niedziela, 28 października 2018 15:47
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Źródło wytryskujące ku życiu – John Bevere

  Wielu poddaje się w chwili posuchy, ale Bóg nas namawia, żebyśmy dokopywali się do głębszych źródeł i wzięli się do walki!  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

„Usta sprawiedliwego są krynicą życia” (Przyp. 10:11a, BW)

Deszcz jest czymś rzadkim na pustyni. Wiele roślin pustynnych przystosowało się do tego surowego klimatu poprzez zapuszczanie głębokich korzeni, które mogą gromadzić wodę znajdującą się kilka stóp pod powierzchnią ziemi. Bez takich głębokich korzeni rośliny pustynne nie mogłyby przetrwać. Dzięki temu systemowi korzeniowemu rośliny te nie zależą od opadów deszczu, a inaczej zdobywają wodę potrzebną do przetrwania. W podobny sposób Bóg pozwala nam przechodzić przez duchową pustynię, w której doświadczamy chwilowego braku Jego namacalnej obecności, po to żeby [poprzez poszukiwanie jej] rozwinął się w nas głęboki system korzeniowy – za pomocą którego sięgamy głębiej do źródeł zbawienia.

Mając to na uwadze, Jezus zaprasza nas do siebie, wypowiadając następujące słowa: „Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli;” (Jana 7:37-39a).

Doświadczyłem kilku sytuacji w okresie posuchy, gdy próbowałem się modlić i było mi trudno to robić. Raz, szukając Pana, zabrałem namiot do parku, żeby spędzić tak wieczór i poranek następnego dnia. Po trzech godzinach modlitwy, uwielbienia i czytania Biblii miałem wrażenie, że donikąd to nie zmierza. Nie dostawałem nic świeżego – było tak sucho jak tylko mogło. Mając poczucie klęski, schowałem się do śpiwora i próbowałem zasnąć. Spałem niewiele, kręciłem się z boku na bok, zastanawiając się, czemu Bóg mi się nie objawiał

Następnego dnia wróciłem do poszukiwania – chodząc szlakami w parku, modląc się, ale wciąż czując się sucho. Po półtorej godziny poddałem się i przyznałem: „Panie, chyba jestem na pustyni”. Moje myśli galopowały: „Równie dobrze mogę wracać do domu i Go nie szukać; wprowadził mnie w to miejsce suche i nic się nie zmieni, póki mnie stąd nie wyprowadzi”.

Bardzo się myliłem! Bóg nie wprowadza nas w taki czas po to, żeby nam dopiec i doprowadzić do frustracji. Nie chce nas zmusić do uznania klęski, żeby mógł suwerennie zmienić nasz stan! Duchowa pustynia nie ma być naszym miejscem klęski, ale ma być miejscem zwycięstwa [wzrostu w autorytecie]! Nagle usłyszałem w swoim wnętrzu cichy, mocny głos, który mówił: „Walcz!”.

Wyposażony w niezbędną mi iskrę zachęty zacząłem się modlić: „Rozbudź we mnie Boże dary! Niech zaczną ze mnie wypływać rzeki wody żywej! Wytryśnij studnio wody żywej w mojej duszy!”. Kiedy powtarzałem te pochodzące z Biblii słowa, modlitwa stawała się coraz bardziej intensywna, aż poczułem, że wraca do mnie życie poprzez modlitwę i wypowiadanie Słowa Pana z wielką siłą, koncentracją i pasją. Kilka minut wcześniej czułem się przytłoczony i słaby, ale teraz Jego obecność wróciła w potężny sposób.

Wielu poddaje się w chwili posuchy, ale Bóg nas namawia, żebyśmy dokopywali się do głębszych źródeł i wzięli się do walki!

 

źródło: blog Johna Bevere'a - Messenger International

tłumaczenie: ekipa otwarteniebo24.pl

Magazyn