niedziela, 26 kwietnia 2020 11:10
  • rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zmniejsz rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki zwiększ rozmiar czcionki

Wiara, która zamyka paszcze lwom, przychodzi z poznania Boga i relacji z Nim – Smith Wigglesworth

Wiara, która zamyka paszcze lwom, przychodzi z poznania Boga i relacji z Nim – Smith Wigglesworth background: john duncan (via unsplash)
Powinniśmy móc triumfo­wać w każdych warunkach, gdyż nie pokładamy ufności w sobie samych, ale nasza ufność jest jedynie w Bogu. To zawsze ci ludzie, którzy są pełni wiary mają dobre świa­dectwo, nigdy nie narzekają, zawsze odnoszą zwycięstwo, od czasu gdy Bóg zstąpił, by w nich zamieszkać, funkcjo­nują nie według porządku ludzkiego, ale według Bożego.

Chcesz być na bieżąco? Polub nas

Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, do tych, którzy otrzymali wiarę równie cenną jak na­sza, dzięki sprawiedliwości naszego Boga i Zbawi­ciela, Jezusa Chrystusa.

Łaska i pokój niech się wam pomnożą przez pozna­nie Boga i Jezusa, naszego Pana;

Jako że jego boska moc obdarzyła nas wszystkim, co potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał do chwały i cnoty .

Przez to zostały nam dane bardzo wielkie i cenne obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy zepsucia, które wsku­tek pożądliwości jest na świecie.

Dlatego też, dokładając wszelkich starań, dodajcie do waszej wiary cnotę, do cnoty poznanie; Do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność;

Do pobożności braterską życzliwość, a do życzliwo­ści braterskiej miłość.

Gdy bowiem będą one w was, i to w obfitości, to nie uczynią was bezczynnymi ani bezowocnymi w po­znawaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa.

2 List Piotra 1:1-8 (UBG)

Nasze zrozumienie jest zamglone, gdyż często pozwa­lamy zaślepiać się troskom tego świata; ale gdy będziemy otwarci na Boga, zobaczymy, że On ma dla nas plan na przyszłość, wspanialszy od wszystkiego, co widzieliśmy w przeszłości. Bogu podoba się czynić możliwym to, co nam wydaje się niemożliwe i gdy osiągamy stan, w któ­rym On sam ma wolność działania, wówczas wszystko to, co było mgliste i niezrozumiałe, staje się jasne.

Ta równie wartościowa wiara, o której pisze Piotr jest darem, który Bóg pragnie dać wszystkim i wierzę, że Bóg chce nas nią obdarować, po to byśmy mogli podbijać kró­lestwa, zaprowadzać sprawiedliwość i jeśli przyjdzie taki czas, zamknąć paszcze lwom. Powinniśmy móc triumfo­wać w każdych warunkach, gdyż nie pokładamy ufności w sobie samych, ale nasza ufność jest jedynie w Bogu. To zawsze ci ludzie, którzy są pełni wiary mają dobre świa­dectwo, nigdy nie narzekają, zawsze odnoszą zwycięstwo, od czasu gdy Bóg zstąpił, by w nich zamieszkać, funkcjo­nują nie według porządku ludzkiego, ale według Bożego.

Ta równie wartościowa wiara jest dla wszystkich: ale mogą być w waszym życiu jakieś przeszkody, z któ­rymi Bóg będzie musiał się rozprawiać. Wydaje mi się, że przez moje życie przeszło tysiąc ciężkich maszyn, by roztrzaskać mnie jak naczynie garncarza. Nie ma innej drogi do głębszych spraw Bożych, jak przez złamanego ducha. Nie ma innej drogi do Bożej mocy. Bóg będzie działał w niezmiernie obfity sposób ponad wszystko to, o co prosimy czy myślimy, jeśli przywiedzie nas do miej­sca, gdzie razem z Pawłem będziemy mogli powiedzieć: „Żyję już dłużej nie ja, ale Ktoś inny, to znaczy Chrystus, objął panowanie i rządy”.

Rozumiem Boga dzięki Jego Słowu . Nie jestem w sta­nie zrozumieć Boga dzięki wrażeniom czy uczuciom; nie mogę poznać Boga przez sentymenty. Jeśli mam zamiar poznać Boga, mam zamiar poznać Go przez Jego Słowo. Wiem, że będę w niebie, ale nie mogę budować na moich odczuciach, że idę do nieba. Idę do nieba, ponieważ Boże Słowo tak mówi, a ja wierzę Bożemu Słowu. „Wiara więc jest ze słuchania, a słuchanie – przez Słowo Boże”. (List do Rzymian 10:17 UBG)

W Ewangelii Marka 11, 24 czytamy: „O cokolwiek pro­sicie w modlitwie, wierzcie, że otrzymacie, a stanie się wam”. (UBG) Znany cenny werset mówi o przenoszeniu gór, usuwaniu trudności. Pozory tego nie uczynią. Mu­simy doświadczać rzeczywistości, prawdziwego działa­nia Boga. Musimy znać Boga. Musimy być w stanie wejść i prowadzić rozmowę z Bogiem. Musimy także znać Boże zamiary względem nas, tak by wszystkie nasze prośby były zawsze w zgodzie z Jego wolą.

Gdy ta równie wartościowa wiara stanie się twoją czę­ścią, sprawi ona, że będziesz miał śmiałość podjąć każde działanie. A pamiętaj, że Bóg pragnie śmiałych ludzi, ludzi, którzy mają śmiałość wobec wszystkiego, ludzi, którzy będą silni w Nim i odważą się na wielkie rzeczy. W jaki sposób możemy osiągnąć ten poziom wiary? Po­zwól odejść własnym myślom i wchłoń myśli Boże. Słowo Boże. Jeśli budujesz siebie samego na wyobrażeniach, źle skończysz. Masz Boże Słowo i to wystarczy. (…) „To jest Boże Słowo. Jej pochodzenie jest ponadnaturalne, czas trwania wieczny, wartość niewyobrażalna, zasięg nieograniczony, ma moc odrodzenia, nieomylny autorytet, obejmuje każdą dziedzi­nę życia, wymaga osobistego zastosowania, od początku do końca natchniona. Czytaj ją całą, Spisuj ją. Módl się nią. Wcielaj ją. A potem przekaż ją dalej”.

Boże Słowo naprawdę zmienia człowieka, aż w koń­cu staje się on listem Bożym. Przemienia umysł, zmienia charakter, przenosi z łaski w łaskę, czyni go dziedzicem sa­mej natury Bożej. Bóg przychodzi, zamieszkuje, przecha­dza się, przemawia i wieczerza z tym, kto otwiera siebie samego na Boże Słowo i przyjmuje Ducha, który je inspi­ruje.

Gdy wyjeżdżałem do Nowej Zelandii i Australii wielu ludzi mnie odprowadzało. Razem ze mną w samochodzie jechał do portu pewien hinduski lekarz. Był to bardzo ci­chy człowiek i chłonął wszystkie rzeczy mówione na stat­ku. Oczywiście głosiłem i Pan zaczął działać wśród ludzi. Drugą klasą płynął młody mężczyzna wraz z żoną. Brali oni udział w spotkaniach mających miejsce w pierwszej klasie. Gdy tych dwoje młodych ludzi porozmawiało ze mną, byli pod wielkim wrażeniem. Później niewiasta, która prowadziła spotkania, ciężko się rozchorowała. Nie mo­gła znaleźć żadnej ulgi w chorobie i samotności. Wezwano lekarza, ale lekarz nie dawał jej żadnej nadziei.

Wtedy w tej dziwnej sytuacji – ona była ważną osobą w ruchu Chrześcijańskiej Nauki (Christian Science), głosi­cielką ich poglądów, która nauczając zjechała cały świat – pomyśleli o mnie. Znając całą sprawę i to, czemu po­święciła swoje życie, wiedząc, że jest późno i że w tym stanie umysłu może przyjąć jedynie najprostsze słowa, powiedziałem do niej: „Jesteś teraz bardzo chora, więc nie będę mówił niczego więcej poza tym: chcę się mo­dlić o ciebie w imieniu Jezusa i w chwili gdy się pomodlę, będziesz uzdrowiona”.

W momencie, gdy się pomodliłem, została uzdrowiona. Była to równie wartościowa wiara w działaniu. Wówczas ona odczuła wielki niepokój. Już wkrótce mógłbym wy­lać olej. Ale wylałem wszelkie możliwe gorzkie lekarstwa i przez trzy dni trwała w popiele. Obnażyłem jej okrop­ny stan, wskazałem na całą głupotę i błędność jej pozycji. Pokazałem jej, że ruch Chrześcijańskiej Nauki nic w sobie nie ma, że jest to kłamstwo od samego początku, jedna z ostatnich agencji piekła. W najlepszym razie jest to kłam­stwo, które kłamstwo zwiastuje i kłamstwo rodzi.

Wtedy otworzyły się jej oczy. Była tak bardzo skruszo­na i złamana. Pierwszą rzeczą, którą pragnęła uczynić, było pójść zwiastować prostą Ewangelię Chrystusa tam, gdzie zwiastowała naukę Chrześcijańskiej Nauki. Zapy­tała mnie, czy musi porzucić pewne rzeczy. Nie będę ichwymieniał, bo są zbyt obrzydliwe. Powiedziałem: „To co musisz zrobić, to zobaczyć i przyjąć Jezusa”. Gdy zoba­czyła Pana w Jego czystości, inne rzeczy musiały odejść. W obecności Jezusa cała reszta odchodzi.

To wydarzenie otworzyło drzwi. Musiałem zwiasto­wać wszystkim na statku. To dało mi niesamowite moż­liwości. Gdy zwiastowałem, moc Boża została wylana, przyszło przekonanie o grzechu i grzesznicy zostali zba­wieni. Podążali za mną do kabiny jeden za drugim. Bóg tam działał.

Wtedy przyszedł ten lekarz Hindus. Powiedział:

- Co mam zrobić? Nie mogę już dłużej używać le­karstw.

- Dlaczego?

- Och, to co zwiastujesz zmieniło mnie. Ale po­trzebuję fundamentu. Czy możesz poświęcić mi trochę czasu?

- Oczywiście, że tak.

Odeszliśmy wtedy na osobność i Bóg przeorał upraw­ną ziemię. Ten hinduski lekarz wracał prosto do swojego kraju na zupełnie nowych zasadach. Zostawił tam swoją pracę. Opowiadał mi o wspaniałej praktyce, jaką tam miał. Teraz wracał do niej, by zwiastować Jezusa.

Jeśli zgubiłeś głód Boga, jeśli już nie płaczesz o wię­cej Boga, to mijasz się z planem. Musi z nas płynąć do góry wołanie, którego nic poza Bogiem nie może zaspo­koić. On pragnie nam dać wizję nagrody przed nami, która jest ponad wszystkim, co kiedykolwiek osiągnęli­śmy. Jeśli kiedykolwiek zatrzymasz się w jakimś momen­cie, powróć do miejsca, gdzie osłabłeś i zacznij na nowo w oczyszczającym świetle i mocy z nieba, a Bóg wyjdzie ci na spotkanie. I gdy On przywiedzie cię do uświado­mienia sobie własnej słabości i do złamania ducha, wia­rą uchwycisz się Jego i wszystkich Bożych źródeł - Jego światło i współczucie będzie się przez ciebie objawiało i Bóg spuści deszcz.

Czy nie powinniśmy oddać się na nowo Bogu? Ktoś powie: „Oddałem się Bogu zeszłej nocy”.

Każde nowe objawienie przynosi nowe oddanie.

Szukajmy Go.

 

źródło: "Wiara, która zwycięża", Smith Wigglesworth, str. 17-23, wydawnictwo Absolutnie Fantanstyczne,

książka do kupienia TUTAJ