Wyświetla wpisy wg etykiety: reformacja
Zrozumiałem, że to, w czym żyjemy, to jeszcze nie jest Kościół Jezusa, którego bramy piekieł nie przemogą. My potrzebujemy Kościoła, który zwycięża. Zaczyna się on od naszej osobistej jedności wewnętrznej. Zaczyna się od naszej przyjaźni. Zaczyna się od czegoś, co całkowicie straciliśmy – od tego, że mamy braterstwo. Kto ma braterstwo? Gdzie są liderzy, którzy nie są sami? Gdzie jest prawdziwe braterstwo, w którym jest więcej niż 4-5 osób, które są naprawdę razem – na takim poziomie, który możemy wyczytać w historii Dawida i Jonatana. Bo Jezus powiedział: „Nie ma większej miłości niż ta, gdy ktoś życie kładzie za przyjaciół. A gdzie jest taki poziom w dzisiejszym Kościele?
niedziela, 08 lipca 2018 09:18
  Marcel: Ja kiedyś chodziłem do kościoła w niedzielę i tak raz w tygodniu spotykałem się ze znajomymi, których tam miałem. Niektórzy nawet tego nie mają. Chodzą do kościoła, ale nie mają tam przyjaciół. Wchodzą do budynku i wychodzą po usłudze. I tyle! Jak więc możemy osiągać to braterstwo, o którym mówisz? Johannes: W ciągu ostatnich dekad pojawiło się wiele pomysłów. Najpierw komórki domowe. Coś, co miało przynieść więcej życia niż tylko kościół w niedzielę. Potem pojawił się pomysł, że Kościół to faktycznie grupy w domach – Ekklesia a oikos – jak mówi Paweł. A więc kościoły domowe, kościoły organiczne, kościoły bardziej oparte na życiu – raczej niż jakieś organizacje. Wszystkie te pomysły pojawiały się w ciągu ostatnich dekad i zdaje mi się, że te wnioski były bardzo dobre. Z tym że prawda jest taka, że możemy zmienić koncepcję, ale jeśli my się nie zmienimy jako osoby, jeżeli ja się nie zmienię, żebym bardziej był twoim bratem, żebyśmy połączyli siły i wytrwali w tym przez kolejne 1000 lat, o ile Pan mnie nie powoła, żebym leciał np. do Izraela – to jaką mamy jedność, skoro ty nigdy nie możesz być pewny, czy ja nie zniknę? Skoro mamy takie kłótnie o to, czego nie postrzegamy w ten sam sposób? Przypominam: żyjemy w czasach objawienia, w czasie, gdy namaszczenie prorocze działa. To znaczy, że sposób, w jaki myślę dzisiaj nie jest taki sam jak 10 lat temu. To oznacza, że musimy umieć iść razem do przodu.  
niedziela, 17 czerwca 2018 10:57
Kościół zdaje się być bardziej zatroskany tym, by był odbierany jako „szanowany” niż tym, by był radykalny. (...)  Sposób, w jaki Paweł głosił Chrystusa, był pełen zarówno mocy jak i prestiżu. Mocy, ponieważ sama atmosfera, w której głosił, była napełniona Obecnością Jezusa Chrystusa, przynoszącą uwolnienie i uzdrowienie. Prestiżu, ponieważ prawda o Jezusie Chrystusie była przekazywana w taki sposób, że ludzie dokonywali oceny swoich motywacji i gotowości do wiary. (...)  Zdaje się, że brakuje nam jakiegoś składnika w dzisiejszym sposobie głoszenia Chrystusa – po porównaniu z młodym Kościołem. Tym składnikiem jest Krzyż Jezusa Chrystusa. Są na pewno przesłania mówiące o krzyżu na wielu nabożeństwach na całym świecie, ale rzadko zdarzają się znaki i cuda, które mają nam towarzyszyć, jak młodemu Kościołowi. Niestety, mainstreamowy zachodni kościół ewangeliczny oddał swą pozycję i moc, by gonić za obfitością i wygodą. Przesłania, które słyszymy za często koncentrują się na tym, co mogę dostać od Boga, a nie na tym, co mogę zrobić, by On był uczczony.
niedziela, 08 kwietnia 2018 10:00
Biblia mówi, że Ci, którzy narodzili się z Ducha są jak wiatr – i nie wiadomo skąd on przychodzi i dokąd idzie (Jana 3:8). To oznacza, że nasze życie również nie może być objęte ludzką, cielesną formą. Musimy się nastawić na ciągłą zależność od Bożego Ducha, która może czasem stanowić wyzwanie dla naszego rozumu. Musimy być gotowi na Bożą chęć zmiany form, do których byliśmy przyzwyczajeni. 
niedziela, 05 listopada 2017 10:38
Chociaż możemy próbować unikać konfrontacji w kościołach, zobaczymy, że taki stan rzeczy będzie trwał, tak długo jak są samolubne ambicje i motywacje u niektórych z tych, którzy chodzą do kościoła. Przykro mi mówić, że będzie trwał, ale tylko jeszcze przez krótki czas. Wierzę, że przychodzi potężny ruch reformacji, który przyniesie pokutę, pojednanie i zaleczenie starych ran, a także zamknięcie drzwi przeszłości, które przeprowadzi nasz Pan...
niedziela, 21 maja 2017 11:50
  Popatrzmy więc jeszcze raz na wersety 21-22. „A dwanaście bram, to dwanaście pereł; a każda brama była z jednej perły. Ulica zaś miasta, to szczere złoto, jak przezroczyste szkło. Lecz świątyni w nim nie widziałem; albowiem Pan, Bóg, Wszechmogący jest jego świątynią, oraz Baranek.” Czego zatem nie mamy w ostatecznym obrazie? Nie ma w nim świątyni – jako budowli. (...) Bóg mnie tym wprawił w szok 8 lat temu. Pytałem się Go: „Jak to możliwe? Jak możemy rozumieć Kościół, nie mając świątyni jako budowli?” Bóg mi odpowiedział: „To jest bardzo proste! Ja nie potrzebuję świątyni. Ja mam Moich ludzi i to oni są Moją Świątynią (1 Kor 3:16). To jest miejsce, w którym chcę składać Swą Obecność.” Aby jednak tę Świątynię utrzymać musisz wierzyć, że Bóg jest w Tobie silny bez względu na miejsce, w którym się znajdujesz. Muszę wierzyć, że tu, w moim wnętrzu, Bóg jest silniejszy niż w jakimkolwiek innym fizycznym miejscu.  
niedziela, 02 kwietnia 2017 15:19
Bóg chce mieć z Tobą relację. Więcej nawet! Chce, żebyś ty był w Nim, a On w tobie (Jana 14:20-23). Kiedy zakorzeniasz swoją duszę w sprawach ducha, to Duch Święty będzie cały czas wpompowywał światło i życie do twojego wnętrza. Będzie ci mówił: „Nie bój się! Zostało ci dane wszystko, co jest potrzebne do życia”. Dostajesz jako dziedzictwo te wszystkie wspaniałe obietnice (2 Kor 1:20) i Bóg mówi, że nigdy Cię nie zawiedzie (Hbr 13:5). Nie musisz się więc martwić. Pomyśl o tym! (...) Jeśli twoim priorytetem w chodzeniu do Kościoła jest przyjść i coś otrzymać, to ciągle jesteś wodzony swoją cielesnością. Ja wtedy, jako „zaspokajający” głoszący, nie trafiam do twojego ducha, a jedynie zaspokajam twoją cielesność i sprawiam, że jesteś ode mnie zależny. Dlatego też nie mamy w Kościele prawdziwych uczniów Jezusa. Mamy „wierzących”. Mamy „członków”. Ale nie mamy osób, które przekraczają barierę cielesności, by działać w duchu. A przecież zostaliśmy posłani, by czynić uczniów – by czynić uczniami narody (Mt 28:19).
niedziela, 12 marca 2017 13:42
  Jeśli w moich uczuciach i myśleniu czuję brak – i ten brak napędza moją modlitwę – to nie modlę się w duchu. Więc muszę dorosnąć! Wyrosnąć z poziomu ciała i dorosnąć do poziomu w duchu.  
niedziela, 26 lutego 2017 12:09
Bóg zawsze pragnie, byśmy odkładali na bok wszystkie stare obrazy, które powstały w naszym umyśle na Jego temat (nawet te, które kiedyś nam pomogły) i wszystkie stare sposoby działania, pragnie, byśmy niszczyli wszelkie Nechusztany, które zaczęły zajmować Jego miejsce – a szukali Go takim, jakim jest dzisiaj, czekali, aż On przemówi w sposób świeży.
poniedziałek, 31 października 2016 17:55

Magazyn