niedziela, 25 czerwca 2017 13:38
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Autorytet chrześcijanina do związywania mocy w świecie duchowym cz.2 – Ana Mendez Ferrell

„Bo broń naszej walki nie jest cielesna, lecz potężna w Bogu, aby obalać warownie” (2 Kor 10:4) Gdybyśmy byli w stanie zobaczyć, jak wyposażeni jesteśmy przez Boga w Jego potężną moc, to wiedzielibyśmy, że jesteśmy także w stanie wywołać wielki strach w szeregach diabła. Demony wierzą i, jak mówi Słowo, drżą przed Bogiem, a my jesteśmy przyodziani w Niego i nasze życia są ukryte w Jezusie Chrystusie.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

CZĘŚĆ 1 - TUTAJ

 

2. Jezus zniszczył całe diabelskie królestwo, a autorytet dał nam.

 

Zwycięstwo na krzyżu nie było częściowe. Jezus pokonał Szatana i wszystkie jego struktury rządowe – raz na zawsze. Za pomocą autorytetu, którym zwyciężył, nie pokonał tylko demonów, które zamieszkują ludzi, ale także te duchy, które działają poza ciałem.

W czasie gdy Jezus sam gromił demony na ziemi, nie do końca jeszcze pokonał diabła. Po swoim zmartwychwstaniu jednak powiedział: „Został mi dany wszelki autorytet na niebie i ziemi”. (Mt 28:18 NSRV), a potem dał nam Wielkie Polecenie, by iść i ustanawiać Królestwo Boże.

Ustanawianie Królestwa oznacza między innymi docieranie do miejsc, które są mocno okupowane przez moce ciemności. Tam Boża moc musi wpierw zniszczyć zwierzchności terytorialne, by Ewangelia mogła z sukcesem przenikać ten obszar. W innym przypadku rezultaty będą marne, a tych, którzy je osiągnęli, często będzie dotykać zniszczenie.

Jezus powiedział:

„Ale jeżeli Ja, palcem bożym wypędzam demony, to znaczy, że z pewnością Królestwo Boże do was przyszło. Jak ktoś może wejść do domu mocarza i ukraść jego własność jeśli go najpierw nie zwiąże? Dopiero wtedy będzie w stanie złupić jego dom.” (Mk 12:28-29)

Przez wiele lat Meksyk, moja ojczyzna, był jednym z miejsc naznaczonych największą liczbą męczenników na świecie. Niebiosa tego kraju były z jak brązu, a postęp Królestwa Bożego kosztował zwykle życie wielu cennych sług bożych. Nim zrozumiałam, jak prowadzić duchową walkę terytorialną, widziałam wielu pastorów wpadających w najohydniejsze grzechy, kościoły zniszczone, a niektóre połknięte przez masonerię, bo ich pastorzy nie mieli pojęcia, w co wchodzą. Inni znów mieli kościoły ustanowione w miejscach rządzonych przez moce śmierci i byli prześladowani przez choroby, ataki serca, wypadki lub – po prostu – duchową śmierć.

Wszędzie można było spotkać tysiące zniechęconych pastorów, pochłoniętych przez martwą religijną rutynę, podczas gdy ich kościoły z dnia na dzień malały. Zdarza się tak nie tylko w Meksyku, ale na całym świecie. Powód takiego stanu został jasno określony przez Jezusa: „Nie możemy obrabować domu, jeśli wpierw nie zwiążemy mocarza.”.

W roku 1994 rozpoczęliśmy w Meksyku wojnę terytorialną na poziomie strategicznym i zaczęliśmy organizować Bożą armię w całym narodzie. Wkrótce zobaczyliśmy radykalne zmiany w kraju. Kościoły zaczęły w potężny sposób wychodzić z ukrycia, w wielu miejscach zaczęło się pojawiać przebudzenie. Otwarcie nieba jest dziś zauważalne. Potężne poruszenie Ducha Świętego nawiedziło nasz naród. Bóg ustanawia mężczyzn i kobiety do działania na poziomie narodowym i międzynarodowym, bo w końcu rozumiemy nasz autorytet i przejmujemy teren dla Boga na własność.

W Starym Testamencie, który jest cieniem Nowego, widzimy, że Bóg dał Jozuemu Ziemię Obiecaną. Był to jednak teren okupowany przez gigantów, którzy musieli zostać pokonani przez ludzi. Dokładnie to samo dzieje się z naszymi narodami. Są dziedzictwem, które Bóg chce dać nam, ale okupują je duchy terytorialne, które musimy wyrzucić. Biblia mówi:„Proś mnie, a na pewno dam ci narody jako Twe dziedzictwo” (Ps 2:8 NSVR)

Bóg dał nam cały autorytet w Chrystusie, bo jesteśmy Jego własnym Ciałem. Ciało Chrystusa ma taką samą moc, co Jego Głowa. Jeżeli jej nie mamy, to nie jesteśmy połączeni z prawdziwym autorytetem.

Czy ciało może powiedzieć głowie: „Nie walczę z tymi demonami, walcz sobie sam!”? Czy to nie głowa daje ciału siłę, żeby wykonać wszystko, co sobie ona życzy? Niech Bóg oświeci oczy naszego rozumienia, abyśmy mogli zobaczyć bogactwa Jego chwały! Pismo mówi na ten temat:

i jaka jest ogromna wspaniałość Jego mocy względem nas, którzy wierzą, zgodnie z działającą Jego potężną mocą, która działała w Chrystusie, kiedy [Bóg] podniósł Go z martwych i posadził Go po swojej prawicy w okręgach niebieskich, daleko ponad wszelką zwierzchnością i mocą, i potęgą, i władzą, i każdym imieniem, które zostało nadane, nie tylko w tym wieku, ale też w tych, które nadejdą. I On złożył wszystko pod Jego stopami i dał Mu być nad wszystkimi rzeczami głową Kościoła, który jest Jego ciałem, pełnią Jego, który wypełnia wszystko we wszystkim. (Ef 1:19-23)

Jeżeli jesteśmy pełnią Chrystusa, jak możemy mówić, że On ma cały autorytet, a my ograniczony? Ciało i głowa mają tę samą moc, jeśli są ze sobą połączone.

Jezus nie jest oddzielony od Swego Kościoła, siedząc na niebieskim tronie, gdy my tu, na dole, z ograniczonym autorytetem, pozostajemy zdani na łaskę duchów terytorialnych. Jezus jest wśród nas. „W Nim poruszamy się, żyjemy i jesteśmy”. W Jezusie nie ma podziału na niebo i ziemię.

Biblia mówi:

On objawił nam tajemnicę swojej woli, zgodnie ze swoim zamiarem, który przeznaczył dla Niego [Jezusa], przez wzgląd na odpowiednie wykonanie jej w pełni czasów, czyli, zebranie wszystkich rzeczy w Chrystusie, tych w niebiosach i tych na ziemi” (Ef 1:9,10 NSRV)

Moim zdaniem wielkim błędem teologicznym jest twierdzić, że Jezus ma cały autorytet na niebie i ziemi, a my posiadamy go tylko na ziemi. Chcę podkreślić: Jezus nie jest oddzielony od Swoich prawdziwych świętych.

„Ale ten kto się przyłącza do Pana jest jednym duchem z Nim.” (1 Kor 6:17)

To jest prawdziwa intymna komunia z Duchem Pana. Potwierdzeniem tej myśli jest:

„…żeby oni wszyscy byli jednym, jak Ty, Ojcze, jesteś we Mnie, a Ja w Tobie. Żeby oni także mogli być jednym w Nas, żeby świat mógł uwierzyć, że Ty Mnie posłałeś” (Jn 17:21)

Ten, który poddaje się pod całkowite panowanie i świętość Jezusa, jest rzeczywiście jednym z Nim. „Jeden z Nim” nie oznacza sytuacji, że Jezus jest wysoko w niebie, a my na dole, na ziemi. Jeden znaczy „jeden”. Jezus powiedział: „Królestwo Boże jest pośród was”, co znaczyło, że jest ono już wśród nas, w naszym duchu. Królestwo Boga ma w sobie cały autorytet Króla. Jezus powiedział Piotrowi, który jest przykładem apostolskiego autorytetu w kościele:

„I też mówię Ci, że jesteś Piotr i na tej skale zbuduję Mój kościół, a bramy Hadesu nie przemogą Go. I dam Ci klucze królestwa niebios i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.” (Mt 16:18-19)

Te „klucze” są właśnie Bożym autorytetem, by wpływać zarówno na ziemię, jak i na niebo. „Drzwi Hadesu” reprezentują rządowe imperium szatana, które jest już pokonane przez Kościół.

Pan powiedział także:

„Oto daję wam autorytet, by deptać po wężach i skorpionach, i po całej potędze wroga, i nic was w żaden sposób nie zrani.”(Łk 10:19)

Wliczone są w to wszystkie rodzaje wężów: zaczynając od węża starodawnego z Księgi Rodzaju 3:14, aż do latającego węża z Ks. Objawienia 12:9, a także wężów morskich z Izajasza 30:6 i 27:1.

Są tacy, którzy Lewiatana, straszliwego węża morskiego, nadal postrzegają jako potwora, do którego nikt się nie może zbliżyć ani go zniszczyć, jak jest to opisane w Księdze Joba. Ale tak naprawdę Jezus pokonał każdego demona i piekielnego potwora na krzyżu Kalwarii. Teraz, będąc w autorytecie Jezusa, możemy stąpać po każdym wężu, bo tak powiedział Pan.

Prawda jest taka, że kiedy w wojnie terytorialnej raz doświadczy się mocy Boga, to najstraszliwsze demony wydają się zabawkami w porównaniu z przeraźliwym majestatem i autorytetem naszego Pana. Kiedy walczymy (mam na myśli tych, których Bóg powołał na front bitewny, wrócę jeszcze do tego rozróżnienia później) nie jesteśmy podobni do słabiutkich żołnierzyków w stylu postaci z obrazków w podręcznikach szkółek niedzielnych, z malutkimi mieczami i zbrojami. Nie! Jesteśmy nieskończenie potężni w Nim! Rozmiar naszego ducha, zjednoczonego z Jego Duchem, jest gigantyczny! Nasza zbroja jest tą samą zbroją co Boża, niezniszczalna i nieprzenikalna, pełna płomieni ognia i mocy błyskawic wychodzących z niej.

„Bo broń naszej walki nie jest cielesna, lecz potężna w Bogu, aby obalać warownie” (2 Kor 10:4)

Gdybyśmy byli w stanie zobaczyć, jak wyposażeni jesteśmy przez Boga w Jego potężną moc, to wiedzielibyśmy, że jesteśmy także w stanie wywołać wielki strach w szeregach diabła. Demony wierzą i, jak mówi Słowo, drżą przed Bogiem, a my jesteśmy przyodziani w Niego i nasze życia są ukryte w Jezusie Chrystusie.

Niektórzy nadal chcieliby widzieć Szatana, Lewiatana i moce terytorialne jako potężne. Tego właśnie chce szatan, by zgasić i zniechęcić Bożą armię, aby móc robić całe zło, na jakie ma ochotę i nie przestawać rządzić.

Lecz my nie żyjemy w czasach Joba lub Izajasza, kiedy wielki smok i wąż starodawny były ciągle traktowane jako stworzenia niezniszczalne. Jezus odniósł tryumf nad nimi i siedzi w pełnym autorytecie po prawicy Ojca, czekając na to, aż Jego wrogowie zostaną w pełni uczynieni jego podnóżkiem (Hbr 10:13 i Mk 12:36).

 

źródło: High Level Warfare (Wyższe Poziomy Walki Duchowej), fragment rozdziału 3

tłumaczenie: Ela Świerczyńska

Magazyn