czwartek, 16 kwietnia 2020 08:28
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

To czas, w którym Kościół może odrzucić bezbożne elementy, wrócić do relacji z Bogiem i stanąć w mocy - Ana Mendez Ferrell

  Wierzę, że najważniejsza rzecz, która obecnie ma miejsce, to wcale nie koronawirus, ale zatrzymanie ziemi. Diabeł zdecydowanie nie ma mocy, żeby zatrzymać ziemię. To jest Bóg. Bóg zatrzymuje ziemię, bo od wielu lat przemawiał do Kościoła i mówił mu: „Zatrzymaj się! Stój! Chcę z wami porozmawiać! Zatrzymaj się! Chcę wyprostować pewne rzeczy. Chce przywrócić Kościół do stanu harmonii z Moim myśleniem.” A Kościół tylko działał, działał, działał, działał, działał, działał i nie miał czasu, żeby się zatrzymać i posłuchać, co mówi Bóg. Więc teraz Pan powiedział: „Ok! Nie zrobiłeś tego sam, swoimi sposobami. To teraz zrobimy to na Mój sposób. Zatrzymam wszystko!”. I tu się właśnie znajdujemy. Najważniejsza tu rzecz to nie koronawirus, ale Bóg, który wszystko zatrzymuje. A to zatrzymanie wszystkiego jest dla nas – żebyśmy znowu wszystko mogli przemyśleć. Musimy przemyśleć, gdzie się znajdujemy.  

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Ojcze! Proszę Cię o ducha mądrości i objawienia ‒ żeby przyszedł na Twoich ludzi. O ducha pokory, żebyśmy weszli w zmiany, które chcesz przynieść. Przyjdź przede wszystkim na liderstwo, przewodników wiary, a także na cały swój lud, żeby manifestował się pokój i Królestwo Boże pośród nas. Niech prawdziwy głos proroczy objawia się przez szczerych ludzi, których Ty podnosisz.

Tak miło jest was wszystkich widzieć! Rick, jak się masz? […]

Od zeszłego roku zaczęłam widzieć, jak coś przychodzi na ziemię. Zobaczyłam potężny ogień, który był większy niż sama ziemia. Ten ogień przychodził, żeby dać Kościołowi moc. Dać moc Synom Bożym, dając nam zrozumienie, co to znaczy naprawdę być Synem Bożym. Całe stworzenie wzdycha i czeka na objawienie się Synów Bożych. Bycie Synem Bożym to coś zupełnie innego niż tylko chodzenie do kościoła lub odmówienie modlitwy: „Jezu, Jezu, przyjdź do mojego serca”. Pan mówi tu o czymś, co wstrząsa ziemią, co zmienia ziemię. Jezus przyszedł przynieść nam Królestwo. To Królestwo musimy rozumieć.

Na dzisiejsze spotkanie Pan dał mi słowo z listu do Hebrajczyków 8:8-9-[11]: „Albowiem ganiąc ich, mówi: Oto idą dni, mówi Pan, a zawrę z domem Izraela i z domem Judy przymierze nowe. Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdym ujął ich za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej;

[ponieważ oni nie wytrwali w moim przymierzu, przeto Ja nie troszczyłem się o nich, mówi Pan. Takie zaś jest przymierze, które zawrę z domem Izraela po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich umysły i na sercach ich wypiszę je, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem. I nikt nie będzie uczył swego ziomka ani też swego brata, mówiąc: Poznaj Pana, bo wszyscy mnie znać będą od najmniejszego aż do największego z nich.]”

To przymierze – w wersecie 9 – jest „nie takie” jakie zostało zawarte z ojcami.

Wierzę, że najważniejsza rzecz, która obecnie ma miejsce, to wcale nie koronawirus, ale zatrzymanie ziemi. Diabeł zdecydowanie nie ma mocy, żeby zatrzymać ziemię. To jest Bóg. Bóg zatrzymuje ziemię, bo od wielu lat przemawiał do Kościoła i mówił mu: „Zatrzymaj się! Stój! Chcę z wami porozmawiać! Zatrzymaj się! Chcę wyprostować pewne rzeczy. Chce przywrócić Kościół do stanu harmonii z Moim myśleniem.” A Kościół tylko działał, działał, działał, działał, działał, działał i nie miał czasu, żeby się zatrzymać i posłuchać, co mówi Bóg. Więc teraz Pan powiedział: „Ok! Nie zrobiłeś tego sam, swoimi sposobami. To teraz zrobimy to na Mój sposób. Zatrzymam wszystko!”. I tu się właśnie znajdujemy.

Najważniejsza tu rzecz to nie koronawirus, ale Bóg, który wszystko zatrzymuje. A to zatrzymanie wszystkiego jest dla nas – żebyśmy znowu wszystko mogli przemyśleć. Musimy przemyśleć, gdzie się znajdujemy.

Myślę, że dlatego właśnie Pan zatrzymał Kościół. Rozmawiałam z jednym z moich przyjaciół z Niemiec i on mi powiedział: „Nawet Hitler nie był w stanie zatrzymać Kościoła. Nawet komuniści w Chinach nie byli w stanie zatrzymać [tam] Kościoła”. Ale Bóg zatrzymał Kościół i na tym powinniśmy się skoncentrować. Nie na koronawirusie – ale na tym, co Pan chce powiedzieć osobiście każdemu z nas. Bowiem Kościół – choć jest radosny, piękny i rośnie – jest bardzo słabą jednostką. Nie wpływa na społeczeństwo tak jak miał.

Biblia mówi, że Bóg zawarł przymierze „nie takie jakie zostało zawarte z ojcami”. Przymierze, które było inne niż stare przymierze, przymierze ojców. Jakie było przymierze ojców?

Był to system praw oparty o to, jak Bóg działał zewnętrznie – nie mieszkając we wnętrzu człowieka. Stare Przymierze to system zewnętrzny. Mamy [w nim] Świątynię, która nie znajduje się we wnętrzu człowieka. Bóg wzbudzał w tym przymierzu proroków i oni mówili innym, co należy, jak należy: „tak macie działać, to należy świętować”. To wszystko się dzieje zewnętrznie, na zewnątrz człowieka.

Potem przychodzi Jezus i ustanawia nowe przymierze, a przymierze, które ustanawia, jest nakierowane na to, co się dzieje wewnętrznie. Bóg zaczyna działać we wnętrzu człowieka – mieszkając we wnętrzu człowieka. Jezus powiedział: „Moje Królestwo nie jest z tego świata.” (Jana 18:36); „Tak jak Ja nie jestem z tego świata – tak i [moi uczniowie] nie są z tego świata” (Jana 17:14 i 16).

Jezus „przełączył” z działania zewnętrznego na wewnętrzne. Myślę, że tego właśnie nie zauważa Kościół.

Apostoł Mok mówił o pokucie. Podobnie Apostoł Pat mówiła o pokutowaniu, aby narody przyszły do Boga. Z czego dokładnie mamy pokutować? Już od lat 90 mówiliśmy o pokutowaniu w imieniu narodów – „pokutujemy, aby Pan mógł uzdrowić ziemię”. To jest powtarzane od lat 90. A jest rok 2020! Nie możemy głosić tego samego przesłania. Musimy zrozumieć coś, czego wcześniej nie pojęliśmy. [A faktycznie] Wiele rzeczy, które dziś głosimy i z których zrobiliśmy doktryny, fundamenty naszej wiary, czasem jest wręcz sprzecznych z tym, co powiedział Jezus.

Jezus przyszedł, by ustanowić Królestwo. My sobie wymyśliliśmy, że Królestwo to coś, co przyjdzie w przyszłości. Jest dla nas kwestią z przyszłości. Tu albo Jezus miał rację, albo nasza teologia ma rację. Jezusowi zadano pytanie w Łukasza 17. Faryzeusze pytają: „Powiedz nam, kiedy nadejdzie Twoje Królestwo”. To jest pytanie zadane wprost. Jezus mógł odpowiedzieć, że Królestwo przyjdzie za 2000 lat i dopiero wtedy wszystko będzie wspaniałe. Teraz tylko za nas umrze i ustanowi Kościół, a Królestwo ustanowi w przyszłości. A Jezus w ten sposób nie odpowiedział. To Kościół rozdziela Erę Kościoła od Ery Królestwa, a to nie ma nic wspólnego z Bożym zamysłem. Jezus został posłany, żeby ustanowić Królestwo swojego Ojca i jest to jedna z rzeczy, którą diabeł naprawdę nam ukradł! Jezus tu odpowiedział, że Królestwo nie przychodzi dostrzegalnie (Łk 17:20) ‒ nowe przymierze jest związane z wnętrzem człowieka. Królestwo Boga jest w ludzkim wnętrzu. Świątynia została przeniesiona z fizycznego budynku na Świątynię, którą jest istota ludzka (1 Kor 3:16).

Jesteśmy nazwani Bożym Przybytkiem, a Bożym zamysłem jest to – jak czytałam z listu do Hebrajczyków – żeby to przymierze było inne niż stare przymierze ze swoim systemem. Tymczasem my cały czas działamy jak w starym systemie. Bóg chce potrząsnąć wszystkim, a my musimy być naprawdę wyczuleni na to, co chce zrobić Duch Święty. Bóg nawiedza swój Kościół – dom po domu, by naprawdę przemówić do ludzi, byśmy naprawdę zrozumieli sprawy duchowe, bo Jego Królestwo jest duchowe.

Więc kiedy faryzeusze się Go spytali: „Kiedy przyjdzie twoje królestwo”, On nie odpowiedział, że przyjdzie w przyszłości, za 2000 lat. On powiedział: „Moje Królestwo nie przychodzi dostrzegalnie” – nie jest widzialne, „ani nie będą mówić: oto jest tutaj, oto jest tam” – w miejscu fizycznym, „bowiem Królestwo Boże JEST POŚRÓD WAS” (Łk 17:20-21).

Z jakiegoś powodu, chociaż tak właśnie brzmią słowa Jezusa, to według naszej teologii Królestwo ma być fizyczne. Myślę więc, że musimy przemyśleć na nowo słowa Jezusa i sprawdzić, co mówił o rzeczach, które są dla nas kluczowe.

Jeśli Jezus przyszedł ustanowić Królestwo swojego Ojca – wszyscy czytamy Stary Testament, a uważam, że jest to kluczowe w zrozumieniu, że Jezus wypełnił wszystko, co zostało w nim napisane – Jezus nie przyszedł, żeby powiedzieć coś nowego, ale żeby wypełnić wszystko, co zostało napisane. Dlatego Jezus mówi, że otwiera umysły, aby [uczniowie] zrozumieli Pisma, bo wypełnił wszystko, co musiało się stać, jak było napisane w Torze i prorokach (Łk 24:44-45) – nowe przymierze zaczyna się [tuż] przed ukrzyżowaniem. Ktoś umieścił kartkę z napisem Nowe Przymierze zaraz za Księgą Malachiasza. Tak jakby nowe przymierze zaczynało się od urodzenia Jezusa. Ale nowe przymierze nie zaczyna się od Jego narodzin. Wszystkie ewangelie są wypełnieniem starego przymierza. Całe stare przymierze mówi o Mesjaszu, który ma przyjść na ziemię i ustanowić swoje Królestwo. Jezus jest Mesjaszem, który miał przyjść. Jest Mesjaszem, który miał ustanowić swoje Królestwo – mając władzę na ramionach jako Książę Pokoju (Izajasza 9:5). I On ustanowił Królestwo. On nie oddzielił swojej osoby od swojego Królestwa. To On jest Królestwem Bożym.

Tu zderzył się z faryzeuszami. Mówił o Królestwie, w którym nie chodziło o zrobienie czegoś, lecz chodziło o miłosierdzie, miłość, jedność. Kiedy więc staliśmy się tacy podzieleni? Kiedy to straciliśmy? Dlaczego stworzyliśmy tyle denominacji i podziałów? To nie jest Boże serce. Musimy z tego pokutować, bo przemieniliśmy Kościół Jezusa Chrystusa w instytucję , która jest założona tak właściwie na mentalności greckiej – w tradycje ludzkie, a nawet tradycje żydowskie, które są sprzeczne z zamysłem Jezusa.

Jezus powiedział, że ustanowi nowe przymierze, które będzie inne niż stare przymierze. Sposób, w jaki działa Bóg, jest zupełnie różny od starego przymierza. Zgoda? A potem mówi: „Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami (…) Takie zaś jest przymierze, które zawrę z domem Izraela po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich umysły i na sercach ich wypiszę je, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem. [I nikt nie będzie uczył swego ziomka ani też swego brata, mówiąc: Poznaj Pana, bo wszyscy mnie znać będą od najmniejszego aż do największego z nich.]”.

I chcę, żebyśmy na tym się skoncentrowali. Nowe Przymierze to nie sposób budowania Kościoła. To sposób, w jaki Bóg we własnej osobie ustanawia swoje prawa przez ducha człowieka – w umysłach ludzi i w ich sercach. W ten sposób poznajemy, że jesteśmy narodzeni z Boga – bo jesteśmy prowadzeni przez Ducha Świętego (Gal 5:16-18). Pan składa swoje prawa w naszych sercach i umysłach. Gdy to się dzieje, pierwszą rzeczą, jaką widzimy, jest bojaźń Boża. Kiedy On składa swoje prawa w moim umyśle, to znaczy, że ja poddałam Mu swoje myślenie. I tu się pojawia słowo korona – to jest symbol myśli – my musimy ukrzyżować nasze myślenie, naszą grecką mentalność i tradycje, które tak wdarły się do kościoła, że pozbawiły nas bojaźni Bożej i powodują podziały. Tymczasem Jezus się modlił: „Ojcze! Aby byli jedno. Jak my jesteśmy jedno” (parafraza Jana 17:21).

To jest esencja ewangelii. Z tego powinniśmy pokutować, bo stworzyliśmy podziały i zbudowaliśmy system działający według Starego Testamentu, a nie według praw Ducha.

Biblia mówi, że kiedy zmieniło się kapłaństwo, to zmieniło się też prawo. A prawo wolności to prawo ducha. Prawo wolności, które Jezus przyszedł nam przynieść, wymaga byśmy przybili nasze myślenie do krzyża Kalwarii, żeby Jego myślenie mogło się przejawiać w naszych umysłach i sercach – wówczas będziemy mogli stać się jednością.

Mamy więc dziś wiele rzeczy, które powinniśmy przemyśleć. Dlaczego wierzymy tak jak wierzymy. Wiele rzeczy odziedziczyliśmy po jakimś głoszeniu z przeszłości. Nigdy tego nie przemyśleliśmy i nie sprawdziliśmy ze Słowem Bożym.

Jezus mówi: „Moje Królestwo nie jest z tego świata”, „Moje Królestwo jest pośród was”. A my wróciliśmy do Starego Testamentu i oddzieliliśmy niebo od ziemi. W Starym Testamencie niebo było oddzielone od ziemi, ale Efezjan 1:9 mówi, że niebo i ziemia połączyły się w chwili nastania pełni czasów. A według listu do Hebrajczyków 9 „pełnia czasów” czy też „dni ostatnie” to moment ukrzyżowania Jezusa. To jest koniec starego systemu [„dni ostatnie”, „czasy ostateczne” lub „schyłek/koniec dni” z Księgi Daniela to po hebrajsku acharit-hajamim, które były końcem ery starego przymierza i początkiem ery mesjańskiej – Paweł pisze w 1 Kor 10:11, że żyje właśnie w „dniach ostatnich”, w Hebrajczyków 9:26 są one wspomniane w kontekście przeminięcia starego przybytku i przejścia ze starej służby świątynnej, do nowej, sprawowanej przez Jezusa Chrystusa, Mesjasza w niebie]. Potem Jezus wstępuje do Ojca, aby wszystko przemienić i ustanowić Nowe Przymierze w sercu każdego wierzącego. Jezus złączył niebo i ziemię.

Słyszałam, że ludzie mówią: „Królestwo Boże jest jakoś w niebie, ale Jezus dopiero musi ustanowić swoje Królestwo na ziemi”. To pokazuje, że nie rozumiemy, co to znaczy, że jesteśmy Ciałem Chrystusa. Jakby nasza Głowa [Jezus] była oddzielona od swojego Ciała [Kościoła na ziemi]. Głowa już ma Królestwo, ale jej Ciało nie ma Królestwa, bo musimy czekać na przyjście Królestwa. Biblia mówi, że to jest dziedzictwo, które zostało nam dane. „Aby Bóg… oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego” (Ef 1:17a-18). To nie jest dziedzictwo, które przychodzi dopiero po naszej śmierci. Tu chodzi o śmierć Jezusa, bo umarła osoba, od której otrzymujemy spadek – my dziedziczymy. A dostaliśmy dziedzictwo mocy Bożej, która jest tą samą mocą, która wskrzesiła Jezusa i posadziła Go po prawicy Boga Ojca w niebie nad wszelką władzą, zwierzchnością i mocą, ponad każdym imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i przyszłym (Ef 1:20-21). „I wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego, PEŁNIĄ TEGO, który sam wszystko we wszystkim wypełnia” (Ef 1:22-23).

Kościół to pełnia! Pełnia Boga Ojca, pełnia Jezusa Chrystusa.

My musimy przyjąć Królestwo. [Powiedziano nam] Idźcie i głoście: „Królestwo Boże jest w zasięgu ręki”, czyli głoście, że Królestwo jest wśród nas. To jest przesłanie, które Jezus nam przyniósł. Nie żadne inne.

Większość Kościoła teraz jest w panice i powtarza jakieś formułki, a większość ludzi nawet nie wie, jak się modlić, bo straciliśmy esencję ewangelii. Tą esencją jest Królestwo Boże.

Głosiłam jednemu Żydowi niedawno i powiedział mi, że kiedy on czyta Torę i kiedy czyta Izajasza 53, gdzie jest napisane o cierpieniach Mesjasza, to naprawdę widzi połączenie z tym, co głosi się o Jezusie Chrystusie. Czuje, że w tym fragmencie naprawdę chodzi o Jezusa. Ale Mesjasz, na którego czekają Żydzi, to Mesjasz, który przyniesie Królestwo, a Jezus tego nie zrobił [w jego opinii]. Powiedziałam mu: „Przepraszam, ale nie wiem, z kim rozmawiałeś. Jezus jest Królestwem Bożym! Boże Królestwo to nie jest miejsce fizyczne, ale jest to osoba Jezusa Chrystusa, który przychodzi, żeby fizycznie zamieszkać w wierzącym – tak, że wierzący staje się pełnią tego wszystkiego, czym jest Jezus, tak żeby jego ciało stało się domem Pana, stało się światłem, które przebija wszelką ciemność, które zakwasza całą ziemię Bożą dobrocią, Bożą mocą, ludźmi, którzy żyją w zdrowiu, w Bożej mocy, ludźmi, którzy mają zrozumienie, że my nie jesteśmy z tego świata, ale należymy do nieba”.

My należymy do nieba! Niebo teraz przeprowadza inwazję na ziemię teraz, kiedy ja wypowiadam te słowa. (…)

Królestwo Boże łączy niebo z ziemią, sięga każdego domu, każdej osoby, który chce przyjąć Jezusa, który jest Królestwem Bożym z mocą, z autorytetem, żeby stać się jednym z Nim, z Jego Duchem. Ten, kto złączył się w jedno z Jezusem, jest jednym duchem z Nim (1 Kor 6:17), jest Mu poślubiony. My nie czekamy na ślub. Biblia mówi, że jesteśmy ciałem z Jego ciała, kością z Jego kości. Jesteśmy nazwani Jego Ciałem. Gdybyśmy nie byli Mu już poślubieni, to nie bylibyśmy Jego Ciałem.

Ja nie jestem jednym ciałem z moim mężem przed ślubem. Nie mogę być ciałem z jego ciała, kością z jego kości i nie mam prawa do niczego, co do niego należy. To jest tajemnica Królestwa. Jezus przyszedł, żeby sprawić, że będziemy jednym z Nim, jednym duchem z Nim. „Kto łączy się z Panem, jest jednym duchem z Nim” (1 Kor 6:17). To jest duchowe małżeństwo. To musimy zrozumieć. Jako Oblubienica-żona Chrystusa możemy mieć intymną relację z Nim. Oblubienica czekająca na ślub nie może jej mieć. To byłoby wszeteczeństwo. Przed ślubem oblubienica nie ma też prawa posiadania majątku swojego przyszłego męża. Nie ma jego imienia.

To jest więc ta tajemnica, o której mówił Paweł – my jesteśmy Ciałem Chrystusa, jesteśmy Żoną Chrystusa. „Chrystus w nas, nadzieja chwały” – dla narodów świata. O to właśnie chodzi Bogu: o poznanie chwały Pana. Tu nie chodzi o to, że ta chwała dopiero przyjdzie. Chwała się tu znajduje od czasów, gdy Jezus fizycznie był na ziemi. Nie ma jednej chwały w niebie, a drugiej, mniejszej – w której działa Jezus w naszych sercach – na ziemi. Nie musimy się bać. Tu jest Jezus w całej swej chwale.

Jezus w całej swej chwale jest Królestwem Bożym, a Królestwo Boże nie może zostać przeniknięte przez żadną złą bakterię czy wirusa. Jezus się tym nie przejmował – dotykał trędowatych. Królestwo jest nie do pokonania. Nic nie jest w stanie przedostać się do jego środka. My żyjemy w Królestwie Bożym. Tak działamy ja i mój mąż, moi ludzie – żyjemy w Królestwie Bożym. I tak od 18 lat nie dotyka nas żadna zła bakteria ani wirus, a jeździmy do najgorszych, najbrudniejszych miejsc na ziemi i widzieliśmy, że zarazki giną, kiedy dotykają naszego ducha. To dlatego, że Bóg jest naszą warownią, naszym miejscem zamieszkania i to powinien zrozumieć cały Kościół. My jesteśmy powołani do tego, by być Bożą Świątynią, miejscem, w którym zamieszkuje Bóg.

Werset [z Hebrajczyków] dalej mówi: „Nikt nie będzie musiał być uczony, bo każdy – od najmniejszego do największego – będzie znał Ojca” (Hbr 8:11). I o to chodzi Jezusowi, żeby wszyscy, od najmniejszego do największego, znali Ojca. Jeśli znasz Ojca, to nie będziesz się bać.

To Boże wołanie, które się teraz rozlega, mówi nam, że mamy przejrzeć, sprawdzić dlaczego wierzymy w to, w co wierzymy. Dlaczego grecka mentalność weszła do naszego serca. (…)

W tym czasie, w którym jesteśmy w domach, poświęć czas na to, by być z Bogiem, wejść w Jego odpocznienie. Słuchaj i pozwalaj Panu wkładać Jego umysł w twój umysł, Jego zamysł w twoje serce.

I serio: przejrzyj Biblię, przejrzyj wersety, każde miejsce, w którym Jezus coś powiedział, i porównaj to z tym, w co wierzysz. Jest dużo mądrych osądów, które musimy przeprowadzić.

Dlatego Bóg zatrzymał ziemię: abyśmy zaczęli słuchać. Zachęcam każdego do pokory i wsłuchiwania się w Pana. Stańmy się naprawdę Synami Bożymi, bo możemy przemieniać tę ziemię. Jeśli czekamy na żniwo, to znaczy, że nie czekamy na koniec.

Bądźmy Synami Bożymi i wykorzystajmy ten czas, żeby uciszyć się przed Panem i żeby przebywać w pokoju, który sprawia, że Królestwo Boże się manifestuje.

Pozwól Królestwu Bożemu z nieba stać się jednym z twoim duchem.

 

źródło: prorocza modlitwa wstawienników (Jon Mok, Rick Ridings, Cindy Jacobs, John Muline, Ana Mendez Ferrell, Pat Francis i inni)

online 4 kwietnia 2020 r. - dostępna tutaj

 

tłumaczenie: Ela Świerczyńska (otwarteniebo24.pl)

[tekst w nawiasach kwadratowych] to przypisy redakcji służące klaryfikacji