Wyświetla wpisy wg etykiety: modlitwa
Uwielbienie ma koncentrować uwagę całego zgromadzenia na Bogu. Uwielbienie jest postawieniem Boga na pierwszym miejscu. W przypadku większości dziś śpiewanych piosenek – mowa jest nie o Bogu, ale o nas. W bardzo subtelny sposób zmienia się punkt koncentracji naszych spotkań. Zamiast koncentrować się na Bogu, skupiamy się na sobie. Śpiewamy: „Panie, wypełnij MNIE Swoim Duchem!”, „Panie, odnów MOJE serce!”, „Panie, zrób coś nowego w MOIM życiu”, „Panie, zanurz MNIE w swojej rzece”, „Panie, zabierz MNIE na miejsca wysokie”. W bardzo subtelny sposób zmieniamy punkt koncentracji i liczy się to, co MY dostaniemy – a nie co dostanie ON [chwała, która należy się Jemu]. (...) Większość ludzi, „odpływa” gdzieś indziej w myślach. W duchowym świecie słychać wtedy: „Co przygotuję na obiad?”, „Jak zapłacić ten rachunek?”, „Jak przygotować plan na tę konferencję?”, „Jak rozwiązać ten problem?”. Ilu z was wie, o czym mówię? W świecie duchowym takie działanie wywołuje zamieszanie. Ale nazywamy to „uwielbieniem” i wychodzimy z niedzielnego nabożeństwa, myśląc że „uwielbialiśmy”. W większości przypadków był to po prostu hałas [w duchu], który nigdy nie dociera do nieba. 
niedziela, 28 maja 2017 14:04
Bóg zawsze dotrzymuje obietnic, ale nie utrzymuje na wysokim poziomie naszego potencjału [ich otrzymywania]. To my musimy dbać o nasz potencjał. Jest pewna rola, głęboka rola, którą odgrywamy my sami, w osiąganiu w życiu przełomów różnego rodzaju.
niedziela, 09 kwietnia 2017 11:25
Pewnego dnia w kościele podszedł do mnie człowiek, prosząc o pomoc. Miał wymalowany smutek na twarzy i ścisnęło mnie w gardle współczucie względem niego, więc chciałam mu pomóc. Spytałam z czym się zmaga i odpowiedział, że żyje w strasznym poczuciu samotności. Miał wrażenie jakby nikt nie widział, że istnieje.
niedziela, 29 stycznia 2017 12:53
  Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, to zaprosić Ducha Świętego, by pomógł nam w tym potężnym procesie uwolnienia. Musimy poprosić o prawdziwego ducha pokuty i odwagę do zmiany. Możesz modlić się w szczerości własnymi słowami lub też pomodlić się ze mną tak:  
niedziela, 01 stycznia 2017 12:26
Z jednej strony odpoczywamy w zwycięstwie krzyża, ale z drugiej „toczymy bój” (Efezjan 6:12), bo, jak powiedział Jezus, „gwałtownicy porywają Królestwo Boże”. To Duch Święty decyduje, czym mamy się aktualnie zająć i prawdziwe bezpieczeństwo odnajdziemy w głębokiej relacji z Nim. 
niedziela, 12 czerwca 2016 11:45
"Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej;" (2 Kor 10:3) Po pierwsze – jako chrześcijanie mamy duchową broń! To znaczy też, że Bóg nie chce, żebyśmy byli bezwolnymi istotami akceptującymi wszelkie okoliczności jako zrządzenie boskie. Bóg chce, byśmy panowali nad okolicznościami i je zmieniali na dobre za pomocą duchowych narzędzi, w które nas wyposażył.  
niedziela, 05 czerwca 2016 13:06
  Nie ma takiej sytuacji, z której Bóg by cię nie mógł wyciągnąć. Nie ma takiego ciężaru, problemu, choroby lub długu, za które Jezus nie zapłacił już swoją krwią. Kiedy masz trudną sytuację i nie wiesz, co robić, potrzebujesz modlitwy „awaryjnej”, czyli modlitwy przełomu. Nie zawsze możesz wtedy znaleźć kogoś, kto pomodli się z tobą, ale Duch Święty zawsze jest przy tobie, by ci pomagać.  
niedziela, 23 sierpnia 2015 13:49
To jest naprawdę serce Pana. Jezus przyszedł, aby objawić Ojca. Jezus przyszedł z pewnym zadaniem do wykonania. Tym podstawowym zadaniem było odbudowanie obrazu Boga jako Ojca. Dlaczego? Dlatego, że jest to planeta sierot i całe nasze poczucie tożsamości oraz celu jest odzyskiwane w objawieniu Boga jako naszego Ojca.
sobota, 30 maja 2015 11:26
  „Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi” Oto na czym skupia się każda modlitwa – jeśli coś istnieje w Niebie, ma zostać uwolnione na ziemi. To właśnie modlący się chrześcijanie sprawiają, że niebo objawia się tutaj. Kiedy chrześcijanin modli się zgodnie z objawioną mu wolą Bożą, wiara staje się konkretna i skupia się na celu.  
niedziela, 08 marca 2015 18:08
U mnie to wygląda tak: w środku dnia pracy poświęcam kilka minut dla Jego przyjemności. Staję przez Panem i mówię na przykład: „Boże, jestem tutaj, ale o nic nie będę prosić i nic dla Ciebie nie zrobię. Będę tutaj po prostu siedział jako obiekt Twojej miłości i pozwolę, abyś mnie kochał”.
niedziela, 02 listopada 2014 12:20
Strona 2 z 5