podążać za głosem Ducha Świętego. Musimy prosić Go, by Jego Duch pokazał nam powód niewoli danego człowieka oraz to, skąd się wzięła dana sytuacja. Potem, ważne jest, by prosić o przebaczenie z grzechu, buntu lub nieprawości. Konieczne jest, by przebaczyć osobom odpowiedzialnym za wyrządzoną nam szkodę, a w końcu trzeba rozkazać, aby ta zniewolona część duszy „WYSZŁA NA WOLNOŚĆ” i tym, którzy siedzą w ciemności, powiedzieć, by: „WYSZLI Z CIEMNOŚCI I PRZYSZLI DO ŚWIATŁA”.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Nieprawość powoduje choroby i ból

Nieprawość jest główną przyczyną chorób. Chociaż ma swój początek w duchu człowieka, podróżuje poprzez duszę i objawia się fizycznie, niszcząc ciało.

Nauka zna ten fenomen pod nazwą chorób psychosomatycznych. Według lekarzy są choroby, które mają swój początek w umyśle i z tego poziomu wywołują reakcje chemiczne w organach, które sprawiają, że dana osoba choruje. Jest to bardzo często spotykana odpowiedź ciała na uczucia nienawiści, goryczy, urazy, wstydu, itd.

To działanie jest tak naprawdę czymś dużo bardziej złożonym niż reakcją chemiczną. Jest to sprawa duchowa. Nieprawość, która była niesiona poprzez pokolenia, weszła tak głęboko w życie ludzi, że wpływa na ich genetykę lub też innymi słowy dziedzictwo przenoszone przez ich fizyczne ciała. Rodzimy się z tą nieprawością i intensyfikuje się ona, gdy zanieczyszczamy nasze serca wszelkiego rodzaju grzechem i perwersyjnym zachowaniem.

Możemy zaobserwować w Słowie, jak duch, dusza i ciało są ze sobą głęboko związane i jak stan tych pierwszych dwóch będzie wpływał na stan całego ciała. Apostoł Jan mówi w swoim trzecim liście:

„Umiłowany! Modlę się o to, aby ci się we wszystkim dobrze powodziło i abyś był zdrów tak, jak dobrze się ma dusza twoja.” (3 Jana 1:2)[1]

Wnętrze wypełnione obecnością Boga, razem z czystym sercem, oczyszczonym i uwolnionym od nieprawości, będzie przynosiło efekt w postaci zdrowego ciała lub też zdrowia „Królestwa Bożego”. Przeciwieństwem tego jest ciało pogrążone w bólu, podatne na choroby. Psalm 109:18 mówi o ludziach bezbożnych lub też nieprawych:

„Przyoblókł się w przekleństwo jak w szatę, niech więc wejdzie ono jak woda we wnętrzności jego i jak oliwa w kości jego!” (Psalm 109:18)[2]

Nieprawość tworzy rodzaj toksycznego płynu, który gromadzi się w ciele, niszcząc organy i wpływając na ogólny stan zdrowia człowieka. Nieprawość mieszka także w kościach, osłabiając je i wpływając na kondycję krwi. Pamiętajmy, że życie, według Biblii, znajduje się we krwi, a krew tworzona jest w szpiku kości. Choroby krwi, takie jak: cukrzyca, białaczka, wysokie, czy niskie ciśnienie, toczeń, etc. mają swoje źródło w nieprawości.

Innym przykładem problemów z tym związanych będzie smutek, który nie pochodzi od Pana i który powoduje śmierć (2 Koryntian 7:10b) [3]. Śmierć jest czymś, co lgnie do nieprawości i wchodzi w kości.

„Zmiłuj się nade mną, Panie, bom jest uciśniony! Zmętniało od zgryzoty oko moje, dusza i wnętrzności moje. Bo życie moje upływa w boleści, A lata moje w westchnieniach, Siła moja słabnie z powodu winy (ang. „nieprawości”) mojej, A kości moje usychają.” (Psalm 31:9-10)

Choroby przebywające w kościach i stawach, takie jak osteoporoza, artretyzm i bóle reumatyczne są rezultatem ciągłego nasycania płynem, który jest wytworem nieprawości. Powstawanie oraz występowanie guzów i ostrych bólów mięśniowych może być fizyczną reakcją ciała na duchowe dziedzictwo danego człowieka.

„Nikt nie pozywa przed sąd według słuszności i nikt nie prowadzi sprawy uczciwie. Polegają na kłamstwie i mówią puste słowa, są brzemienni występkiem i rodzą zgubę. Wylęgają jaja bazyliszka i przędą pajęczynę; kto spożywa ich jaja, ginie, a gdy się je stłucze, wypełznie z nich gad.” (Izajasza 59:4-5)

Kiedy wypędzaliśmy demony, Pan wielokrotnie pokazywał nam jak nieprawość przeniknęła ciało i stworzyła coś na kształt jaj, z których z kolei powstają guzy i zrakowacenie, które się rozchodzi po ciele i namnaża w innych organach. Głęboka ciemność manifestująca się pod postacią pajęczyny często jest utkana w mięśniach, powodując ostre bóle i słabość fizyczną.

Nieprawość, jak już widzieliśmy, ma źródło w duchu człowieka i przekazuje do jego duszy struktury budulcowe dyktujące mu zachowanie. W końcu przedostaje się ona do ciała i niszczy jego funkcje.

Pamiętajmy, że nieprawość jest jak wiadomość przekazywana z pokolenia na pokolenie i stopniowo przekręcana. Widzimy, że zwyczaje, które wpływają destrukcyjnie na ludzkie ciało, często są związane z nieprawością. Przywary charakteru, złe nawyki i zaburzenia osobowości mogą pochodzić od poprzednich pokoleń lub też mogą się rozwinąć na skutek naszego działania, pogarszając stan osiągnięty przez działania przodków.

Może na przykład dojść do takiej sytuacji, że gdy dziadek-głowa rodziny był palaczem, jego syn też został palaczem, ale dodał do tego nadużywanie alkoholu. W związku z tym jego syn też miał te same problemy, ale dodaje do nich palenie marihuany, a jego dziecko zaczyna uzależniać się od kokainy już w dzieciństwie.

Jest to tak jakby łańcuch, który się ciągnie i coraz bardziej wykręca, aż ktoś go przerwie poprzez odkupienie krwią Jezusa i oczyści dziedziczną linię krwi z nieprawości. Ważne jest, by pamiętać, że tam, gdzie ojcowie nie rozpoznali przyczyny problemu, który trapi ich synów, tam nie mają mocy ani autorytetu, by im pomóc.

Innym przykładem nieprawości działającym w ciele jest spożywanie leków syntetycznych. W obecnych czasach używanie farmaceutyków jest społecznie akceptowalne, a Kościół nie widzi w tym nic złego. W związku z tym znaczna liczba członków Kościoła stale przyjmuje kilka rodzajów leków, niekoniecznie przepisanych przez lekarza.

Pytanie brzmi: skąd ta praktyka pochodzi? Współczesna medycyna alopatyczna ma swoje źródło w średniowiecznej alchemii. Ta z kolei pochodzi ze Starożytnej Grecji, gdzie była zwana „Farmakeją” i była poświęcona bogowi Asklepiosowi (w Starożytnej Grecji) lub też Eskulapowi (w Starożytnym Rzymie) oraz Hygieji, których symbole stały się też emblematem medycyny (laska owinięta dwoma wężami). Sam termin „farmakeja”, oprócz znaczenia spożywania farmaceutyków, stosowany był w Biblii do opisania czarów (np. Galacjan 5:19) i jest wiązany z uzależnieniami (narkotyki, nikotyna, alkohol).

Jezus Chrystus poniósł nasze choroby na krzyż tak samo jak zaniósł tam nasz grzech i nieprawość. W związku z tym prawdziwy chrześcijanin powinien poszukiwać wolności od leków.

Dojrzałość w Chrystusie prowadzi nas do całkowitego polegania na Jego Odkupieńczym Dziele. Poza tym, medykamenty same w sobie nie mają mocy, by uzdrawiać i jest to sprawa dobrze rozumiana przez lekarzy oraz firmy farmaceutyczne. Lek może zaleczyć jedną chorobę, ale spowodować drugą – podobnie jak czary. Tylko Bóg naprawdę uzdrawia.

Nie jest moją intencją, by potępiać kogokolwiek, kto bierze leki – raczej chcę pokazać, że jest dla nas otwarta lepsza droga. Widziałam rodziców uzależnionych od brania lekarstw, którzy się modlili o swoje dzieci pogrążone w narkotykach. Nie dziwił mnie brak rezultatów. Ich dzieci uciekały po prostu od cierpienia emocjonalnego poprzez narkotyki, naśladując rodziców, którzy rozwiązywali problemy fizyczne i emocjonalne poprzez spożywanie farmaceutyków.

Związanie „farmakeją” jest rodzajem nieprawości, która wdziera się do komórek ciała i sprawia, że system immunologiczny jest bezużyteczny. Jednocześnie, większość z nas nie wie z czego składają się te atrakcyjne pigułki z fascynującymi i budzącymi ufność nazwami. Czy znasz niszczycielską moc danego leku? Dlaczego ignorujemy występujące po nim efekty uboczne?

Jeśli naprawdę jesteśmy oddani Jezusowi Chrystusowi tak, że polegamy na mocy uzdrowieńczej Ducha Świętego, który mieszka w nas, to czy nie sądzicie, że powinniśmy otrzymywać w naszym życiu lepsze efekty, bez skutków ubocznych? Nie tylko chcę wam powiedzieć, że TO DZIAŁA, ale chcę wam też powiedzieć, że będziecie wtedy mieć autorytet, by pokonać wszystko, co wpływa na wasze zdrowie i zdrowie tych, których kochacie.

Nieprawość objawia się w ciele także poprzez zaburzenia jedzenia. Są ludzie, którzy jedzą za dużo, ignorując fakt, że popełniają grzech, krzywdząc własne ciało i niszcząc w ten sposób Świątynię Ducha Świętego. Na przykład, w USA jest około 4 mln osób, które ważą ponad 300 funtów (ok. 135 kg – przyp. tłum.), a kolejne 400 tys. – ponad 400 funtów (ok. 180 kg – przyp. tłum.). Nieprawość sprawia, że ludzie jedzą bez opamiętania. Korzeniem jest dążenie do samozniszczenia, być może pokoleniowe, które musi zostać wyrwane, aby przyszła wolność na tym obszarze. A więc ważne jest zbadać obżarstwo pod kątem nieprawości. Obraża ono Boga i przynosi straszne konsekwencje dla zdrowia naszego ciała. Być może ktoś z twoich przodków zniszczył swoje ciało popełniając samobójstwo przez przedawkowanie, zatruwał się nikotyną lub narkotykami, itd., a objawia się to w twoim życiu w chęci niszczenia siebie, w tym przypadku jedzeniem.

Nieprawość, a niewola duszy

Jak już wcześniej to zbadaliśmy, nieprawość objawia się w ciele jako czarna woda lub olej i sprawia, że ciało choruje. Jednakże, źródło tych substancji znajduje się w duchu człowieka. Nieprawość działająca w niewidzialnej rzeczywistości istoty ludzkiej wpływa na całe jej środowisko fizyczne. Jest jak bijące źródło zanieczyszczeń, które przepływa przez wnętrze człowieka, tworząc gęste duchowe bagna, gdzie dusza osoby może ugrzęznąć. Mogą one też spowodować, że nawet sprawiedliwa osoba tonie w błotach, nie mogąc znaleźć wyjścia.

Popatrzmy, co mówi Słowo:

„Lecz bezbożni są jak wzburzone morze, które nie może się uspokoić, a którego wody wyrzucają na wierzch muł i błoto.” (Izajasza 57:20)

Zauważcie w tym następnym wersecie, że ludzie prawi także są w pułapce z powodu zbiorczej nieprawości:

„Bo wiele jest naszych występków wobec ciebie, a nasze grzechy świadczą przeciwko nam; świadomi jesteśmy naszych występków i znamy własne przewinienia (ang. „nieprawości”); że jesteśmy niewierni i zapieramy się Pana, odwracamy się od naszego Boga, mówimy o ucisku i odstępstwie i wypowiadamy z serca słowa kłamliwe. Dlatego prawo zostało usunięte na bok, a sprawiedliwość pozostaje daleko, gdyż prawda potyka się na rynku, a dla uczciwości miejsca nie ma. Prawda się zapodziała, a ten, który unika złego, bywa plądrowany; widział to Pan i za złe to poczytał, że nie ma prawa.” (Izajasza 59:12-15)

Patrząc duchowo – całe to błoto nieprawości jest rzucane na innych poprzez wypowiadanie gwałtownych, perwersyjnych słów, poprzez groźby, potwarz, niesprawiedliwe oskarżenia i presje rozmaitych rodzajów. W obecnych czasach wiele stresujących sytuacji bierze się z tego rodzaju nieprawości. Nawarstwia się ona, aż osoba czuje się przez nią duszona. Ludzie rzucający tego typu słowa są podatni na duchy kontrolujące, które powodują opresję, kastrują osoby, na których jeżdżą, manipulują nimi, a także zanieczyszczają miejsce, w którym mieszkają.

Problemy psychiczne, takie jak lęki (np. klaustrofobia), mają swoje źródło w środowisku duchowym tego właśnie typu. Wielokrotnie widzimy w takich przypadkach, że chociaż warunki życia się zmieniają, dusza pozostaje w niewoli przeszłości i konieczne staje się uwolnienie.

Otoczenie duchowymi błotnistymi wodami może generować strach, koszmary, wewnętrzną udrękę oraz poczucie olbrzymiej desperacji. Król Dawid wiele razy znalazł się w takiej sytuacji – otoczony przez te bagniste miejsca, które go dosłownie zalewały.

„Słuchaj mnie uważnie i odpowiedz mi. Miotam się w żalu moim i jęczę z powodu głosu nieprzyjaciela, Z powodu ucisku bezbożnika, bo na mnie zwalają zło, A w gniewie na mnie nastają. Serce drży we mnie, Opadł mnie lęk przed śmiercią, Bojaźń i drżenie nachodzi mnie i groza mnie ogarnia.” (Psalm 55:3-6)

To błoto jest realne w świecie duchowym. Sprawia, że osoba ma wrażenie jakby stała na ruchomych piaskach. Tylko Boża moc może pomóc stamtąd uciec. Takie sytuacje są frustrujące, ponieważ ma się wrażenie, że nie ma wyjścia, nie ma czego się złapać, a im bardziej walczymy, tym bardziej się zapadamy.

„Wybaw mnie, Boże, Bo wody grożą duszy mojej! Ugrzązłem w głębokim błocie i nie mam oparcia dla nóg, Dostałem się w głębokie wody, a nurt zalewa mnie. Zmęczyłem się wołając, wyschło gardło moje; Zamroczyły się oczy moje od czekania na Boga mego. Więcej niż włosów na głowie mojej Jest tych, którzy mnie nienawidzą bez przyczyny, Silniejsi niż kości moje są ci, Którzy mnie zwalczają niesłusznie. Czy mam zwrócić to, czego nie zrabowałem?” (Psalm 69:2-5)

Odnajdujemy ten stan duszy u Psalmisty, który był nękany przez zło czynione przez innych. Nieprawość została na niego rzucona, a jego dusza dostała się do miejsc niewoli:

„Bo dusza moja syta jest cierpień, A życie moje bliskie jest krainy umarłych. (…) Umieściłeś mnie w najgłębszym dole, W ciemnościach, w głębinach, (…) Jestem zamknięty, bez wyjścia.” (Psalm 88:3, 7, 9b)

Jeśli zostaliśmy już pobłogosławieni zdolnością widzenia świata duchowego, możemy dosłownie zobaczyć te doły, w których diabeł więzi część duszy danego człowieka, rozpętując w jego życiu opresję i nieszczęścia. Dusza może być podzielona i dana jej część może być trzymana w niewoli z powodu traumy, nieprawości, czy też nękania.

Król Dawid w takich sytuacjach, kiedy był prześladowany przez swoich wrogów – krzyczał do Boga:

„Ogarnęły mnie fale śmierci, A strumienie zagłady zatrwożyły mnie. Więzy otchłani otoczyły mnie, Pochwyciły mnie sidła śmierci.” (Psalm 18:5-6)

Mówi też:

„Gdyż bez przyczyny zastawili na mnie zgubne sidła swoje, Bez przyczyny wykopali dla mnie dół.” (Psalm 35:7)

Hiob także wspomina o tych dołach wykopanych jako zasadzki na duszę:

„I na sierotę targacie się, i kopiecie doły pod przyjacielem swoim.” (Hioba 6:27, BG)

Te więzienia ciemności są tworzone nie tylko przez ludzi, którzy rzucają na nas nieprawość, nienawiść i przekleństwa. Możemy być uwięzieni w tych miejscach utrapienia z własnej winy.

„Siedzieli w ciemności i mroku, Związani nędzą i żelazem, Ponieważ sprzeciwili się słowom Bożym i pogardzili radą Najwyższego. (…) Chorowali z powodu swego występnego życia i cierpieli z powodu swych win. Wszelki pokarm obrzydł im i bliscy już byli bram śmierci.” (Psalm 107:10-11 i 17-18)

Ci, którzy nie oddają Bogu chwały, również mogą ugrzęznąć w takich miejscach:

„Słuchajcie, nadstawcie uszu, nie wynoście się, gdyż Pan to mówi! Oddajcie Panu, waszemu Bogu, chwałę, zanim zapadnie ciemność i zanim wasze nogi się potkną o mroczne góry. Gdy będziecie wyglądać światła, On zamieni je w ciemność i obróci w pomrokę! A jeżeli tego nie usłuchacie, moja dusza w ukryciu płakać będzie z powodu waszego wygnania i moje oko zaleje się łzami, że trzoda Pana pójdzie do niewoli.” (Jeremiasza 13:15-17)

Jeśli chcemy ocalić dusze z tych dołów, musimy podążać za głosem Ducha Świętego. Musimy mieć pozwolenie od Boga, żeby działać w określony sposób, musimy prosić Go, by Jego Duch pokazał nam powód niewoli danego człowieka oraz to, skąd się wzięła dana sytuacja. Potem, ważne jest, by prosić o przebaczenie z grzechu, buntu lub nieprawości. Konieczne jest, by przebaczyć osobom odpowiedzialnym za wyrządzoną nam szkodę, a w końcu trzeba rozkazać, aby ta zniewolona część duszy „WYSZŁA NA WOLNOŚĆ” i tym, którzy siedzą w ciemności, powiedzieć, by: „WYSZLI Z CIEMNOŚCI I PRZYSZLI DO ŚWIATŁA”.

„Tak mówi Pan: W czasie łaski wysłuchałem cię i w dniu zbawienia pomogłem ci; stworzyłem cię i ustanowiłem cię pośrednikiem przymierza z ludem, abyś podźwignął kraj, porozdzielał spustoszoną własność dziedziczną, abyś rzekł do więźniów: Wyjdźcie! A do tych, którzy siedzą w ciemności: Pokażcie się! Przy drogach będą się paść, a na wszystkich gołych wzgórzach będą ich pastwiska.” (Izajasza 49:8-9)

Czasem trzeba też, by ktoś fizycznie wziął osobę za rękę i (poprzez gest proroczy – przyp. tłum.) wyciągnął ją z duchowego dołu. Co ciekawe, w duchu zarówno osoba uwalniająca, jak i uwalniana może wtedy mieć poczucie zwycięstwa i wolności. Potem musimy poprosić Boga, aby umieścił duszę w okręgach niebieskich i by była umocniona przez Ducha Świętego. Rezultaty otrzymywane przez takie uwolnienie są cudowne (tu polecam przeczytanie mojej książki „Regiony Niewoli”, gdzie bardziej zagłębiam się w ten temat).

 

źródło: fragment książki "Nieprawość", Ana Mendez Ferrell;

Wydawca w Polsce: INTER GLOBAL Oświata, strona: anamendez.pl

KSIĄŻKA JUŻ W SPRZEDAŻY!

 

 

Poniżej linki do naszych innych artykułów tworzonych na podstawie fragmentów tej książki:

USUNIĘCIE MOCY NIEPRAWOŚCI - DLACZEGO JEST WAŻNE

USPRAWIEDLIWIENIE PRZEZ WIARĘ ZACZYNA SIĘ OD SKRUCHY W SERCU

JAK TWOJE SERCE PRZYCIĄGA ŚWIATŁOŚĆ LUB CIEMNOŚĆ 

NIEPRAWOŚĆ POWODUJE DUCHOWĄ GŁUCHOTĘ 

NIEPRAWOŚĆ BLOKUJE PRZEPŁYW BOŻEGO BŁOGOSŁAWIEŃSTWA



[1] Tekst angielski sugeruje tu związek przyczynowo-skutkowy: „abyś był zdrowy, ponieważ twoja dusza ma się dobrze” – przyp. tłum.

[2] W tekście angielskim: „ponieważ odziewa się przekleństwem jak szatą, niech stanie się jak woda w jego wnętrznościach i jak oliwa w jego kościach” (KJV), „odział się przekleństwem jak szatą, a przeniknęło ono jak woda do jego życia wewnętrznego oraz jak olej do jego kości” (Amp). Bibliści zwracają tu uwagę, że hebrajskie wyrażenie „niech” ma wydźwięk sprawczy, tj. ogłaszania prawa, zarządzenia, nie służy natomiast do wyrażania życzeń, jak podobna struktura w j. polskim.

[3] „Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje; smutek zaś światowy sprawia śmierć.” (2 Kor 7:10)

Magazyn